Strona główna Sport Pokolenie internetowo-fastfoodowe

Pokolenie internetowo-fastfoodowe

Email Drukuj

Ponad 200 koszykarzy wzięło udział w pierwszym turnieju Gdańsk Streetball Multikino, którego organizatorem był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji :: Fot. Nadesłane

Wywiad z prezesem GKS Morena Rafałem Andrzejewskim.

– W tym roku GKS Morena obchodzi piętnastolecie swojego istnienia. Działał pan w nim od samego początku?

– Nie, ja do klubu dołączyłem w 1998 roku. Zostałem wtedy zaproszony przez ówczesnego działacza Janusza Rolczyńskiego do współtworzenia drużyny seniorów. Wtedy występowała ona jeszcze pod nazwą OKS Morena. W tym samym roku zostałem też asystentem trenera drużyny juniorów rocznika 1987, którzy podlegali pod szkolny UKS Morena. I choć wszystkie wspomniane zespoły korzystały z tej samej szatni i boiska, to dopiero po kilku latach udało się je zrzeszyć pod wspólnym szyldem Gdańskiego Klubu Sportowego Morena.
Obecnie w strukturach GKS Morena znajdują się dwie B-klasowe drużyny seniorów, które walczą o awans a A-klasy, a także prowadzony przeze mnie zespół rocznika 1999. On z kolei walczy o awans do makroregionu. Gdyby trzem naszym ekipom udało się uzyskać w tym roku awans, byłoby to pięknym uczczeniem piętnastolecia klubu.
 
– Prowadząc drużyny młodzieżowe od kilkunastu lat ma pan porównanie, jakie było zainteresowanie dzieci sportem kiedyś i teraz. Jakie wnioski?
– Koszmarne. Dawniej było o wiele więcej dzieci chętnych do uprawiania sportu. Obecnie, jakbym miał zorganizować zawody szkolne w piłkę nożną, na podstawie których miałbym wybrać kandydatów do drużyny, to miałbym problemy ze znalezieniem dziesięciu. Niestety dzisiejsze pokolenie dzieci, wychowane na Internecie i fast-foodach jest wręcz pokoleniem kalekim. Tylko nieliczne, żyjące aktywnie jednostki wybijają się z tego zastygłego tłumu. Za dowód niech świadczy fakt, że w ostatnich latach nie udało się stworzyć w klubie drużyn rocznika 1997 i 1998. Za mało chętnych, za dużo otyłych…

– Od prawie dziesięciu lat jest pan prezesem klubu. Z jakimi trudnościami trzeba się na co dzień mierzyć dowodząc taką organizacją?

– Wbrew pozorom i temu, co wielu ludzi myśli, największym problemem wcale nie są pieniądze. Naszą największą bolączką od początku funkcjonowania klubu jest brak równego boiska. Niestety LWSM Morena, która jest właścicielem terenu w lesie przy ul. Magellana, gdzie od piętnastu lat trenują dzieci i młodzież, kompletnie nie jest zainteresowana zainwestowaniem w niego. Przecież wybudowanie w tym miejscu eleganckiego, ogrodzonego boiska i odpłatne wynajmowanie go z czasem zwróciłoby poniesione na ten cel koszty, a w dalszej przyszłości przynosiłoby dochody. Niestety od dawna nie widzę we władzach spółdzielni dobrej woli w tej sprawie. Z tego właśnie powodu wszystkie prace mające na celu dostosowanie placu gry do wymogów ligowych własnoręcznie wykonują zawodnicy drużyn seniorów, czy rodzice trenujących w klubie dzieci. A zaręczam, nie jest to łatwe.

– Jest pan kandydatem do rady osiedla Piecki-Migowo. Czy jeśli uda się panu do niej dostać, to będzie pan walczył o modernizację boiska?
– Rada osiedla będzie przede wszystkim reprezentowała jego mieszkańców w sprawach dotyczących terenów miejskich, a boisko na takim nie leży. Poza tym nie chcę się w tej działalności skupiać na jednym boisku. Chcę zadbać o interesy całego osiedla, na którym, poza powstawaniem kolejnych marketów i bloków, kompletnie nic się nie dzieje. Nie ma boisk, nie ma parków, nie ma zadbanych terenów rekreacyjnych. Rada będzie musiała prowadzić dialog z władzami Spółdzielni, żeby ta lepiej zadbała te sprawy.
 
- Dziękuję za rozmowę.
 

Komentarze 

 
0 #2 Darek 2011-05-10 12:47
Wiadomo, że najbardziej popularnym sportem Polaka z XXI w to przeskakwianie z kanału na kanał na czas
Cytować
 
 
+1 #1 Misia 2011-05-06 12:08
Święte słowa - i co do pokolenia leniwego w kwestiach sportu, i co do sytuacji Moreny.
Cytować
 

Dodaj komentarz