Lato w pełni. Zakład Komunikacji Miejskiej w Gdańsku wzorem lat poprzednich, uruchomił tramwaje wodne.
Nie ma lepszej alternatywy dla stania w korkach na drodze, czy tłoku w autobusach. Czy jest lepsza propozycja na wycieczkę?
Pomysł tramwajów wodnych zrodził się pięć lat temu. W 2006 r. połączenia zostały po raz pierwszy uruchomione i od razu spotkały się z ogromnym zainteresowaniem. Przyjemność podróżowania to jedno, a przystępne ceny – drugie. Od początku celem pomysłodawców było ustalenie ceny, która byłaby przystępna dla wszystkich zainteresowanych. Tak jest i w tym roku. Tramwaje tradycyjnie już docierają na sopockie molo, Hel oraz na Wyspę Sobieszewską. Właśnie połączenie na Wyspę daje szczególną szansę na odkrycie tego nieco zapomnianego zakątka Gdańska. W minionym roku z tego wakacyjnego środka transportu skorzystało dokładnie 17026 osób. 623 razy pasażerowie pokusili się o przewietrzenie również rowerów. Jeszcze większą popularnością tramwaj cieszył się rok wcześniej, w 2009 r. Wtedy na Wyspę popłynęło 25046 osób, które w sumie przewiozły 1038 rowerów.
- Słabsza frekwencja miała swoją bardzo prozaiczną przyczynę. W minionym sezonie pogoda była niezwykle kapryśna. Tegoroczne lato ma zamiar konkurować ze słonecznym 2009 rokiem – mówi Jakub Hoły, reprezentujący Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku.
Ciut o historii
Wyspa Sobieszewska może pochwalić się nie lada historią powstania, która sięga XIX wieku. W 1840 r. w skutek niewyobrażalnie dużego zatoru lodowego rzeka Wisła przerwała Mierzeję Wiślaną i pognała daleko przed siebie. Rosnące zagrożenie powodziowe sprawiło, że na Wiśle dokonano przekopu. Tak właśnie narodziła się Wyspa Sobieszewska. Powstanie samego Sobieszewa sięga XV wieku. Prawda, że piękna historia? Naprawdę warto wsiąść w tramwaj i odkryć to miejsce – odkryte przez naturę 150 lat temu raz jeszcze. Katamarany odpływają trzy razy dziennie, z przystani przy Targu Rybnym. Rejs trwa godzinę, a bilety są w cenie 14 zł (normalne) i 7 zł(ulgowe). Moc atrakcji na miejscu gwarantowana. Gdy więc czeka lato w mieście, ta propozycja jest wprost stworzona do wykorzystania. Latamy daleko, by poznać nieznane. Tymczasem Wyspa Sobieszewska i jej tajemnice czekają tuż za rogiem. Tylko od czego zacząć? Dla tych rozkochanych w przyrodzie i dla tych, którzy gustują w zwiedzaniu atrakcji nie zabraknie.
Z przyrodą za pan brat
Kto kocha chaszcze i naturę niech czym prędzej pędzi na Wyspę. Na miłośników natury czekają tam z otwartymi ramionami dwa rezerwaty: Mewia Łacha oraz Ptasi Raj. Oba miejsca trzeba odwiedzić. Obowiązkowy osprzęt: lornetka i odrobina zainteresowania tym, co lata. Mało kto wie, ale Mewia Łacha to jedyna w Polsce kolonia rybitwy czubatej. I dlatego właśnie niezbędna jest lornetka. Rybitwy pięć lat temu po 15 letniej emigracji postanowiły wrócić w swoje dawne rejony. Może to zwiastun zapowiadanej fali powrotów z emigracji naszych rodaków? Drugi z rezerwatów – Ptasi Raj – również przyciąga pasjonatów ornitologii. Miejsce słynie z tego, że przelatujące ptactwo zwykle urządza tam sobie krótki odpoczynek. Każdy ma w końcu swoje ulubione miejsce postoju w podróży. Idealny moment, by spacerowicz zamienił się w obserwatora. Gdy już zabraknie weny do dalszego wypatrywania można przejść się pewnym unikalnym szlakiem. Kamienna grobla prowadzi od rezerwatu aż do deptaku, oddzielając jezioro Ptasi Raj od Wisły. Grobla stanowi nie lada gratkę dla turystów i chyba można o niej wspomnieć już w grupie zabytków.
Nieco w stronę zabytków
Kamienna grobla przebiegająca przez Wyspę Sobieszewską to średniowieczny unikat. Szeroka tylko na metr, długa na 1 km. Podczas spaceru, po obu stronach wąskiej ścieżki jest tylko woda. To właśnie sprawia, że krótki spacer zamienia się w niecodzienną atrakcję. Dla tych, u których spacer rozbudził chęć poznania przeszłości obowiązkowym punktem będzie wizyta w kościele Matki Boskiej Saletyńskiej, przy ul. Pieszej 1. Przy kościele podziwiać można rokokowe kamienne stelle mennonickie. Do dzisiaj zachowały się dwie takie stelle. Wewnątrz kościoła podziwiać można figurkę Matki Boskiej Saletyńskiej. Jest to zarazem najstarsza w Polsce figurka płaczącej Maryi Panny – Pojednawczyni Grzeszników. Na koniec zwiedzania pozostaje jeszcze jedno wyjątkowe miejsce. Jest to miejsce warte zobaczenia, chociaż będące fragmentem gorzkiej historii. Forsterówka, niewielka willa mieszcząca się przy ul. Lazurowej 4, w czasie wojny stała się ulubionym miejscem Alberta Forstera, zwanego hitlerowskim katem Pomorza. Ten niepozorny domek był miejscem, gdzie zapadały strategiczne decyzje i zbrodnicze rozkazy. Budynek, mimo, że nie udostępniony do zwiedzania, warto jednak obejrzeć z zewnątrz.
Długo by opowiadać
Kilka wspomnianych miejsc to tylko niewielki fragment tego, co Wyspa Sobieszewska ma do zaoferowania turystom. Lepiej jednak nie mówić wszystkiego od razu. Kto raz odwiedzi tę okolicę będzie na pewno co jakiś czas wracał. W końcu to dopiero środek lata. Tymczasem czas zerknąć w rozkład tramwajów wodnych, spakować plecak i zacząć wycieczkę. Na przystani na Motławie, przy baszcie Łabędź ,na pasażerów już czeka katamaran Elżbieta.


Komentarze
To trzeba korzystac!!!!!! !!!!!!
mozna sie przeplynąc????????
Rejs trwa godzinę, a bilety są w cenie 14 zł (normalne) i 7 zł(ulgowe)