Strona główna Wywiady Podróżnik z pianistycznym rekordem na koncie

Podróżnik z pianistycznym rekordem na koncie

Email Drukuj
Tytuł1 :: autor

Z Romualdem Koperskim – gdańskim podróżnikiem, pisarzem i pianistą – rozmawia Alicja Lipińska.

– Podróże, muzyka, pisarstwo, lotnictwo – która z tych jakże różnorodnych pasji jest Panu najbliższa?


– Bliskie są mi wszystkie, ale najbardziej chyba muzyka. To właśnie od niej się wszystko zaczęło. Od 5. roku życia gram na fortepianie i to ta pasja pobudziła wszystkie kolejne. Oczywiście, zdarza się tak, że muzyk zostaje tylko muzykiem. Mi to jednak nie wystarczało. Zawsze miałem wrodzoną ciekawość świata: marzyłem o lataniu i zostałem pilotem, zawsze chciałem podróżować i to też mi się udało. Mogę więc chyba powiedzieć, że mam w życiu ogromne szczęście. Nie znaczy to oczywiście, że nie płacę za realizację swoich marzeń.

– Obywa się to więc kosztem czego?

– Podam przykład: kiedy dwa lata temu organizowałem wyprawę, musiałem sprzedać własną nieruchomość, żeby mieć za co wyposażyć samochód do podróży. To jest zawsze jednak mój świadomy wybór, ponieważ dom może mieć każdy, ale już nie każdy ma w sobie tyle odwagi, żeby zacząć podróżować. Ogromną pomocą ze strony rodziny jest natomiast jej brak sprzeciwu wobec moich wypraw. To w zupełności wystarcza.

– Jak więc zaczęła się Pana przygoda z muzyką i podróżami?

- Początkowo granie na fortepianie nie było moim wyborem, trochę zmusili mnie rodzice. Ja oczywiście, jak każde dziecko, wolałem wybijać szyby w oknach i chodzić na „szaber” niż ćwiczyć gamy. Później jednak granie stało się moją pasją i zapragnąłem ją kontynuować. Natomiast z miłością do podróży już się chyba urodziłem. Tak to już jakoś jest, że jedni wolą kapcie i oglądanie telewizji, a innych „nosi”. Pierwsze moje podróże odbywały się oczywiście po Polsce, bo nie mieliśmy ani paszportów, ani pieniędzy. Dzięki temu jednak poznałem kraj jak mało kto. Niewielu Polaków może powiedzieć, że naprawdę zna Bieszczady albo Ścianę Wschodnią. Częściej jeździmy do Egiptu niż nad Biebrzę. A jest to ostatni moment, żeby poznać ludzi mieszkających tam od pokoleń, chętnie dzielących się niesamowitymi opowieściami, zobaczyć ich ludowe domostwa, stare strzechy, studnie. A maj jest doskonałym miesiącem, aby zachwycić się budzącą tam do życia przyrodą.

– Czy, Pana zdaniem, Pomorze i Kaszuby są równie atrakcyjne?

– Oczywiście, chociaż też powinniśmy się spieszyć. Na Kaszuby coraz agresywniej wdziera się nowoczesna infrastruktura. Sami Kaszubi też się zmieniają, podobnie jak Górale w Zakopanem, którzy często nie są już tak gościnni jak kiedyś, kiedy nie liczyli na przysłowiowe „dytki” za absolutnie wszystko. Tam, gdzie dochodzi pieniądz, kończy się taka prawdziwa wolność. Każdemu, kto marzy o podróżowaniu, polecam kilkudniową wyprawę do naszych Borów Tucholskich. Spanie pod namiotem, zdobywanie pożywienia – od tego należy zacząć.

– Pańskie podróże to więc nie tylko wbicie chorągiewki „zdobyte” w nowym miejscu, ale przede wszystkim poznawanie ludzi?

