Strona główna Wywiady Jestem za młoda na bycie politykiem

Jestem za młoda na bycie politykiem

Email Drukuj
Jolanta Kwaśniewska :: Alicja Lipińska

Rozmawiamy z pierwszą damą w latach 1995-2005, prezes Fundacji „Porozumienie bez barier”, działaczką społeczną i prowadzącą program „Lekcja stylu”.


– Urodziła się Pani i wychowała w Gdańsku. Czy w Warszawie zdarza się Pani tęsknić za Pomorzem?


– Gdańsk i całe Trójmiasto są wprost magiczne. Czasów dzieciństwa, młodości, pierwszych miłości, fantastycznych studiów i przyjaciół, których tu miałam, nigdy nie zapomnę. Do Gdańska bardzo często wracam. Mieszka tu nadal moja siostra. Przed chwilą wróciłam z cmentarza, gdzie pochowani są moi rodzice. Zauważyłam kiedyś, że ludzie, którzy przyjeżdżali do Warszawy z całej Polski, bardzo często mieli kompleksy, że pochodzą z jakichś zaściankowych miejscowości. Ja natomiast nigdy nie miałam tego poczucia. Gdańsk zawsze był „oknem na świat”. Bałtyk dawał nam poczucie, że ten świat stoi przed nami otworem i jest na wyciągnięcie ręki. Przyznam, że gdyby nie fakt, że już pół życia mieszkamy w Warszawie, nadal chciałabym mieszkać w Gdańsku. Dlatego tak się cieszyłam, że przez 10 lat prezydentury męża mogliśmy spędzać wakacje na Helu.

– A jak się zmieniło Pani życie, od kiedy Aleksander Kwaśniewski nie sprawuje już funkcji głowy państwa?

– Byłam głęboko przekonana, że po tych 10 latach przeżytych bardzo intensywnie zarówno przez mojego męża, jak i przeze mnie, ponieważ sama wzięłam na siebie mnóstwo obowiązków, zaczniemy żyć troszkę spokojniej. Tymczasem oboje nadal bierzemy udział w tak wielu przedsięwzięciach, że tego czasu zwyczajnie nam brakuje. Zaproszono mnie m.in. do włączenia się w działania Europejskiej Koalicji Stowarzyszeń Pacjentów z Chorobami Nowotworowymi (ECPC) oraz Europejskiego Instytutu Zdrowia Kobiet (EIWH), których jestem patronem. Działam w organizacji stworzonej przez Suzanne Mubarak, współpracuję m.in. z SIOPE oraz UN.GIFT. Czasem sobie obiecuję, że już w nic się więcej nie zaangażuję, ale potem oczywiście o tym zapominam (śmiech). Teraz znowu przyjęłam patronat nad dużą amerykańską organizacją „Vital Voices”, która w 1992 roku została założona przez Hillary Clinton z myślą o kobietach, które pod okiem mentorek mogą zostać liderkami w swoich krajach.

– Wspomniała Pani o Hillary Clinton, która po skończonej prezydenturze męża sama zaangażowała się w politykę. Pani nigdy nie myślała, aby także pójść tą drogą? Przecież przed ubiegłymi wyborami, kiedy w mediach pojawia się plotka o możliwości Pani kandydatury, aż 30 proc. społeczeństwa było gotowe na Panią zagłosować...

– Zdecydowanie nie. Nie jestem jeszcze gotowa na takie wyzwanie. Projekty, w które się angażuję, w dużej części kreuję w ramach Fundacji „Porozumienie bez barier”. Po prostu postanawiam coś i na pewno to spełnię. Jeśli mówię o planach rozbudowy gdańskiej kliniki dla dzieci z chorobami onkologicznymi, to proszę mi wierzyć, że ona zostanie zrealizowana. Teraz natomiast, gdy widzę tragedię powodzi, już mam pod sufit zawalony własny garaż różnymi kartonami i w najbliższych dniach wysyłam konwój w rejon Sandomierza. Mam więc konkretne zadania i z podobnie myślącymi ludźmi osiągamy wyznaczone cele. A efekty widać gołym okiem. Natomiast działania polityczne to takie trochę bicie piany, a ja wciąż mam w sobie za dużo energii. Jestem więc za młoda, aby być politykiem. Może kiedyś... Poza tym, mimo całego ogromu inicjatyw, staram się trochę odpocząć, mieć więcej czasu dla rodziny, dla mojego dziecka, dla naszych przyjaciół.

– Znajduje Pani także czas na prowadzenie autorskiego programu telewizyjnego pod znaczącym tytułem „Lekcja stylu”. Uważa Pani, że Polkom nadal tego stylu brakuje?

– Znam mnóstwo fantastycznych kobiet, które mają swój styl – nie tylko ubierają się znakomicie, ale po prostu są kobietami stylowymi, bo przecież nie tylko o strój tu chodzi. Taki program bardzo jest potrzebny. Mówimy w nim o mnóstwie spraw, o które pytają widzowie. Ostatni program dotyczył na przykład pierwszej wizyty u lekarza-ginekologa, o tym, jak ogromnie ważne jest to pierwsze wrażenie. Ciągle mówimy na tematy związane z profilaktyką zdrowotną. Poza tym odnoszę wrażenie, że młode pokolenie nie zawsze wynosi z domu zasady dobrego wychowania, savoir-vivre'u. Młodzi ludzie często nie wiedzą, że popełniają faux pas, kiedy podchodząc do starszej osoby pierwsi wyciągają rękę na powitanie. Myślę, że poznając tych kilka prostych zasad
– które, proszę mi wierzyć, nadal funkcjonują w świecie – i nabierając ogłady, łatwiej będzie nam przejść przez życie czy przygotować się do pierwszej rozmowy w sprawie pracy. Jako kilkunastoletnia dziewczyna przeczytałam książkę pana ambasadora Pietkiewicza „Savoir-vivre na co dzień”, która później ogromnie mi pomogła. Mogę mieć tylko nadzieję, że również moja książka „Lekcja stylu” pomoże wielu czytelnikom.

– Dziękuję za rozmowę.
 

Komentarze 

 
0 #6 Janina 2011-02-07 14:25
Podziwiam kobietę . Posiada klasę i styl. Świetna kobieta
Cytować
 
 
0 #5 hakaghr 2010-10-05 10:39
A co to za klasa jak wyuczona, nie urodzila sie z tym
Cytować
 
 
0 #4 r 2010-07-17 13:24
babka z klasa , ale zrobcie wywiady z naszymi radnymi , z dzielnicowymi , komendantami referatów straży miejskiej .od takich wywiadow jest Gala
Cytować
 
 
0 #3 Pietrek 2010-06-24 09:42
Piekna nie tylko umyslowo, ale takze fizycznie... Kobieta z uroda i klasa
Cytować
 
 
0 #2 Grażyna 2010-06-24 08:56
Piękna swą mądrością kobieta !
Cytować
 
 
0 #1 kuma 2010-06-21 13:22
BRAWO dla pani prezydentowej za nieustanne inspirowanie cennych akcji i inicjatyw !!!
Cytować
 

Dodaj komentarz