W Trójmieście działa Grupa Ratownictwa Specjalnego Polskiego Czerwonego Krzyża. Jest to specyficzna formacja utworzona decyzją Zarządu Głównego PCK, skupiająca ochotników, którzy działają jako wolontariusze. Nie są to przypadkowi ludzie, lecz specjaliści w swoich dziedzinach: płetwonurkowie, instruktorzy i specjaliści wspinaczki wysokogórskiej, szkoleniowcy psów, lekarze, ratownicy medyczni.
Wiele osób kojarzy ratownictwo tylko z ogólnie znanymi służbami ratowniczymi: ratownikami medycznymi z pogotowia ratunkowego, strażą pożarną oraz specjalistycznymi grupami typu WOPR (Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe) czy GOPR (Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe). Natomiast niewielu wie, że oprócz wyżej wymienionych działają też grupy ratownictwa ochotniczego związane m.in. z Polskim Czerwonym Krzyżem.
– Pomysł powstania takiej grupy zrodził się na początku lat 90., kiedy to w Polsce nie było żadnej organizacji zajmującej się ratownictwem katastroficznym, a te na Zachodzie działały już dość prężnie – mówi szef GRS PCK Wojciech Kwidziński. – Jednym z założycieli grupy był Krzysiek Polus, wówczas kierownik PCK w Sopocie, który w 1993 roku dzięki pomocy Niemieckiego Czerwonego Krzyża stworzył sekcję psów ratowniczych. Był to wówczas ewenement w skali kraju, gdyż zintegrowany system ratownictwa zaczęto tworzyć dopiero w połowie lat 90., kiedy to okazało się, że nie ma wyspecjalizowanych grup ratowniczych pracujących na gruzowiskach. Wtedy wydarzyły się dwie katastrofy, a grupa po raz pierwszy mogła służyć swoimi umiejętnościami: po pożarze Hali Stoczni Gdańskiej w 1994 roku i po wybuchu gazu w wieżowcu w Gdańsku w 1995 roku.
Ratownicy GRS brali ponadto udział w wielu innych akcjach ratowniczych, m.in. podczas powodzi w 1997 roku na Dolnym Śląsku i w 2001 roku na gdańskiej Oruni, a także po tzw. białym szkwale w 2007 roku na Wielkich Jeziorach Mazurskich oraz wielokrotnie w poszukiwaniu zaginionych osób w terenie otwartym i na wodzie.
W obrębie grupy działają trzy sekcje: wysokościowa, wodna i sekcja psów ratowniczo-poszukiwawczych. Każda z nich ma swój własny plan szkoleń i spotkań.
W sekcji wysokościowej ratownicy szkolą się w zakresie indywidualnych technik linowych oraz sposobów ewakuacji poszkodowanych za pomocą technik alpinistycznych. Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu.
Swoje umiejętności sprawdzają, biorąc udział m.in. w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Grup Ratownictwa Wysokościowego i w Speleomistrzostwach Polski. Sekcja wodna GRS jest afiliowana przy Komisji Działalności Podwodnej PTTK. Ratownicy wodni posiadają uprawnienia instruktorów płetwonurkowania oraz wysokie stopnie KDP/CMAS. Sekcja organizuje wyjazdy w celu nurkowania, np. w zimie pod lodem.
Każdy zaś z ratowników sekcji psów ratowniczo-poszukiwawczych odbywa, oprócz standardowych szkoleń, również szkolenie z zakresu udzielania pierwszej pomocy przedweterynaryjnej. Ratownik jest właścicielem i przewodnikiem psa, z którym przychodzi na szkolenie w grupie, odbywające się 2–3 razy w tygodniu w terenie.
– Psem ratowniczo-poszukiwawczym może zostać praktycznie każdy pies, nawet kundel, jednak nie pies z ras bojowych. Do szkolenia nadaje się już 3-miesięczny szczeniak, ale pies nie może być starszy niż 1,5 roku – mówi Michał Pączek, szef sekcji psów. – Długość szkolenia zwierzęcia zależy od intensywności ćwiczeń, ale też od predyspozycji danego psa. Może trwać rok, może trwać dwa lata.
Psy po przejściu podstawowego szkolenia przystępują do egzaminu, po którym można z nimi pracować jako psami-ratownikami. Ratownicy z sekcji psów co najmniej dwa razy w roku wyjeżdżają ze swoimi pupilami na manewry połączone ze szkoleniem. Najczęściej odbywają się one w Polsce, ale były też w Niemczech, Austrii i na Ukrainie. W tym roku zaplanowany jest wyjazd na pierwsze manewry w kwietniu do Żar.
– Szkolimy psy poprzez zabawę, nigdy nie zmuszamy psa do poszukiwań, przerywamy je, kiedy jest zmęczony – opowiada Michał Pączek. – Jednak, co ważne, często w akcjach poszukiwawczych z udziałem psów nie wiadomo, gdzie szukać, i wtedy liczy się to, że pies nie znalazł danej osoby w miejscu poszukiwań. A potem odpowiednie służby potwierdzają, że tej osoby w tym miejscu nie było. Dla mnie jako szkoleniowca i przewodnika najważniejsza jest sama forma pracy ze zwierzakiem, głównie w terenie.
Warto dodać, że sekcja psów GRS jest w posiadaniu jedynego psa-ratownika w Polsce, który został przeszkolony do znajdowania osób w wodzie krótko po utopieniu.
Co roku grupa przeprowadza nabór nowych członków, głównie studentów, którzy najpierw przechodzą kurs udzielania pierwszej pomocy i z podstawowych technik wysokościowych.
– Rekrutacja rozpoczyna się mniej więcej w połowie kwietnia i trwa do początku czerwca, kiedy to kandydaci zdają egzamin końcowy, czyli sprawnościowy z elementami pierwszej pomocy. Sprawdzana jest wówczas przede wszystkim wytrzymałość psychiczno-fizyczna kandydata – mówi szef GRS.
Jakie inne cechy musi posiadać ratownik?
– Na pewno trzeba mieć wolę pomagania innym – mówi, tym razem jako ratownik, Wojtek Kwidziński. – Ja zajmowałem się nurkowaniem od lat i chciałem po prostu podzielić się swoją pasją z innymi, nadać jej sens i uczynić ją użyteczną.
Grupa Ratownictwa Specjalnego PCK to ludzie – społecznicy, którzy swoją pasję przekuwają w niesienie pomocy innym.