– Gdyby nie integracja z mieszkańcami, nie poznałbym żadnego miejsca, nie nauczyłbym się niczego. Będąc na północy Syberii, nie mogę nie poznać tamtejszych Jukagirów, czyli autochtonów, których pozostało już tylko 300. Muszę z nimi wypić przysłowiową „butelkę wody mineralnej”, żeby poznać ich tradycje, obyczaje, mowę, dowiedzieć się, jak obchodzą święta czy jak chowają zmarłych. Syberia to przecież prawie 100 narodowości i grup etnicznych, to jest szósta część świata, gdzie panuje klimat od arktycznego do upalnego.

– No właśnie, przejechał Pan Syberię wzdłuż i wszerz już ponad 10 razy. Dlaczego tak Pana intrygują właśnie te rejony świata?

– Włóczę się po tej krainie od ponad 20 lat i jeszcze całej jej nie poznałem, a im więcej o niej wiem, tym większą odczuwam potrzebę poznania jej bardziej i lepiej.

– W 2008 roku zorganizował Pan najtrudniejszą w historii motoryzacji zimową ekspedycję samochodową, od Przylądka Roca w Portugalii przez Syberię aż na krańce Czukotki...

– Wyprawa trwała 80 dni. Wcześniej nikt nie dotarł dalej pojedynczym pojazdem. Mieliśmy sporo problemów. Przez 10 dni jechaliśmy w temperaturze -64ºC, przez co mechanizmy pojazdu zaczęły nam szwankować. W drodze powrotnej zepsuła nam się np. skrzynia biegów i 13 tys. km musieliśmy przejechać tylko na 6. biegu. Umiem jednak naprawiać samochody, więc z drobnymi usterkami dawałem sobie radę.

– Jest Pan prawdopodobnie jedynym pianistą, który sam naprawia auta. No właśnie, niedawno osiągnął Pan kolejny ogromny sukces – pobił rekord Guinnessa, grając najdłuższy koncert fortepianowy. Skąd w ogóle taki pomysł?

– Już 5 lat temu podjąłem to wyzwanie, ale wtedy nie zostały spełnione wszystkie wymogi formalne bicia rekordu. Od tamtego czasu Węgier Charles Brunner zaczął deptać mi po piętach i znacznie pobił mój rekord. Nie pozostawało mi więc nic innego, jak tylko zabrać się ponownie do pracy i pokazać, że mogę grać jeszcze dłużej. Koncert trwał więc ponad 103 godziny. Skąd taki pomysł? Z potrzeby rywalizacji. Gdyby nie ona, prawdopodobnie dziś jeszcze siedzielibyśmy na drzewach i wcinali banany. Jeśli teraz ktoś zagra dłuższy koncert – znowu podejmę wyzwanie.

– Pobija więc Pan kolejne rekordy, zwiedza świat, a jednak mieszka w Gdańsku. To świadomy wybór czy przypadek?

– Mieszkałem w różnych krajach i w kilku miastach w Polsce, a jednak mój gdański dom to moja ostoja. Dobrze jest tu wrócić po długiej tułaczce...

– Dziękuję za rozmowę.

Romuald Koperski – podróżnik, przewodnik po Syberii, pionier wypraw samochodowych po rozległych terenach Syberii, pilot samolotowy, pisarz, dziennikarz, fotograf, nurek oraz muzyk pianista. Autor książek: „Pojedynek z Syberią”, „Przez Syberię na gapę”, „1001 obrazów Syberii”. Pomysłodawca oraz organizator trzech edycji rajdu samochodowego „Transsyberia”. Oprócz Syberii wielokrotnie zwiedził także Mongolię, Amerykę Północną oraz Kanadę. Rekord Guinnessa w kategorii Najdłuższy Koncert Fortepianowy na Świecie pobił w styczniu tego roku. Obecnie przygotowuje się do zimowej wyprawy na Przylądek Czeluskin, czyli najbardziej na północ wysunięty punkt Eurazji, na który drogą lądową nikt jeszcze nie dotarł.
 

Komentarze 

 
+1 #1 kuma 2010-06-21 18:41
BARDZO ciekawy wywiad! +{:-)
Cytować
 

Dodaj komentarz