Strona główna Strzyża Strażnicy interesów mieszkańców

Strażnicy interesów mieszkańców

Email Drukuj
Maria Prokopowicz (z prawej) i Maria Bernolak-Szczypior przed siedzibą Rady Dzielnicy :: fot. Piotr Rymsza

Najniższy szczebel demokracji. Grupa zapaleńców poświęcających swój prywatny czas, by „posprzątać” osiedle, dzielnicę, by coś się działo na ich terenie. Szaleńcy?! Filantropii?! Idealiści?! W każdym bądź razie „im się chce”… chce działać w radzie osiedla… dla innych i dla siebie.

Rada Osiedla Strzyża działa już ponad 10 lat. Jest jedną z najbardziej prężnych, jeżeli nie liderem, wśród tego typu instytucji na terenie Gdańska. Patrząc od strony urzędowej, rada osiedla ma za zadanie m.in. reprezentowanie interesów mieszkańców wobec władz miasta, zapewnienie im udziału w decydowaniu w sprawach związanych z funkcjonowaniem i rozwojem osiedla, organizowanie samopomocy mieszkańców i wspólnych przedsięwzięć na rzecz miejsca zamieszkania, umożliwienie uczestnictwa społeczności lokalnych w rozstrzyganiu spraw związanych z interesem ogólnomiejskim oraz kształtowanie i upowszechnianie odpowiedzialności obywatelskiej za dobro wspólne. Ale tak naprawdę i w skrócie… rada osiedla to strażnicy interesów mieszkańców danego terenu.Pomysł powołania Rady Osiedla Strzyża pojawił się około 1997 roku.
– „Ojcem chrzestnym” był ówczesny proboszcz parafii Zmartwychwstania Pańskiego, Stefan Duda. To on zawsze mówił nam, że osiedle powinno mieć swojego gospodarza, że tutaj powinno się coś dziać, że musimy być aktywni. Księdza Dudy już nie ma w naszej parafii, ale muszę przyznać, że jego następca, ksiądz proboszcz Krzysztof Swół, w podobny sposób i z podobnym zaangażowaniem podchodzi do naszej pracy – mówi Maria Bernolak-Szczypior, z-ca przewodniczącego Zarządu Rady. – Oprócz księdza byli też lokalni działacze chętni do pracy na rzecz osiedla. Awansowali potem do Rady Miasta. Był to ówczesny radny Jarosław Dziubek oraz późniejszy radny Mirosław Zdanowicz.
Rady osiedla czy rady dzielnicy to instytucje, które bezpośrednio nie mają wpływu na decyzje władz miasta, są jednak elementem opiniotwórczym, takim, który sygnalizuje włodarzom, jakie problemy mieszkańców w danym obszarze miasta warte są zastanowienia i przedyskutowania.
– No, ale nic nie przychodzi łatwo. Urzędnicy nie zawsze traktują nas jak pełnoprawnych partnerów – podkreśla Maria Prokopowicz, przewodnicząca Komisji Rewizyjnej RO Strzyża. – Jednak od czego jest upór i konsekwencja w działaniu. Wydeptujemy te ścieżki, monitujemy, dzwonimy i w końcu się udaje. Zresztą w gdańskim magistracie, jak kolejny raz nas widzą, słychać tylko westchnienie: „O rany, znowu <<Strzyża>> przyszła”. Ale ta reakcja ma zabarwienie dodatnie, bo wraz z nią pojawia się uśmiech na twarzy urzędnika i dla świętego spokoju „załatwiają” nas pozytywnie.
Władze Gdańska doceniają jednak pracę społeczników z Rady Osiedla. Wygospodarowano im z zasobów miasta siedzibę przy ul. Sychty, której, jak twierdzą obie Panie, pozazdrościć mogą inne rady osiedli. Tam też stałe dyżury pełnią przedstawiciele Rady, jest punkt konsultacyjny, gdzie udzielane są porady psychologiczne, pedagogiczne, prawne, dyżuruje policjant, strażnik miejski czy przedstawiciel Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dyżury pełnione są w każdy poniedziałek w godzinach od 16.00 do 18.00.
Przedstawiciele Rady nie są anonimowi na osiedlu. Ludzie podchodzą do nich na ulicy, zagadują, zgłaszają problemy, sugerują, czym należy się zająć, na co zwrócić baczną uwagę.

