Chińczycy to tradycjonaliści, aczkolwiek ich tradycjonalizm wydaje nam się nieco dziwny. Myśmy tryumfalnie zlikwidowali PRL, a oni w dalszym ciągu od 62 lat obchodzą Święto Chińskiej Republiki Ludowej, choć ich kraj przeszedł zmiany szokujące i w niczym powojennych Chin nie przypomina.
Trochę nas martwi, że w tej nowoczesności poszli za daleko, przynajmniej w sferze kulinarnej. Jeszcze kilka lat temu zapraszali na swe narodowe święto do restauracji w sopockich Łazienkach Południowych, gdzie było chińskie menu, obecnie się zeuropeizowali.
Konsul Chin, Xiang Zaoscheng oświadczył, że Chiny idą drogą pokojowego rozwoju i zapewnił, że Polska jest oceniana przez nie jako ważny kraj, jeśli chodzi o wpływy i znaczenie w Europie Środkowej. Życzył nam zawsze wschodzącego słońca. Józef Arno Włodarski – prorektor Uniwersytetu Gdańskiego – poinformował, że na jego uczelni studiuje już ok. 80 Chińczyków, a na Politechnice Gdańskiej – 60, co w sumie zapewnia Gdańskowi czołówkę „schińszczenia” w skali kraju.
W przyjęciu uczestniczyli też ci, którzy postawili na gospodarcze związki z Chinami w czasach, gdy kraj był synonimem biedy i zacofania, a nie gospodarczym tygrysem świata. Wśród nich Andrzej Karnabal – dyrektor Chińsko-Polskiego Towarzystwa Okrętowego CHIPOLBROK, obchodzącego właśnie 60-lecie istnienia.
Dwadzieścia lat temu skromna nauczycielka Justyna Berbeć pojechała na wycieczkę z Orbisem do Chin i tak się zachwyciła jedwabiami, że złamawszy sobie karierę pedagogiczną, zajęła się wraz z mężem Krzysztofem sprowadzaniem ich do Polski. Obecnie państwo Berbeciowie między innymi budują koło „Hiltona” w Gdańsku fikuśny hotel, który zaprojektowała dla nich Małgorzata Szotyńska, mająca w swym architektonicznym dorobku Krzywy Domek w Sopocie.
Byli też inni miłośnicy Państwa Środka: Paweł Jajkowski – właściciel Hotelu „PEKIN” we Władysławowie, budynku wzorowanego na pawilonach cesarskiego Pałacu Zimowego i Marceli Burdelski, z-ca dyr. Centrum Studiów Azji Wschodniej na Uniwersytecie Gdańskim.


Komentarze