Strona główna Wywiady Pożegnanie z gimnastyką

Pożegnanie z gimnastyką

Email Drukuj

Z Leszkiem Blanikiem – brązowym medalistą Igrzysk Olimpijskich w Sydney i złotym medalistą Igrzysk Olimpijskich w Pekinie – rozmawia Alicja Lipińska


– Niedawno Polskę obiegła szokująca wiadomość, że zamierza Pan zakończyć swoją karierę lekkoatletyczną. Skąd taka decyzja?
– Przyznam, że głównym argumentem są 23 lata spędzone na sali gimnastycznej, a to jest już bardzo długo. Ta decyzja była przeze mnie dokładnie przemyślana jeszcze przed ostatnimi igrzyskami, natomiast ciągłe namowy oraz wyniki uzyskiwane przez innych zawodników spowodowały, że to moje odejście przeciągnęło się nieco w czasie i nawet przez jakiś czas myślałem jeszcze o kontynuowaniu kariery. Ostatecznie jednak przemyślałem wszystko i stwierdziłem, że jest jeszcze tak wiele rzeczy, które na mnie czekają. Widzę siebie już w nieco innej roli, która w tym momencie bardziej mnie pociąga. Już teraz zapraszam jednak wszystkich kibiców na mój turniej pożegnalny, który odbędzie się 29 maja w Gdańsku.

– I co dalej? Zamierza Pan teraz zająć się trenowaniem innych zawodników?
– Wszystko zależy od tego, jak rozwinie się polska gimnastyka, chodzi tu szczególnie o bazę treningową. Jeżeli w przyszłości, powiedzmy w przeciągu 3-4 lat, uda się wybudować w Gdańsku halę do gimnastyki [wstępny projekt zakład jej powstanie na terenie AWFiS – przyp. red.], w co jestem dość mocno zaangażowany, wówczas nie odejdę od sportu. W innym przypadku, jeśli nie poprawią się warunki treningowe dzieci, młodzieży oraz kadry, wątpię, czy zostanę przy gimnastyce. Aby cokolwiek robić, trzeba mieć ku temu możliwości. Na dziś jednak, poza jednym wyjątkiem Leszka Blanika, bardzo niewiele się w sferze gimnastyki dzieje...

– Jeśli nie gimnastyka, to co? Może żużel?
– Nie, oczywiście, że nie. Żużel jest moją wielką pasją, od ponad 20 lat jestem zapalonym kibicem sportu żużlowego, ale nie zamierzam już dzisiaj zmieniać dyscypliny. Zawsze wiedziałem, że zostanę sportowcem i gdybym nie zajął się gimnastyką, może rzeczywiście wybrałbym wyścigi motocyklowe.

– Nie pochodzi Pan z Gdańska. Czy więc koniec kariery sportowej oznacza, że opuści Pan nasze miasto?
– Nie, na pewno pozostanę w Gdańsku. Jestem związany z tym miastem, bardzo dobrze się tutaj czuję. Zostałem wspaniale przyjęty zarówno przez mieszkańców, jak i przez władze miasta, i nigdy w zasadzie nie odczuwałem, że jestem „przyjezdny”.
– Dziękuję za rozmowę.
 

Dodaj komentarz