Już niebawem rozpocznie się w Gdańsku budowa najnowocześniej w naszym kraju hali do gimnastyki sportowej. Mężem opatrznościowym i motorem napędowym całej inwestycji jest mistrz olimpijski Leszek Blanik, z którym rozmawia Krzysztof Lubański.
– Jak wyglądamy z zapleczem treningowym do uprawiania gimnastyki, nie tylko tej wyczynowej?
– Na tle innych krajów wypadamy bardzo blado. Takie kraje jak Węgry, Bułgaria czy Chorwacja mają znacznie lepszą bazę niż my, ale za to wyniki mają znacznie gorsze. W Gdańsku chcemy stworzyć jednak ośrodek, który będzie przewyższał inne europejskie obiekty do uprawiania gimnastyki.
– Skąd się więc to bierze, że osiągamy wyniki, a nie posiadamy bazy do treningów?
– Wydaje mi się, że w wielu środowiskach brakuje zrozumienia, jak ważną dyscypliną jest gimnastyka sportowa. Jest ona przecież szczególnie istotna dla wszechstronnego rozwoju fizycznego dziecka. Hala, która ma powstać, ma służyć nie tylko uprawianiu sportu zawodowego. Owszem, jest to ważne, ponieważ promocja kraju poprzez wyniki sportowe na arenie międzynarodowej jest istotna. Z nowego obiektu będą mogli jednak korzystać wszyscy chętni do uprawiania tzw. gimnastyki amatorskiej. Dzieci, młodzież, dorośli, jak i osoby niepełnosprawne będą mogły się usprawniać. Jest to przecież najwszechstronniejsza dyscyplina sportu. Poza halą, potrzebny nam będzie też mądry program, byśmy mogli wykorzystywać ją w optymalnym zakresie, a jednocześnie promować gimnastykę sportową wśród mieszkańców Pomorza.
– Co to znaczy „mądry program”?
– Ma on stworzyć optymalny harmonogram korzystania z hali, by regularnie pojawiali się tu uczniowie pomorskich szkół, którzy pod okiem profesjonalnego trenera mogliby zacząć ćwiczyć albo przynajmniej łapać bakcyla, by częściej pojawiać się w hali. Będzie tu można trenować gimnastykę i akrobatykę sportową oraz artystyczną i wszelkiego rodzaju sporty fitness. Wachlarz możliwości będzie szeroki. Wszystko po to, żeby sala tętniła życiem i była konkurencyjna dla innych obiektów sportowych. Nie ma to też być typowy obiekt komercyjny, gdyż wielu osób nie stać na uprawianie sportu, a mają dobre chęci i zapał. Im również trzeba dać szansę.
– Jak zatem zaawansowane są działania przy budowie nowego sportowego obiektu w naszym mieście?
– Inwestycja wpisana jest na listę priorytetową budowy obiektów sportowych przygotowaną przez Ministerstwo Sportu. Nie jest ona długa, ale dostać się na nią jest ogromnie trudno. Dzięki temu mamy zapewnione dofinansowanie z ministerstwa. Deklarację finansowego wsparcia otrzymaliśmy też z Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. Nie próbowaliśmy starać się o pieniądze z gminy gdańskiej, ponieważ wiemy, że nasze miasto ma sporo inwestycji i nierealne jest otrzymanie pieniędzy z miasta. Hala kosztować ma nie więcej niż 15 mln zł. Do marca chcemy zamknąć przygotowania nad dokumentacją techniczną, a potem już pozostanie nam rozpoczęcie budowy.
– Trzeba jednak powiedzieć, że w Gdańsku brakuje tego typu obiektów…
– Zgadza się. Budowane są obiekty widowiskowe. Cieszę się jednak, że Ministerstwo Sportu idzie bardziej w stronę budowy boisk i sal treningowych, których brakuje w wielu dyscyplinach sportu. Ciężko bez nich osiągać sukcesy na międzynarodowych arenach.
– Dziękuję za rozmowę.


Komentarze