W pojedynku na szczycie III ligi piłki nożnej Orkan Rumia SSA zremisował z Gryfem Wejherowo 1:1. Do końca rundy jesiennej pozostał jeden mecz.
Derby Małego Trójmiasta Kaszubskiego odbyły się przy wypełnionym stadionie w Rumi. Od początku spotkania optyczną przewagę mieli gospodarze. Strzały na bramkę Gryfa oddawali m.in. Drzymała, Da Silva i Siemaszko.
Dopiero brutalny faul na Pawle Dirdzie w 40. minucie i gra Orkana w dziesiątkę spowodowały, że w ostatnich minutach pierwszej połowy mecz się wyrównał. Mimo to, celnego strzału na bramkę Kamila Biecke, zmuszającego bramkarza rumian do jakiegokolwiek wysiłku, nie obejrzeliśmy.
Po zmianie stron nadal żadna z drużyn nie uzyskała zdecydowanej przewagi. Niespodziewane prowadzenie dla gości w 68. minucie zdobył Bartosz Toporkiewicz, wykańczając kontrę Gryfa po rzucie rożnym dla Orkana.
Po strzeleniu bramki przez kolejne 10 minut wejherowianie skutecznie wybijali rumian z uderzenia. Wyrównać mógł Paweł Włodarkiewicz, kontrowersyjną żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego zobaczył natomiast Drzymała. Zasłużone wyrównanie padło na dwie minuty przed końcem meczu po uderzeniu Da Silvy.
W końcowych fragmentach podopieczni Szymona Hartmana próbowali jeszcze zdobyć zwycięską bramkę. Goście przerywali akcję zdecydowanymi faulami, w efekcie których trzech zawodników Orkana skończyło mecz z poważnymi urazami.
- Super mecz dla kibiców. Szkoda straconej bramki po kontrze gości. Postawy sędziego nie komentuję – podsumował Szymon Hartman, szkoleniowiec rumian.
Z remisu 1:1 skorzystała trzecia drużyna czołówki – Kotwica Kołobrzeg, która po pokonaniu rezerw Lechii 3:2, została liderem tabeli i o jeden punkt wyprzedza Orkana.
W tym roku rozegrane zostaną awansem dwie kolejki rundy rewanżowej. Jedna z nich odbyła się już po zamknięciu tego wydania gazety. Natomiast spotkaniem u siebie z Błękitnymi Stargard Szczeciński (19 listopada) rumska drużyna zakończy piłkarską jesień.

