Wyboiste i zaniedbane gruntowe drogi wewnętrzne i podwórka pod blokami mieszkalnymi to niechlubna wizytówka Stogów. Czy da się z tym fantem coś zrobić?
Wyboiste i zaniedbane gruntowe drogi wewnętrzne i podwórka pod blokami mieszkalnymi to niechlubna wizytówka Stogów. Czy da się z tym fantem coś zrobić?
Księżycowy krajobraz
Wyżłobione w ziemi wielkie dziury, które w czasie deszczy przeistaczają się w rozległe, głębokie kałuże to typowy widok pod większością budynków tej dzielnicy Gdańska. Dla starszych osób chodzenie po takiej nawierzchni to niemała udręka. Z kolei kierowcy, chcący dojechać swoich samochodami pod klatkę, ryzykują połamaniem wahaczy w podwoziu auta. Taka sytuacja ma miejsce na Stogach od lat i wydaje się, że ich mieszkańcy do takiego stanu rzeczy już przywykli i się z nim pogodzili. Tymczasem to właśnie od nich samych zależy to, czy w przyszłości będą mogli oni pójść z domu do sklepu po równym chodniku, lub wyjechać z podwórka samochodem równą, asfaltową jezdnią.
Tereny przyległe do bloków, a więc podwórka i drogi wewnętrzne są własnością gminy. Władze miasta nie ukrywają jednak, że nie stać ich na modernizację, ani utrzymywania tej kategorii ulic.
- Budżet, jakim dysponujemy, przeznaczony jest na utrzymywanie dróg publicznych – mówi Kierownik Działu Ewidencji i Zajęć Pasa Drogowego gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni Łukasz Podsiadłowski. – Rozumiem zdenerwowanie mieszkańców zaniedbanych terenów, jednak my nie jesteśmy w stanie nic na to poradzić. ZDiZ ma określone zadania, które musi realizować, a utrzymywanie osiedlowych podwórek do nich nie należy – tłumaczy.
Kup pan ziemię
Władze miasta, zdając sobie sprawę, że nie są w stanie zadbać o te feralne tereny, zaczęły zachęcać do wykupu tzw. gruntów przyległych do nieruchomości zabudowanych budynkami przez samych ich mieszkańców. Zgodnie z art. 209a ustawy o gospodarce nieruchomościami właściciele mieszkań znajdujących się w danym budynku mogą nabyć otaczający go teren po bardzo preferencyjnych warunkach, bo za jedyne 2 procent jego wartości. Mając go już na własność, mogliby sami decydować np. o jego modernizacji, wybudowaniu na jego terenie garaży czy placu zabaw. O ile w przypadku nieruchomości mających tylko kilku właścicieli, np. kamienic zamieszkiwanych przez kilka rodzin ten przepis jest rzeczywiście wykorzystywany, o tyle wspomniany artykuł zawiera też zapis, który w przypadku mieszkańców bloków z wielkiej płyty jest przeszkodą nie do przebrnięcia. Chodzi mianowicie o wymaganą ilość podpisów złożonych przez właścicieli mieszkań takiego budynku pod wnioskiem o wykup przyległego do niego gruntu. Musi ich być bowiem całe sto procent.
- W przypadku wspólnot mieszkaniowych zrzeszających kilkadziesiąt rodzin z całego bloku to praktycznie niemożliwe – mówi Janusz Stawski z firmy ABM, zarządca nieruchomości na Stogach. – Na przeszkodzie najczęściej stają nieuregulowane sprawy spadkowe, czy fakt, że właściciel jakiegoś mieszkania nie żyje, bądź przebywa na emigracji. Czasem bywa i tak, że sami właściciele niektórych mieszkań mają jakieś wątpliwości do takiej inicjatywy i się wyłamują. A brak nawet jednego podpisu uniemożliwia złożenie wniosku – tłumaczy.
Dzierżawa rozwiązaniem
Czy takie wymogi sprawiają, że mieszkańcy nie tylko Stogów, ale i wielu innych gdańskich dzielnic, mieszkający w blokach otoczonych gruntami należącymi do miasta muszą porzucić nadzieje na doprowadzenie tych terenów do stanu używalności? Niekoniecznie. Jak dowiedzieliśmy się w Gdańskim Zakładzie Nieruchomości Komunalnych istnieje jeszcze alternatywna forma przejęcia przez mieszkańców dróg wewnętrznych, czy podwórek przylegających do należących do nich budynków.
- Wspólnoty mieszkaniowe mogą występować do miasta o dzierżawę takich gruntów – mówi rzecznik GZNK Tadeusz Piotrowski. – Co prawda nie staną się one w ten sposób ich własnością, jednak dzięki temu mieszkańcy sami będą mogli zainicjować modernizację dróg wewnętrznych, czy podwórek, bądź zatrudnić firmy dbające o stan trawników. Jako, że teren nadal będzie własnością miasta, każda taka inwestycja będzie musiała wcześniej zostać przez nas zaakceptowana. Proszę się jednak nie obawiać, w wielu przypadkach to będzie tylko formalność – zapewnia.
Główną zaletą tej formy przejęcia pod opiekę gruntów przyległych do bloków przez ich mieszkańców jest sama możliwość zadbania o ten teren, bez konieczności posiadania podpisów pod wnioskiem od stu procent właścicieli lokali. Również koszt takiej dzierżawy jest zachęcający , bo rocznie wynosi on tylko 0,28 zł / „wypożyczanej” od miasta ziemi. Podkreślić należy, że nie jest to stawka przypadający na jedno mieszkanie, lecz na całą nieruchomość. Właściciele wszystkich znajdujących się w niej lokali dzielą go między siebie. Minusem dzierżawy jest z kolei fakt, że inwestując w taki teren, „ładuje” się pieniądze w nie swoją własność, a miasto wcale tych nakładów nie zwróci. Czy mając jednak do wyboru pozostawienie dróg i podwórek w obecnym stanie a zainwestowanie w lepszy komfort własnego życia jest się nad czym zastanawiać?
Jak nabyć grunt w dzierżawę?
Aby wydzierżawić grunt przylegający do bloku, zarząd wspólnoty mieszkaniowej, bądź reprezentujący ją zarządca budynku musi zgłosić się do Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych. Jego pracownicy szczegółowo wytłumaczą, jakie należy złożyć w tym celu dokumenty, a następnie krok po kroku przeprowadzą przez ścieżkę administracyjnych formalności.
Więcej informacji na temat procedury wydzierżawienia terenu można też znaleźć w Internecie na stronie www.gznk.pl. Stamtąd należy wejść na podstroję „Dział eksploatacji”, a następnie na „Podwórka, Ogrody”. Możliwy jest też kontakt telefoniczny z Działem Eksploatacji Gdańskiego Zakładu Nieruchomości Komunalnych pod nr (58) 524 10 55.


Komentarze
Myślę, że trochę chętnych się jednak znajdzie. Ja bym chciała mieszkać w ładnym otoczeniu, a nie chodzi tylko o to, żeby wymagać, ale dać coś też od siebie