Trzy miesiące tymczasowego aresztu zastosowano wobec 31-letniego Radosława D., któremu postawiono zarzut dokonania brutalnego morderstwa 22-letniej dziewczyny na gdańskiej Zaspie. Podejrzanego, dzięki informacjom świadków i informatorów, udało się zatrzymać zaledwie po czterech godzinach w Tczewie.
Sobotnia tragedia wstrząsnęła całą Zaspą. Oto krótki przebieg zdarzeń: ok. godz. 17.00 w mieszkaniu przy ul. Skarżyńskiego rozległ się dzwonek u drzwi. W środku znajdowało się kilka osób. Jak informuje policja, drzwi otworzyła dziewczyna, która została dźgnięta nożem przez mężczyznę. Na ratunek ruszył jej kolega, ale i on został pchnięty nożem. Ranny został przewieziony do szpitala, dziewczyna zmarła. Policjanci natychmiast rozpoczęli akcję.
– O zajściu, do którego doszło przy ul. Skarżyńskiego, poinformował nas sąsiad, którego zaalarmował ranny chłopak. Przeprowadziliśmy wstępne czynności, a resztą zajęli się już kryminalni z Komendy Miejskiej – mówi nadkomisarz Andrzej Chyliński, naczelnik Sekcji Prewencji V Komisariatu Policji.
O zdarzeniu poinformowani zostali pomorscy policjanci oraz funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei i to właśnie jeden z nich zwrócił uwagę na pasażera, który jechał pociągiem w kierunku Tczewa. Radosław D. nie spodziewał się, że jest ścigany. W toalecie pociągu zgolił nawet włosy. Na tczewskim dworcu, podczas postoju pociągu, poszukiwanego mężczyznę zatrzymali mundurowi SOK i przekazali policji.
„Wyobraźcie sobie, że właśnie jechałam tym pociągiem i wchodziłam po nim do łazienki. Jego spojrzenie było niepokojące, aczkolwiek, gdyby nie policja, nie domyśliłabym się, że coś mógł zrobić. Na stacji w Tczewie zrobiło się groźnie. Policja biegała od przedziału do przedziału, usłyszeliśmy krzyk: «na glebę, bo ci wpier...lę!». Chłopak wyrywał się i próbował uciekać, ale było za dużo policji. Nie sposób było uciec. Nie mogłam zmrużyć oka w nocy, kiedy przypomniałam sobie, że patrzyłam na tego człowieka, który siedział ze mną w tym samym wagonie. Co takiego musiało się stać, że ten człowiek posunął się do tak okrutnego czynu?” – komentowała kobieta informacje o morderstwie na jednym z trójmiejskich portali internetowych.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gdańsku-Oliwie. Jak informował jej prokurator – Cezary Szostak – podejrzany nie przyznaje się do winy (tak było przed zamknięciem tego wydania „Twojej Gazety”).
– Nieznane są nam też motywy zabójstwa – mówił Cezary Szostak.
Radosław D. usłyszał dwa zarzuty: zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa. Grozi mu za to kara nawet dożywotniego więzienia.
Również dożywocie grozi dwóm gdańszczanom, którzy na plaży w Brzeźnie zamordowali mężczyznę. Do tego tragicznego zdarzenia doszło aż 13 lat temu, mimo to funkcjonariusze policji nadal pracowali nad ustaleniem sprawców morderstwa.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło w kwietniu 1997 roku. Na plaży w Brzeźnie znaleziono zwłoki mężczyzny. Jego tożsamości nie udało się ustalić do dnia dzisiejszego. Stwierdzono wtedy, że przyczyną śmierci były obrażenia, jakie powstały od licznie zadanych ran kłutych klatki piersiowej oraz ran ciętych twarzy i szyi.
Jak informuje policja, dotarcie do sprawców było efektem żmudnej pracy, w trakcie której wnikliwie badano każdy ślad i sygnał.
W końcu jednak udało się rozwiązać zagadkę. Wszystkie dowody wskazują na to, że sprawcami morderstwa są dwaj mieszkańcy Gdańska w wieku 36 i 41 lat. Sąd zdecydował, że obaj mężczyźni do czasu rozprawy trafią na trzy miesiące do aresztu.

