Z doktorem Zbigniewem Canowieckim, prezesem zarządu organizacji Pracodawcy Pomorza, rozmawia Zbigniew Żukowski.
- W dzisiejszych, trudnych dla gospodarki czasach zapracowani właściciele bądź szefowie firm niezbyt chętnie garną się do wspólnego działania, do zrzeszania się…
- Jeśli nawet tak jest, to nie dotyczy to naszej organizacji. Na ostatnim posiedzeniu zarządu Pracodawców Pomorza, które odbyło się 5 bm., przyjęliśmy 18 nowych członków. W ostatnim czasie co miesiąc do naszego związku wstępuje kilkunastu nowych członków z całego województwa, reprezentujących różne branżę, od firm małych, do bardzo dużych. W tej chwili mamy 650 członków, co jest równoznaczne z tym, że zrzeszamy 650 firm.
- Jak to się dzieje, że kiedy niektóre pomorskie organizacje samorządu gospodarczego upadają, lub jedynie markują jakąś działalność „ Pracodawcy Pomorza '' dynamicznie się rozwijają?
- Jestem przekonany, że jedyną receptą na rozwój organizacji i przyciąganie nowych członków jest aktywne działanie i społeczne zaangażowanie wielkiej rzeszy osób. Ludzie obserwują co robimy i oceniają nas. Nasza aktywność przekonuje i mobilizuje do wstępowania.
- Aktywność, to pojęcie bardzo szerokie. Co konkretnie robicie, że zapracowaliście sobie na opinię prawdziwego reprezentanta pomorskich środowisk gospodarczych?
- Staramy się na co dzień działać na rzecz tych środowisk, zarówno w skali makro zajmując nawet bardzo trudne stanowiska w sprawach dotyczących tych społeczności (jak ostatnio, gdy odrzuciliśmy propozycje dotyczące płacy minimalnej), jak i w konkretnych problemach jednostkowych. Dam przykład z ostatnich dni. Pracodawca, członek naszej organizacji, miał trudny problem na terenie jednego z naszych pomorskich miast i prosił nas o wsparcie w rozmowach z burmistrzem. Pojechałem tam. Kiedy przedstawiam się jako szef pomorskiej organizacji pracodawców i mówię, że przyjeżdżam w konkretnej sprawie, burmistrz, który miał zarezerwowane dla mnie 30 minut, poświęca mi kilka godzin. Po rozmowie jedziemy na teren dotyczący interwencji i po wizji lokalnej spotykamy się z kierownictwem firmy. Burmistrz poświęcił praktycznie cały dzień aby wspólnie spróbować rozwiązać problem.
- Czy to oznacza, że pracodawca może mieć poczucie, że w swoich problemach nie jest sam i może liczyć na waszą pomoc?
- Zdecydowanie tak. Chciałbym jednoznacznie zadeklarować, że każdy pracodawca, będący naszym członkiem, może liczyć na wsparcie „Pracodawców Pomorza''. Na każdy sygnał z jego strony jesteśmy zobligowani walczyć w jego interesie. Tym bardziej, że często są to nie tylko sprawy jednostkowe, ale ważne także dla konkretnej miejscowości czy regionu.
- Jak w tym kontekście wyglądają relacje „Pracodawców Pomorza'' z władzami?
- Może to zaskakiwać, ale mamy bardzo dobrą i życzliwą współpracę zarówno z władzami państwowymi jak i samorządowymi oraz z urzędami o charakterze kontrolnym lub nadzorczym włącznie z US i ZUS. Przez ostatnie lata nie spotkałem się z jakąś odmową, czy próbą zepchnięcia problemu na niższy szczebel urzędniczy.
- A relacje pracodawcy – pracobiorcy? Wydaje się, że wpisany jest w nie naturalny konflikt?
- Powiem szczerze, że na tym polu jest wyjątkowo trudno. Jak rozpoczynała się nasza nowa kadencja, to jedna z pierwszych decyzji dotyczyła zwołania wspólnej konferencji pracodawców ze związkami zawodowymi. Powołaliśmy pełnomocnika zarządu ds. kontaktów ze związkami zawodowymi. Został nim dr Kazimierz Janiak, który otrzymał zadanie przygotowania konferencji. Był wyznaczony temat i termin. Jednak do dziś ta konferencja nie doszła do skutku, bo pracodawcy są ciągle postrzegani wyłącznie jako ci, którzy chcieliby wyprowadzić związki zawodowe z zakładów pracy. Jednak nadal pracujemy nad tym i myślę, że wspomniana konferencja odbędzie się w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
- Czym dzisiaj zajmuje się na co dzień najstarsza organizacja pracodawców na Pomorzu?
