Strona główna Wywiady Wiążę swoją przyszłość z jazzem

Wiążę swoją przyszłość z jazzem

Email Drukuj

Monika Borzym :: fot. Sony Music

Monika Borzym studiuje na amerykańskiej uczelni, występuje ze znanymi jazzowymi muzykami, podpisała także kontrakt z wytwórnią płytową Sony Music. Niedawno ukazał się jej debiutancki album „Girl Talk”. Ma zaledwie 21 lat i wielki talent.

– Chciałaś śpiewać, występować na estradzie…?

– Może nie tak od razu na estradzie. Rodzice zauważyli, że mam w tym kierunku zdolności, które warto rozwijać. Była więc nauka gry na fortepianie, uczyłam się w prywatnej szkole muzycznej, potem w szkole średniej w Warszawie na Bednarskiej. Będąc młodą dziewczynką, przeszłam dość solidną edukację muzyczną.

– A dlaczego zainteresowałaś się jazzem, a nie jak wielu Twoich rówieśników, muzyką z gatunku pop, rock, metal?

– W szkole średniej poznałam osoby z wydziału jazzowego, w tym prof. Izę Zając, która uczyła na tym wydziale wokalu i to właśnie ona odkryła we mnie predyspozycje i ustawiła mnie muzycznie. Pamiętam jak słuchałam nagrań Elli Fitzgerald; ja tę muzykę, ten głos, czułam w sobie, po prostu w jazzie zakochałam się. A miałam wówczas zaledwie 14 lat! I zrozumiałam, że nie fortepian, a śpiew, a konkretnie jazz to moja przyszłość. Śpiewałam więc na zamkniętych imprezach, miałam też swoje małe koncerty klubowe.

– Kto pomagał Tobie zaistnieć na muzycznym rynku? Czy brałaś udział w programach typu „Szansa na sukces”, „Idol”?

– Nie, moja mama chroniła mnie przed tego typu programami. A kto pomógł zaistnieć? Znana postać ze świata jazzu – Michał Urbaniak! To on wprowadził mnie w ten świat. Już od 15 roku życia chodziłam do warszawskiego Jazz Clubu „Tygmont” na jazzowe, bądź klubowe imprezy. Przez bywanie na koncertach, warsztatach jazzowych m.in. w Puławach poznałam wielu znanych muzyków polskiej sceny jazzowej. To wszystko było dla mnie nowe, a ja zafascynowana jazzem, chłonęłam tę muzykę.

– Wspomniałaś o Michale Urbaniaku…

– Od dawna był on jednym z moich jazzowych idoli. Postanowiłam się z nim spotkać, a do odważnych świat należy! Zdobyłam do niego kontakt i umówiłam się na spotkanie. Nie spodziewałam się, że okaże się on otwarty na młode, pełne pasji osoby. Wysłuchał moich nagrań, a po dwóch dniach zaproponował mi udział w swoim koncercie otwierającym Jazz Jambore 2009. I tak oto znalazłam się na scenie w otoczeniu fantastycznych muzyków ze światową sławą i renomą.

– Wiedzę muzyczną zdobywałaś i w Polsce, i w Stanach Zjednoczonych, co sprawiło, że postanowiłaś krążyć po świecie?

– Dzięki mojej mamie wyjechałam do USA, do liceum John Hersey High School o bardzo rozwiniętym programie muzycznym. Grałam na fortepianie, akompaniowałam orkiestrze, różnym wokalistom, a co najważniejsze, grałam i śpiewałam w big-bandzie oraz uczyłam się języka angielskiego. Zauważyłam, że tamci muzycy mają trochę inne, ciekawsze podejście do jazzu. Po pierwszym pobycie w Stanach nie wyobrażałam sobie, abym mogła zerwać moje relacje z tamtymi muzykami. Wróciłam do Polski, skończyłam liceum na Bednarskiej i… dostałam stypendium na University of Miami na I rok studiów wokalistyki jazzowej.

– Czyli jeszcze się uczysz?

– Po roku wróciłam do Polski. Trochę się zawiodłam, gdyż większość mojego szkolnego czasu spędzałam na chóralnych działaniach, a nie na kształceniu swojej muzycznej indywidualności.

– No to teraz więcej czasu poświęcasz na koncerty?

– Tak, ale planuję wrócić za ocean, do szkoły, do Los Angeles lub Nowego Jorku.

– Ukazał się Twój debiutancki album „Girl Talk”, jakie utwory znalazły się na tej płycie?

– Muzyczny zestaw, jaki się znalazł na płycie, to covery napisane przez kobiety i z repertuaru wokalistek m.in. Amy Winehouse, Erykah Badu, Joni Mitchell, Bjork, Dido.

– A dlaczego właśnie takie utwory są na tej Twojej płycie?

– Uczyłam się oraz muzycznie wychowywałam na standardach jazzowych, ale mój producent Matt Pierson powiedział: „Monia, masz 20 lat i nie śpiewaj utworów z lat pięćdziesiątych, skup się na utworach współczesnych”. I tak też się stało. Wybraliśmy utwory śpiewane wyłącznie tylko przez kobiety, i to takie, które są ikonami współczesnego stylu. Właśnie takie utwory przepuściłam przez nasze jazzowe sito i zaśpiewałam je w naszym klimacie.

– Chyba w Twoim przypadku (szkoła, planowany pobyt w USA) nie można mówić o trasie koncertowej z nową płytą. Gdzie więc będzie można Ciebie zobaczyć i posłuchać?

– Być może późną wiosną zorganizowana zostanie trasa koncertowa, a do szkoły wrócę we wrześniu 2012 roku.

– Jaki masz pomysł na siebie, na dalszą Twoją karierę w świecie muzyki jazzowej? Czy myślisz co będziesz robiła za 2 – 5 lat?

– Za 5 lat raczej nie, tak daleko nie wybiegam w przyszłość. A jeżeli chodzi o pomysły na kolejne moje płyty, to muzycznych pomysłów mam na pęczki. Tylko mieć czas i realizować je. Piszę już swoje własne utwory, poznaję ciekawych ludzi, z którymi mogę wspólnie coś napisać. Mam nadzieje, że kolejna płyta będzie w większości z utworami własnymi.

– Muzyka, to Twoje hobby, pasja, a poza muzyką?

– Muzyka zajmuje mi tyle czasu i miejsca na moim mózgowym twardym dysku… iż nie mam czasu na inne pasje. Chociaż ostatnio z moim mężem, młodym reżyserem Makarym Janowskim, często oglądamy filmy, które też mnie jakoś muzycznie inspirują.

– Bywasz w Trójmieście?
– Tak, w Rumi na ulicy Pomorskiej mieszka mój ukochany wujek Rysiek, więc przyjeżdżam do niego przynajmniej raz w roku.

– Mam nadzieję, że podoba się Tobie Trójmiasto?

– O tak, ja kocham morze. Jak mam tylko możliwość bycia w Polsce, to zdecydowanie wybieram wypady nad morze. Nawet moja podróż poślubna wiodła nad polskie morze, byliśmy 5 dni pod namiotem w Chałupach.
– Dziękuję za rozmowę.
 

Dodaj komentarz