– Taka postawa cieszy, daje nam motywację do dalszej pracy. Wiemy, że jesteśmy potrzebni, że nasza praca i zaangażowanie nie idą na marne – mówi Maria Prokopowicz. – Chociaż, z drugiej strony, są też osoby, którym wydaje się, że funkcje, które sprawujemy, mają realne odbicie w korzyściach majątkowych. Nie raz słyszeliśmy głosy: „Zróbcie z tym, albo z tym porządek. Za co bierzecie pieniądze?!”. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że nasza działalność nie ma nic wspólnego z wynagrodzeniem, że robimy to stricte społecznie.

Ludzie z Rady nie tylko walczą o interesy osiedla, nie tylko starają się blokować niepopularne wśród mieszkańców plany władz miasta wobec ich terenów, nie tylko lobbują za tymi korzystnymi, ale robią wszystko, aby w ich „malutkiej ojczyźnie” coś się działo. Stąd festyny na osiedlowym placu, stąd też wkrótce kolejna z rzędu impreza mikołajkowa w IX Liceum Ogólnokształcącym.
– Dyrekcja szkoły udostępnia nam nieodpłatnie salę gimnastyczną, uczniowie jako wolontariusze pomagają przy organizacji imprezy, a radość czerpią z tego dzieciaki, które zaopatrzone w specjalne kupony odbierają mikołajkowe paczki i świetnie przy okazji bawią się we własnym gronie – podkreśla Maria Bernolak-Szczypior.

Na festynach organizowanych przez Radę o frekwencję martwić się nie trzeba. A już sąsiedzkie imprezy, na które mieszkańcy przychodzą z „własnym koszykiem”, stały się czymś, co przekroczyło wyobraźnię członków Rady. Na hasło „Święto sąsiada”, którego pierwszym inicjatorem byli mieszkańcy ul. Karłowicza, odzew był spontaniczny. Nie dość, że ludzie żyjący obok siebie wreszcie się poznali, to jeszcze zabawa była przednia. Ostatnia taka impreza, zorganizowana we wrześniu na osiedlowym placu, zaowocowała w dodatku nadaniem imienia temu akurat miejscu. Honorowym patronem został, nieżyjący już niestety, prof. Paweł Gałuszko, mieszkaniec osiedla, a jednocześnie ceniony psychiatra, pracownik Akademii Medycznej w Gdańsku, pierwszy założyciel oddziału nerwic.

– A prywatnie wspaniały, życzliwy sąsiad, do którego mieszkańcy osiedla jakże często przychodzili po poradę i wsparcie, a on nigdy tego wsparcia nie odmawiał – mówi Maria Bernolak-Szczypior.
Rady osiedli czy rady dzielnic to rzeczywiście demokracja na najniższym szczeblu. Ale ten szczebel jest pierwszym stopniem drabiny, po której mieszkańcy „małych ojczyzn”, dzięki swojej aktywności, mogą wspiąć się na wyższy szczebel zarówno demokracji, jak i wewnętrznej integracji.
 

Komentarze 

 
0 #6 Strzyżanin - Adam 2012-04-08 14:14
Cóż... co niektórzy radni jak p. Prokopowicz powinni dawno zapomnieć o Radzie. to są kpiny co ta Pani wyprawia. Jak oczernia ludzi... Wykorzystuje ich w celach społecznych a sama za to zbiera pochwały. Miałem styczność z tą Panią. Odradzam jakiejkolwiek współpracy.
Cytować
 
 
0 #5 GOSIA 2011-12-15 13:26
zeby w kazdej dzielnicy byli tacy ja oni.to by bylo super.
Cytować
 
 
0 #4 Halina 2011-03-03 22:37
Miło, że niektórym ludziom chce się chcieć:)
Cytować
 
 
0 #3 Patrycja 2011-01-17 19:47
W dzisiejszych czasach już mało takich ludzi. Pochwalam.
Cytować
 
 
+1 #2 pomi 2010-06-30 13:08
Wspaniale, że tak uhonorowali mieszkańca tej dzielnicy. Dopiero wtedy wiadomo, że warto było pracować na rzecz innych. Ciekawe, czy ludzie z rady osiedla też tak będą wspominani przez mieszkańcow... Oby!
Cytować
 
 
0 #1 Miłosz 2010-04-22 22:02
Rada dzielnicy Gdańsk-Strzyża to bardzo dobry pomysł. Oby w każdej dzielnicy było tylu zaangażowanych społeczników.
Cytować
 

Dodaj komentarz