W trakcie połowów z kutra „na dorsza”, rekordowa troć wędrowna dała się złowić Eugeniuszowi Geislerowi, pracownikowi firmy Tranrsem! Z takich wypraw wędkarze wracają z dorszami, bywa, że nawet z kilkunastoma. Aby jednak na Bałtyku złowić troć wędrowną – trzeba mieć szczęście.
– Bardzo rzadko zdarza się, by w Bałtyku na wędkę złowić troć wędrowną i to całkiem niemałą: ważyła 6,20 kg i była długa na 72 cm. Zgodnie z regulaminem przyznawania nagród za rekordowe ryby, za moją złowioną troć należy mi się srebrny medal (przysługuje w zawodach wędkarskich za troć powyżej 6 kg – przyp. JU) – powiedział nam Eugeniusz Geisler.
– Złowienie takiej troci na Bałtyku, to jak wygranie miliona w totka – dodał Roman Kotowski, uczestnik wypraw „na dorsza”.
Eugeniusz Geisler, jak każdy wędkarz, pamięta swoje dotychczasowo złowione rekordowe ryby, a ma już na koncie złowionego szczupaka (68 cm), sandacza (70 cm) i teraz do tej kolekcji dołączyła troć wędrowna (72 cm), królowa polskich rzek.
Od czasu, kiedy łosoś zaczął powracać do rzek, troć wędrowną łatwo z nim pomylić, chociaż dawniej wszystko było prostsze i oba gatunki po prostu nazywano łososiem. Troć wędrowna kształtem ciała zbliżona jest rzeczywiście do łososia, lecz jest nieco bardziej krępa. Bytuje w dwóch środowiskach – morskim i rzecznym.


Komentarze
Czy ryby wyłowione przez siebie są jadalne? Nie są zbyt zanieczyszczone ?