Piotr Polk – przystojny aktor i piosenkarz o ujmującym głosie. Postać znana dzięki występowi w wielu telewizyjnych serialach, m.in. „Oficer”, „Wiedźmy”, „Plebania”, „Ojciec Mateusz”. Popularności dodał mu jeszcze udział w programie „Jak oni śpiewają”, w którym zajął drugie miejsce. Na koncie ma także dwie płyty.
– Jest Pan kojarzony przede wszystkim z kinem – zagrał Pan w blisko 50 filmach. Czy bycie piosenkarzem jest „przy okazji”?
– W pewnym sensie i tak, i nie. Aktorstwo jest ubogie; zawsze polega na udawaniu, na odtwarzaniu sytuacji, ubieraniu w kostium, choć mamy własną skórę, mówieniu nie o sobie, tylko o postaci, którą się gra. W przypadku muzyki, piosenki, to jest zupełnie inaczej, bo piosenkarz opowiada historię, ale przy okazji tworzy jakąś kreację.
– W Pana dorobku są dwie płyty: „Polk in love” i teraz świeżutki krążek „Mój film”. To o czym jest ten „Pana film”? Opowieścią faceta po czterdziestce? Jaką historię Pan nam opowiada?
– Ta płyta jest moją osobistą historią, bo teksty piosenek były pisane dla mnie. Ich autorzy napisali je po wielu naszych spotkaniach, rozmowach, nawet przy lampce wina, więc mają one dla mnie taki dość osobisty wymiar. Ta płyta nie opowiada o aktorze Piotrze Polku, tylko o Piotrze Polku bez tego przydomka „aktor”. Poza tym jest tu muzyka, która chciałem, żeby tak właśnie brzmiała. Jest tu rodzaj swingu, jazzu, który lubię, kocham. Muzyka nasycona smyczkowym brzmieniem, choć tym razem bardziej lirycznym i balladowym niż na mojej pierwszej płycie.
– Czy to jest coś w rodzaju śpiewanego pamiętnika spisanego w kilku piosenkach?
– Nie, nie jest to płyta autobiograficzna, jest to opowieść dojrzałego faceta. Ale dla mnie ta dojrzałość to też inny sposób mówienia, opowiadania o życiu, inny sposób nazywania tego życia. To jest też odwaga mówienia wprost. Ta płyta jest dojrzała, ale też odważna, a przy okazji opowiada o mnie, o kobietach, błędach, samotności i spełnieniu. Jest też klimatycznie związana z kinem, z muzyką filmową lat 60. Sama okładka płyty jest stylizowana na takich dziesięciu wyciągniętych kadrach z filmu.
– Tytuł płyty jakby nawiązuje do Pana filmowej działalności.
– Rzeczywiście, płyta „Mój film” sugeruje, że jest to związane ze mną, z moją pracą zawodową, ale „Mój film” jest tutaj ujęty w kontekście mojego życia. Człowiek w swoim życiu zawsze gra główną rolę. Dostaje ją na samym początku, bez castingu, bez zdjęć próbnych. Dostaje ją i ma do końca swego żywota. Tej roli już nikt nam nie zabierze i tak naprawdę nikomu już nic do tego, jak tę rolę gramy.
– Skoro identyfikuje się Pan z tekstami piosenek z płyty „Mój film”, to ci, którzy je napisali, muszą Pana dobrze znać…
– Z wszystkimi długo rozmawiałem, ale to nie był telefon typu: „Napisz mi jakiś fajny tekst, bo będę nagrywał jakąś płytę”. Zanim doszło do nagrania pierwszego słowa, spotykałem się ze znakomitymi polskimi kompozytorami, m.in. Sewerynem Krajewskim, Krzesimirem Dębskim, Włodzimierzem Korczem, Jarosławem Kukulskim, czyli kompozytorami, dla których muzyka jest podstawą tego, co w piosence najważniejsze – uczucia. Mówiłem im, jak ta płyta miałaby brzmieć, o czym muzycznie powinna opowiadać. Spotkałem się z autorami tekstów: z Janem Wołkiem, Markiem Dutkiewiczem, Wojciechem Klejne, mówiąc im, o czym chciałbym opowiedzieć na tej płycie – o tygodniu z życia dojrzałego faceta plus ósma doba. To było takie motto, hasło do przyszłej płyty. Podkreślam, ta płyta nie ma wyciągów autobiograficznych. Jest takim obrazem świata, ale widzianym nie tylko przeze mnie, ponieważ ja im opowiadałem o swoim życiu, a oni o swoim. Mówiliśmy o kobietach, o rozstaniach, o miłościach… I tak powstał wspólny obrazek postrzegany oczyma dojrzałych facetów. Część tego obrazka jest moja, część ich, a do tego ich jest talent, talent pisania tego, co usłyszeli ode mnie, którego ja nie posiadam.
– Który z utworów z płyty „Mój film” jest Panu szczególnie bliski?
– Nie, nie jestem w stanie odpowiedzieć na tak zadane pytanie. To tak jakby pan zadał pytanie ojcu, które z jego dzieci jest mu szczególnie bliskie. Każda z piosenek z płyty „Mój film” jest nieco inna, każda piosenka opowiada o nieco innych historiach, uczuciach i nie mogę powiedzieć, że tylko jedna z nich jest mi szczególnie bliska. Są utwory, do których mam szczególny sentyment, np. ze względu na kompozytora Jarosława Kukulskiego, ponieważ tu są jedne z ostatnich jego kompozycji. Patrząc z różnych perspektyw, są piosenki, do których mam szczególna atencję, ale to nie znaczy, że do pozostałych nie mam. Gdyby zaproponowałby mi pan, abym wybrał jedną, to powiem, że nie potrafię, nie umiem.
– Dziękuję za rozmowę.


Komentarze
Jak ja Pana lubię
Och, nie. Jest całkiem, całkiem rozgarnięty
Tak, teraz gra niezbyt rozgarniętego policjanta :)
Trzeba też mieć określony zdolności. Nie każdy ma talent
Ale czy to znaczy, że ci mniej zolni mają sobie palnąć w łeb?
Myślisz że oni to lubią? Uczeni są w szkole na drugiego Łomnickiego i Jandę a potem grają w jakimś taciemncu
A Ty raczej powinnas do słownika zajrzeć
Ale czy to zle? Raczej pozazdroscic
to znaczy że pan Piotr jest stary i niezdolny? Nie sądzę :)