Do późnych godzin nocnych trwały poszukiwania ładunku wybuchowego na terenie Galerii Bałtyckiej w Gdańsku. Alarm okazał się fałszywy. Bomby nie znaleziono.
– Do każdej takiej informacji podchodzimy poważnie i realizujemy wszystkie procedury. Na miejscu byli nie tylko policjanci, przeszkoleni do szukania ładunków, ale także służby energetyczne, gazowe, trzy zastępy straży pożarnej, psy tropiące – mówi Aleksandra Siewert, starszy sierżant policji, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Przypomnijmy, że kilkanaście minut po godz. 18.00 pracownicy Galerii Bałtyckiej otrzymali anonimowy telefon z informacją o bombie. Zawiadomiono policję i zdecydowano o ewakuacji obiektu. Dlaczego poszukiwania ładunku trwały tak długo?
– Przy pomocy psów tropiących szukamy ładunku, przeszukujemy każde miejsce. Dodatkowo Galeria Bałtycka ma dwa parkingi, musieliśmy sprawdzić każdy znajdujący się na nim samochód. Policjanci wykonują czynności w ustaleniu sprawcy zdarzenia – informuje Aleksandra Siewert.
Słysząc, to co dzieje się w Krakowie, wielu gdańszczan boi się ataków bombiarza. Czy są ku temu powody?
– Myślę, że nie. Nie ma powodu do obaw – uspokaja rzeczniczka gdańskiej policji.
Za fałszywy alarm o podłożeniu ładunku wybuchowego grozi grzywna w wysokości 1500 zł, areszt lub ograniczenie wolności. Sąd może również nakazać zwrot poniesionych wydatków związanych z uruchomieniem tylu służb do przeprowadzenia akcji. A są to niemałe pieniądze, od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów złotych. Zważywszy na fakt, że do akcji do Galerii Bałtyckiej zostało ściągniętych tak wiele służb – nasz anonimowy żartowniś ma czym się martwić.
Warto przypomnieć, że podobna historia zdarzyła się w 2009 roku. Wtedy na wieść o podłożeniu bomby ewakuowano 6 tys. osób z Galerii Bałtyckiej. A „bombowego” dowcipnisia szybko zatrzymała gdańska policja.


Komentarze
Kolejny jakis oszolom w Polsce konstruuje bomby
niestety bardzo łatwo :(
niech ma kare za robienie sobie zartow
przez niego restauracje traca...