Rozmowa z Rolandem Budnikiem, dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku
Koniec roku to dobra okazja, by porozmawiać o sytuacji na lokalnym rynku pracy. Czy poziom bezrobocia w regionie zmniejsza się, czy zwiększa, jakie są szanse na wyrwanie się z zaklętego kręgu braku pracy? O tym wszystkim rozmawiamy z Rolandem Budnikiem, dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku.
– Ilu bezrobotnych zarejestrowanych jest obecnie w PUP w Gdańsku? Jak kształtuje się struktura wiekowa osób pozostających bez pracy?
- Na koniec listopada 2011 roku w naszym urzędzie zarejestrowanych było 10761 osób bezrobotnych. Około 80% z nich to petenci pozbawieni prawa do zasiłku. Należy liczyć się z tym, że na początku roku 2012 ta liczba będzie większa, choćby z tego powodu, że to właśnie w styczniu wygasa duża część umów o pracę. Niepokoi nas zwłaszcza spora ilość bezrobotnych osób po 50 roku życia; jest ich aż 3106. To właśnie im najtrudniej jest znaleźć pracę lub się przebranżowić.
– Co Urząd Pracy może zrobić dla tych osób?
– Od kilku lat prowadzimy programy skierowane właśnie do bezrobotnych po 50-tce. Dobrym przykładem jest niedawno zakończony program „Dojrzały Przedsiębiorca”. Zainteresowani nimi petenci założyli swoje własne firmy w przeróżnych branżach, a sam projekt został nagrodzony przez Komisję Europejską. To właśnie na osoby po 50-tym roku życia wydatkujemy sporo środków na aktywizację zawodową.
– Te właśnie środki, od zeszłego roku, są w związku z kryzysem ograniczane. W 2010 roku mogliście liczyć na 32 miliony złotych, w 2011 już tylko na 9 milionów. Jak będzie w roku 2012 i ile osób uda się zaktywizować?
– Niestety, wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku, podobnie jak w 2011, możemy liczyć na porównywalną sumę pieniędzy. Będzie to skutkowało mniejszą ilością bezrobotnych, których zdołamy przygotować do nowej pracy. Jeśli w 2010 roku było to 7000 osób, to w zeszłym 3000, a i to dzięki oszczędnościom, które polegały między innymi na skrócenia okresu stażowego aktywizowanych do 3 miesięcy. W roku 2012 będzie podobnie.
– Czy nie wpływa to na zmianę nastawienia ewentualnych pracodawców do stażystów?
-Wydaje nam się, że trzy miesiące to wystarczający czas, aby właściciel firmy poznał zdolności pracownika i jego potencjalne umiejętności. Około 50% procent stażystów znajduje zatrudnienie w firmach lub instytucjach, w których odbywają staż, lub w branżach pokrewnych.
– Niedawno zakończyliście projekt „Solidarni ze Stocznią”. Jakie firmy udało się założyć byłym stoczniowcom dzięki tej akcji?
– Dzięki projektowi udało się zrealizować wiele ciekawych inicjatyw, głównie dlatego, że suma dotacji na przedłożony pomysł mogła wynosić aż 40 tysięcy złotych. Akcję podsumowaliśmy w grudniu 2011. Powstało 16 firm i myślę, że dobrze dadzą sobie radę na rynku. Dzięki projektowi i zaangażowaniu byłych pracowników powstała między innymi pierwsza w Polsce pracownia skanowania 3D, czy sklep internetowy sprzedający miody.
– Pracownikom jakich branż najłatwiej znaleźć pracę w Gdańsku i okolicach, a którzy mają z tym największy problem?
- Bez większego problemu znajdą tu pracę osoby z branży IT, sprzedawcy, wciąż jeszcze spawacze i monterzy. W budownictwie jest sporo ofert zarówno dla osób z wyższym, jak i technicznym wykształceniem. Problem mają często absolwenci kierunków humanistycznych. Niestety, części z nich w przyszłości będzie czekało przebranżowienie. Należy jednak pamiętać, że organizujemy całą masę kursów umożliwiających znalezienie pracy w innych dziedzinach. Szkolimy nawet nurków i fryzjerów zwierzęcych.
– Czy będą jakieś nowiny w działalności UP Gdańsk w roku 2012?
- Po raz pierwszy będziemy pracować razem z sześcioma urzędami pracy w Gdańskim Obszarze Metropolitalnym. Skutkować to będzie między innymi tym, że bezrobotny uzyskujący dotację w Gdańsku będzie mógł podjąć działalność na przykład w Tczewie. Chcielibyśmy rozszerzyć możliwość bezpłatnego przejazdu komunikacją miejską w Gdańsku na aktywnie poszukujących pracy z całego obszaru. A już maju w nowej hali Amber Expo zorganizujemy wspólnie wielkie targi pracy. Jako UP Gdańsk będziemy kontynuować projekt „Szklane Domy” aktywizujący do pracy w budownictwie energooszczędnym. Jeśli tylko pojawi się taka możliwość, będziemy aplikować o środki na kolejne programy, na przykład z Urzędu Marszałkowskiego.
– Sądzi Pan, że w związku z turniejem Euro 2012 liczba osób bezrobotnych zmniejszy się?
- Podczas samego turnieju wiele będzie zapewne pracy dorywczej. Liczymy jednak, że na stałe nastąpi rozwój szeroko pojętej branży turystycznej i hotelarskiej w regionie. Euro 2012 może mieć pozytywny wpływ na rynek pracy długo po samej imprezie.
- Dziękuję za rozmowę



Komentarze
w tym roku zaczna konkretniej czesto niemaja ciekawych ofert pracy. lub zbyt duze wymagania ze strony pracodawcy
nie kazdy ma wyzsze wyksztalcenie i nadaje sie do pracy za biurko