Strona główna Sport Natalia Partyka: Czeka na najcenniejszą nagrodę

Natalia Partyka: Czeka na najcenniejszą nagrodę

Email Drukuj

Od kilku lat Natalia Partyka należy do najlepszych polskich  tenisistek stołowych :: fot. Fot. Jerzy Bartkowiak/KFP

Kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy z Natalią Partyką, jedną z najlepszych polskich tenisistek stołowych, mało kto znał jej nazwisko. Dziś mieszkanka Przymorza jest rozpoznawalna nie tylko przez osoby związane z ping pongiem.

– Celebrytką na pewno nie jesteś, a czy możemy pokusić się o stwierdzenie, że jesteś sportową gwiazdą?

– Myślę, że do sportowej gwiazdy jeszcze mi daleko. Jednak od pewnego czasu na pewno jestem trochę bardziej rozpoznawalna i to tyle. Jedyne co się zmieniło to właśnie to, że więcej ludzi mnie kojarzy. Zdarza się, że czasami zaczepi mnie ktoś na ulicy i pogratuluje jakiegoś sukcesu, a do tego powie, że trzyma za mnie kciuki. Takie sytuacje są bardzo miłe.

Każdego roku otrzymujesz różnego rodzaju nagrody i wyróżnienia za osiągane sukcesy sportowe. Ostatnio otrzymałaś nagrodę podczas Gdańskiej Gali Sportu. Która z nich ma dla Ciebie największą wartość?

– Rzeczywiście, w moje ręce „wpadła“ kolejna nagroda na Gdańskiej Gali Sportu. Cieszę się, że to, co robię jest doceniane i zauważane w Trójmieście. Ciężko wybrać mi najważniejszą nagrodę, jaką do tej pory otrzymałam. Myślę, że wszystkie mają jednakową wartość. Wszystkie są tak samo ważne i cenne. Mam jednak nadzieję, że moja kariera potoczy się w takim kierunku, że za kilka lat bez problemu będę mogła wskazać tą najważniejszą...

– Najbardziej wartościową nagrodą pozasportową są pewnie wyróżnienie w plebiscycie organizowanym przez „Przegląd Sportowy”, w którym kibice wybierają najlepszych sportowców mijającego roku. Czy w tym roku miałaś okazję bawić się na Balu Mistrzów Sportu?

– W tym roku nie byłam na Balu Mistrzów Sportu. Tym razem, jak i w roku poprzednim, w ogóle nie byli nagradzani sportowcy niepełnosprawni. W każdym bądź razie, na balu byłam już dwukrotnie i mam bardzo fajne wspomnienia. Co prawda nie doczekałam się słynnej jajecznicy, ale i tak bawiłam się dosyć długo i – co ważne – bardzo dobrze.

– A jak oceniasz swoje starty w 2011 roku?

– Ubiegły rok pod względem sportowym był całkiem niezły, choć na pewno zabrakło medalu z Mistrzostw Europy, które odbywały się w Ergo Arenie. Byłam tam w dwóch ćwierćfinałach i dwukrotnie nie udało mi się awansować do strefy medalowej. Oprócz tej imprezy miałam jeszcze wiele innych startów międzynarodowych, jak i krajowych. Na Mistrzostwach Europy Niepełnosprawnych zdobyłam złoty medal w singlu i tym samym potwierdziłam już na 100 proc. swoją kwalifikację paraolimpijską. Ciekawie toczyły się też rozgrywki ligowe. Drużyna, w której gram, czyli SKTS Sochaczew, po I rundzie rozgrywek ekstraklasy zajmuje 1. miejsce w lidze. Udało nam się pokonać zespół z Tarnobrzega, który jest 20 krotnym mistrzem Polski, a od 5 lat nie przegrał w polskiej lidze żadnego meczu. Na pewno bardzo ciekawie zapowiada się ten rok, bo czeka mnie wiele bardzo ważnych startów. W marcu mam Drużynowe Mistrzostwa Świata, w kwietniu natomiast kwalifikacje olimpijskie, gdzie będę walczyć o prawo startu w Londynie. Okres letni mam nadzieję spędzić na Igrzyskach Olimpijskich, jak i Paraolimpijskich, a później w końcówce roku czekają mnie jeszcze Mistrzostwa Europy.

– Widzę, że tradycyjnie kalendarz sportowy masz zapełniony. A co się dzieje w życiu prywatnym Natalii Partyki?

– W życiu prywatnym wszystko dobrze, czyli właściwie nic się nie dzieje. W dalszym ciągu studiuję, ale szczerze mówiąc nauka idzie mi ostatnio baaaardzo powoli. Nie jest to efekt mojego lenistwa. W ostatnim czasie całą swoją uwagę koncentruję bowiem na przygotowaniu się do kwalifikacji olimpijskich, bo to jest dla mnie priorytet.

– W takim razie życzę zdanych egzaminów na studiach i oczywiście udziału w londyńskich igrzyskach.
Rozmawiał Krzysztof Lubański
 

Dodaj komentarz