Strona główna Sport Biało-zielony casting

Biało-zielony casting

Email Drukuj
Gdańscy piłkarze zawsze mogli liczyć na swoich wiernych kibiców, którzy potrafią zgotować gorącą atmosferę na trybunach :: Fot. Archiwum

To nie była nudna przerwa w rozgrywkach piłkarskiej ekstraklasy dla kibiców gdańskiej Lechii. I nie tylko dlatego, że lukę od ligowych emocji przez miesiąc wypełniały Mistrzostwa Świata w RPA, ale również z powodu wydarzeń wokół samego klubu z Traugutta.

Już od samego początku „sezonu ogórkowego”, jak potocznie określane są przerwy w ligowych rozgrywkach, fani biało-zielonych zasypywani byli coraz to nowszymi i coraz to bardziej egzotycznie brzmiącymi nazwiskami piłkarzy, którzy mieli przejść testy w gdańskim zespole. Dość powiedzieć, że w ciągu letnich przygotowań w castingu na piłkarza Lechii wzięło udział ponad 30 zawodników.

Oprócz piłkarzy z Polski, byli wśród nich także Albańczycy, Amerykanie, Białorusin, Brazylijczyk, Litwini, Łotysze, Nigeryjczycy, Ormianin oraz Ukrainiec. Po tym, jakie umiejętności zaprezentowała większość z nich, właściwie nie ma większego sensu nawet wymieniać ich nazwisk. Krótko mówiąc, 90 proc. z testowanych „piłkarzy” okazało się niewypałami, a efekt tych sprawdzianów jest głównie taki, że Lechia zarobiła sobie w ten sposób na opinię klubu, w którym niemal każdy, bez względu na umiejętności, może zostać poddany testom w pierwszym zespole.

Wielkie testowanie w Lechii przyniosło też jednak pozytywne efekty. W nowym sezonie przy Traugutta zagra kilku nowych zawodników. To, czy będą wzmocnieniem drużyny Kafarskiego, okaże się jednak po kilku pierwszych meczach. Na dzień 3 sierpnia, kiedy pisany był ten artykuł, Lechia zakontraktowała trzech nowych piłkarzy: Rafała Janickiego, Brazylijczyka Deleu, a także Litwina Vytautasa Andriuskeviciusa. Wszyscy są graczami linii defensywy, która w przerwie letniej w gdańskim zespole uległa dość sporym zmianom.

Ta bowiem, oprócz zasilenia wspomnianym tercetem, doznała też kilku ubytków. Zaraz po zakończeniu poprzednich rozgrywek z klubem pożegnali się słowacki stoper Peter Cvirik, a także lewi obrońcy Arkadiusz Mysona oraz Rafał Kosznik. Wszystko więc wskazuje na to, że w rundzie jesiennej zestawienie linii obrony Lechii będzie wyglądać tak: Deleu, Wołąkiewicz, Kożans, Andriuskevicius.

Choć istnieje spore prawdopodobieństwo, że wspomniane nabytki biało-zielonych okażą się wzmocnieniem drużyny, to jednak polityka kadrowa klubu była powodem sporego rozczarowania fanów Lechii podczas przerwy między rozgrywkami. Ci bowiem, zamiast castingu piłkarzy, oczekiwali bardziej konkretnych i spektakularnych działań transferowych, mających na celu znaczne wzmocnienie zespołu, który wiosną tego roku był jednym z najsłabszych w ekstraklasie. Z upływem czasu kibice coraz głośniej zaczęli wyrażać swoją dezaprobatę wobec sposobu zarządzania klubem.

Zaczęło się od krytyki na łamach forów internetowych, następnie w mediach opublikowano otwarty list kibiców zaadresowany do działaczy Lechii, aż wreszcie gruchnęła wiadomość o ogłoszeniu protestu sympatyków gdańskiego klubu, który ma polegać na zawieszeniu prowadzenia przez nich wszelkich form zorganizowanego dopingu dla drużyny. Taka sytuacja na pewno nie pomoże w budowaniu silnego klubu, dlatego dobrze by było jak najszybciej zażegnać konflikt, usiąść do rozmów i wspólnie działać dla dobra zespołu.
Tymczasem kibice zarzucają działaczom m.in. tuszowanie słabej skuteczności na rynku transferowym działaniami marketingowymi, których latem rzeczywiście widać spore efekty. A te same w sobie z pewnością można jednak przypisać klubowi zdecydowanie na plus.

Ostatnie tygodnie przyniosły Lechii związanie się z nowym sponsorem technicznym – firmą Adidas, podpisanie umowy jako firma Lechia-Operator na 10-letnią dzierżawę stadionu PGE Arena w Letnicy, zawiązanie współpracy z gdańskim PKS-em, w ramach której klub otrzymał m.in. nowoczesny autokar w biało-zielonych barwach, który wozić będzie na mecze piłkarzy pierwszego zespołu, podpisanie listu intencyjnego w sprawie utworzenia centrum treningowego w miejscowości Bystra w gminie Pruszcz Gdański, czy wreszcie stworzenie klubowej maskotki lwa, która ma zabawiać kibiców podczas meczów biało-zielonych przy Traugutta.

Wydaje się więc, że Lechia czyni kolejne kroki w kierunku rozwoju, których część kibiców jakby nie chciała dostrzegać. To, czy kibice mieli słuszne uwagi wobec sposobu zarządzania klubem, okaże się już w trakcie sezonu. Wyniki drużyny albo obronią działaczy, albo potwierdzą obawy kibiców. Paradoksalnie wychodzi więc na to, że zarówno zwycięstwa, jak i porażki biało-zielonych mogą przynieść którejś ze stron wspomnianego konfliktu pewną satysfakcję.
 

Komentarze 

 
0 #1 Lechista 2010-12-30 16:08
Lechia góra, Lechia rządzi !!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!
Cytować
 

Dodaj komentarz