Jesteśmy na diecie, a waga ani drgnie? Chętnie tańczymy, wszak karnawał, a mimo to spodnie wciąż się na nas opinają? Powód może być prosty. Pijemy piwo lub inne kaloryczne drinki. To bomby kaloryczne, które niweczą naszą walkę ze zbędnymi kilogramami.
Sięgając po kieliszek trunku, warto wiedzieć, jak dużo energii spożywamy. Gram białek czy węglowodanów to 4 kalorie, gram czystego alkoholu aż 7. Oczywiście nie pijemy spirytusu, ale przecież do alkoholu dodawany jest cukier, a do likierów np. ajerkoniak i kaloryczność niebotycznie wzrasta. Będąc cały dzień na restrykcyjnej diecie, następnie zaś wypijając jeden kieliszek (100 ml) likieru – niweczymy wszystko, bo to tyle samo kalorii co w kotlecie wieprzowym.
Wzmaga apetyt
Alkohol jest podstępny także dlatego, że pośrednio stymuluje podwzgórze, czyli tę część mózgu, w której znajduje się ośrodek głodu i sytości, dlatego po wypiciu niektórych trunków wzmaga się nasz apetyt. Badania przeprowadzone przez australijskich uczonych wykazały, że różne rodzaje alkoholu odmiennie wpływają na nasz apetyt. Po piwie stężenie hormonów odpowiedzialnych za głód (czyli kortyzolu i DHEAS, siarczanu dehydroepiandrosteronu) początkowo spada, ale potem rośnie. Naukowcy uważają, że wpływ na to ma duża zawartość węglowodanów w piwie, które powodują szybki wzrost stężenia insuliny we krwi, a potem gwałtowny jej spadek i pojawienie się silnego głodu. Podobnie jest z czerwonym winem, choć przez krótki czas oszukuje organizm, że poziom hormonów się zmniejszył, ale wkrótce pojawia się napad głodu. Nie możemy jednak zapomnieć o innych pozytywach czerwonego wytrawnego wina – zawarte w nim garbniki dobrze wpływają na trawienie i błonę śluzową układu pokarmowego. Co ciekawe, białe wino nie wpływa na wzrost apetytu.
Wszystko przez ten enzym
Sącząc jednak tak przepyszne drinki, powinniśmy uważać, ponieważ żołądek nie może wysłać nam komunikatu, że jest pełny. W efekcie możemy niepostrzeżenie wprowadzić do naszego organizmu setki, a nawet tysiące kalorii. Do tego dochodzi również fakt mniejszej niż u mężczyzn tolerancji płci pięknej na „procenty”. Badacze tłumaczą, że organizm kobiety produkuje mniejsze ilości wydzielanego do żołądka enzymu odpowiedzialnego za utlenianie alkoholu.
Rezygnuj ze słodkich syropów
Warto zatem pamiętać, że kiedy wybieramy słodkiego drinka to tak jakbyśmy zamawiali kawałek tortu – kaloryczność jest bowiem zbliżona. Jeśli lubimy alkoholowe koktajle, sugerujemy przygotowywać je w zdrowszych i co za tym idzie mniej kalorycznych wariantach. Zamiast soków z kartonów, proponujemy używanie soków świeżo wyciskanych: z pomarańczy, cytryny, grejpfruta czy limonki. Sięgając zaś po trunek, staraj się wybierać taki, który nie zawiera słodkich syropów czy likierów.


Komentarze