- Po 20 latach działalności przyszedł czas na to, aby dokonać podsumowań tego co się udało i jak działać by osiągać dalszy dynamiczny rozwój naszej organizacji i skutecznie zaspokajać potrzeby, o których mówią nam pracodawcy. Kiedy półtora roku temu został wybrany nowy zarząd, przedstawiliśmy założenia programowo-organizacyjne zorientowane na dynamiczne działania. Chodziło o pobudzenie całego związku i wszystkich członków PP do aktywnego działania, tak, aby każdy przedsiębiorca czuł puls swej organizacji i aby nie było tzw. martwych dusz.
- Ambitne zamierzenie, tylko jak je zrealizować?
- Między innymi poprzez działalność sekcji branżowych, w ramach których ludzie niezależnie od lokalizacji swych firm mogą się zbierać i wymieniać poglądy oraz wnioskować o przedsięwzięcia „Przedsiębiorców Pomorza'' zmierzające do polepszenia warunków funkcjonowania ich firm. I to jest jedna płaszczyzna aktywności.
- A kolejne?
- Druga wynika z ostatnich zmian statutowych umożliwiających tworzenie oddziałów we wszystkich powiatach naszego regionu. W efekcie powstały nowe oddziały PP w Pruszczu Gd., Tczewie, Kartuzach, Sopocie i Wejherowie, a przygotowywane są następne. Rzecz w tym, aby liderzy tych oddziałów mogli przedstawiać postulaty władzom swego miasta czy powiatu, aby byli reprezentantami swych środowisk w dialogu z lokalną władzą. To poziom aktywności tworzący platformę porozumienia ze wszystkimi władzami lokalnymi.
Trzecia płaszczyzna aktywności naszych członków dotyczy powoływania pełnomocników do danej problematyki. Chodzi o problemy istniejące niezależnie od branży czy lokalizacji firmy, jak np. pozyskiwanie środków unijnych. Mamy już kilkunastu takich pełnomocników.
No i wreszcie są też tzw. fora, a konkretnie Forum Młodych Przedsiębiorców, Forum Kobiet i Forum Honorowych Członków PP.
- Oprócz pracy merytorycznej ważne są również działania wizerunkowe i integracyjne. Które są szczególnie warte wymienienia?
- W styczniu spotykamy się na noworocznej lampce szampana podczas której po raz pierwszy zaprezentowaliśmy nową nazwę i logo „Pracodawców Pomorza''. W lutym br. po raz pierwszy przyznaliśmy tytuły „Pracodawca Roku”. Ten konkurs wchodzi na stałe do naszego kalendarza. W maju mamy popularną majówkę przedsiębiorców w Szymbarku. W czerwcu odbywa się Letnia Gala Biznesu, na której dziękujemy ludziom wpływającym na kondycję polskich przedsiębiorców wręczając im nagrody. W tym roku odbierali je: prof. Marek Belka – prezes NBP, minister Michał Boni, Paweł Adamowicz – prezydent Gdańska, Paweł Olechnowicz – prezes zarządu Grupy Lotos i Boris Wenzel – dyrektor DCT Gdańsk. Tradycyjnie w sierpniu są zawody wędkarskie w Ostrzycach i turniej golfowy na polu pod Wejherowem.
W okresie jesienno-zimowym koncentrujemy się na pracy merytorycznej i już we wrześniu zapraszamy na konferencję „Rynek pracy, pracodawcy, edukacja”. Chcemy na niej dokonać oceny przygotowania absolwentów średnich szkół zawodowych do pracy w naszych przedsiębiorstwach i ich dostosowania do wyzwań współczesnego rynku pracy.
- Wkrótce przeniesiecie się do nowej siedziby?
-Rzeczywiście to prawda. Do realizacji tak ambitnych celów i planów programowych potrzebujemy zaplecza z salami konferencyjną, klubową i spotkań sekcji oraz profesjonalnego biura. W związku z tym wystąpiłem do prezydenta Gdańska z prośbą o obiekt, który przywrócilibyśmy do świetności bez pomocy miasta, bez pieniędzy państwowych czy samorządowych, tylko z własnych środków i wsparcia członków PP. Prezydent Paweł Adamowicz przyznał nam mocno zniszczoną, ale piękną willę z 1906 r. przy Alei Zwycięstwa 24. Obecnie prowadzimy totalną jej modernizację. Na nasz apel odpowiedziały firmy zrzeszone w PP zgłaszając chęć pomocy. I tak np. firma ELEWACJE SA wykona oczywiście elewację budynku, MURKAM położy granity i marmury, ŁĄCZPOL zrobi sieci niskoprądowe a firma SKAT tynki i posadzki. Jest sporo innych zgłoszeń. Bez najmniejszej przesady – jestem dumny, że dowodzę taką organizacją.
- Dziękuję za rozmowę.


Komentarze
Dlatego może takie stowrzyszenie pomoze w prowadzeniu działalności?
Niby tak, ale Polska może być spokojna
Bo w kupie siła?