Strona główna Wywiady Neo-Nówka śladami Lecha Wałęsy

Neo-Nówka śladami Lecha Wałęsy

Email Drukuj
Podczas gdańskiego koncertu członkowie kabaretu Neo-Nówka nie szczędzili czasu, by wszystkim chętnym rozdać autografy :: Fot. Krzysztof Lubański

W niepoważny sposób o poważnych sprawach z członkami kabaretu Neo-Nówka z Wrocławia rozmawia Krzysztof Lubański.

– Ostatni raz mieliśmy okazję rozmawiać dokładnie rok temu, tuż przed koncertem Mazurskiej Nocy Kabaretowej w Mrągowie. Co zmieniło się u Was przez ten rok?


– Rok się zmienił…

– A poza tym?

– Tak jak wszyscy, przeżywaliśmy tegoroczne, wstrząsające wydarzenie pod Smoleńskiem. Jesteśmy normalnymi Polakami, aczkolwiek zdystansowaliśmy się od tej sytuacji. Występujemy dalej. W związku z tym wielokrotnie otrzymywaliśmy niepochlebne maile, ale zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Poza tym nie będziemy zmieniać programu, który przygotowywaliśmy tak długo. Od kwietniowego wypadku minęło sporo czasu i trzeba dalej działać.

– W Waszych skeczach mało jest jednak akcentów politycznych…

– W naszych wcześniejszych programach dość sporo nawiązywaliśmy do polityki. Tym razem postanowiliśmy przygotować coś lżejszego. Nasz nowy program nosi tytuł „Seks, alkohol i książki”. O książkach jest niewiele, właściwie tylko w tytule jest o tym mowa. Jednak chcielibyśmy zaznaczyć, że w skeczach nie poruszamy skomplikowanych i zbyt nieprzyzwoitych treści. Jest to subtelny dowcip.

– W trakcie gdańskiego koncertu, który odbył się w kinie Neptun, często można było zauważyć, że Trójmiasto nie jest Wam obce…

– Pilnie przygotowujemy się do każdego koncertu. Zawsze dzwonimy do urzędu miasta, w którym występujemy. Tam jest pani Krysia, od której można dowiedzieć się niemal wszystkiego. A tak na serio, to znamy dobrze Trójmiasto. Nie tak dawno byliśmy przecież na kabaretonie Top Trendy w Sopocie. Mieliśmy więc okazję, żeby odpocząć w Jelitkowie. Poza tym zdobyliśmy tu swego czasu pierwszą nagrodę. Otrzymaliśmy ją na gdańskim festiwalu „Wyjście z cienia”. To była pierwsza nagroda dla Neo-Nówki, dlatego jest to dla nas ważne miasto i regularnie występujemy w grodzie nad Motławą.

– Dzieje się podczas Waszych występów coś nieprzewidzianego?

– W roku ubiegłym wspólnie z kabaretem Paranienormalni graliśmy w Hali Olivia. Tego dnia mieliśmy trzy koncerty. Gdański był pośrodku. Na występ przyjechaliśmy w ostatniej chwili. Na miejscu okazało się, że brama była zamknięta i musieliśmy przez nią przeskakiwać – w końcu jesteśmy w Gdańsku, gdzie sam Wałęsa dał przykład, jak to robić. Tego dnia chyba wszyscy przez płoty skakali. Przeskakując przez bramę, spotkaliśmy naszych kolegów z formacji Paranienonormalni, którzy w ten sam sposób pokonywali ogrodzenie, tyle że w drugą stronę.

– Łatwiej zatem gra się Wam na dużych festiwalach, które organizowane są w Sopocie, Koszalinie albo Mrągowie, czy dla znacznie mniejszej publiczności?

– Przyjemniej gra się dla widowni, którą ma się blisko. Jeżeli publiczność jest blisko i ją czuć, niekoniecznie dosłownie, to wtedy możemy nawiązać z nią kontakt, dzięki czemu i koncert jest atrakcyjniejszy.

– Uznawani jesteście za mistrzów kabaretowej improwizacji. Podczas gdańskiego występu publiczność również mogła się o tym przekonać. Kto jest jej prowodyrem?

– Możemy powiedzieć, że cała nasza twórczość w dużej mierze opiera się na improwizacji. Z góry zakładamy, że nie odgrywamy na występie sztywno wyćwiczonych skeczy. Zawsze coś dodajemy. Nikt z nas jednak nie wie, co zostanie dodane, w jakich momentach i jak będzie tego dużo. Jest to najciekawsze w tej improwizacji. Staramy się nie okazywać niespodziewanego uśmiechu na naszych twarzach. Nie jest to celowe. Jeżeli publiczność to zauważa, to ma dowód, że tworzymy tu i teraz. Gramy obecnie bardzo dużo koncertów w kraju i robimy to również dla siebie, żebyśmy nie popadli w rutynę. Niemal w każdej miejscowości ten sam skecz różni się od siebie. Nie dodajemy też tych samych wstawek, bo wtedy reakcja nie byłaby już tak zabawna jak za pierwszym razem.

– Gdzie po koncertach w Trójmieście odpoczywa się Wam najlepiej?

– Zdecydowanie w pokoju hotelowym, kiedy możemy spać do godziny 21 dnia następnego.

– Ale Roman Żurek właśnie Wybrzeże wybrał na miejsce tegorocznego urlopu…

– Wspólnie z rodziną wypoczywaliśmy w tym roku na Helu. Dzięki temu, jadąc do Gdańska na koncert, mogłem poznać uroki jazdy z półwyspu do Trójmiasta, przez Rumię i Gdynię. Nie ukrywam, że zajęło mi to trochę czasu. Miałem nawet obawy, że mogę nie zdążyć na występ.

– Kiedy znów będzie można zobaczyć kabaret Neo-Nówka w Trójmieście?

– Prawdopodobnie, podobnie jak rok temu, weźmiemy udział w kabaretonie organizowanym jesienią w Hali Olivia. Nie znamy jednak dokładnego terminu imprezy. Mamy jednak nadzieję, że tym razem obejdzie się bez przeskakiwania przez płoty.

– Dziękuję za rozmowę.
 

Komentarze 

 
0 #1 Waldek 2011-01-14 13:46
bardzo ich lubię,są przezabawni, a w internecie wyszukuję głównie ich występów.
Cytować
 

Dodaj komentarz