Trwa dobra passa rumskich piłkarzy. Serii zwycięstw nie przerwała nawet groźna kontuzja Michała Smarzyńskiego, kapitana zespołu.
Podopieczni Szymona Hartmana najpierw, pewnie po bramkach Rafała Siemaszki oraz Babatunde Alimiego, pokonali 2-0 Dąb Dębno, by tydzień później udać się do Kołobrzegu na spotkanie z innym pretendentem do awansu - Kotwicą.
Niestety w spotkaniu z Dębem poważnego urazu doznał kapitan Orkana Michał Smarzyński, którego z boiska do szpitala zabrała karetka.
- Zerwałem wiązadła krzyżowe. To najgorsza z możliwych kontuzji kolana – mówi boczny pomocnik rumian. – Czeka mnie operacja i długa rehabilitacja, ale chcę wrócić na boisko i zagrać w II lidze.
Osłabiony brakiem Smarzyńskiego i kilku innych czołowych zawodników Orkan uległ 0-1 Kotwicy, a decydująca bramka padła w 92 minucie bardzo wyrównanego meczu.
- Szkoda sytuacji Dawida Klawikowskiego w pojedynku sam na sam z bramkarzem. Kotwica to wymagający rywal, ale wojna trwa dalej – powiedział po meczu w Kołobrzegu Szymon Hartman, trener Orkana.
To, że porażka z Kotwicą była tylko wypadkiem przy pracy, pokazał mecz z Koralem Dębnica, beniaminkiem zajmującym przed meczem w Rumi wysoką czwartą lokatę w tabeli.
Już w pierwszej minucie gospodarze objęli prowadzenie, a ich przewagę obrazuje fakt, że goście mieli problem z oddaniem strzału na bramkę Kamila Biecke. Ostra gra piłkarzy z Dębnicy zaowocowała czerwoną kartką dla Fabicha jeszcze w pierwszych 45 minutach.
Przed porażką gości nie uchronił nawet fakt, że arbiter nie uznał trzech bramek zdobytych przez rumian. Przy trafieniach Kazubowskiego, Prinza i kolejnego Siemaszki nie miał już jednak zastrzeżeń i mecz zakończył się wynikiem 3:0.
Tuż przed zamknięciem tego wydania gazety Orkan na wyjeździe zmierzył się z Bałtykiem Koszalin, a kolejne spotkanie w Rumi już w sobotę, 8 października. O godz. 15 dojdzie do pojedynku z innym beniaminkiem - Drawą Drawsko Pomorskie.

