Strona główna Sport Mistrz kick-boxingu dla „Twojej Gazety”

Mistrz kick-boxingu dla „Twojej Gazety”

Email Drukuj
Rozmowa z Rafałem Karczem, instruktorem kick-boxingu, byłym wieloletnim członkiem kadry narodowej, 4-krotnym medalistą Pucharu Świata, mistrzem Europy w karate z 2004 r. i wielokrotnym mistrzem Polski.

– Jakie były początki Twojego zainteresowania sportem?

– Kiedyś trenowałem karate, interesowałem się piłką nożną oraz jeździłem konno. Brat zaprowadził mnie na trening kick-boxingu i tak mi się spodobało, że zostałem. W 2007 roku postanowiłem założyć swój własny klub. Dodam jeszcze, że w dzieciństwie filmy z Van Damme'm chyba wszystkie obejrzałem (śmiech).

– Dlaczego akurat kick-boxing, a nie boks czy judo?
– Po prostu kick-boxing w latach, jak zacząłem trenować, był dla mnie najbardziej dostępny. Nie interesowałem się zbytnio sportami chwytanymi ani tymi, gdzie można uderzyć. Powiem tak, bardzo zaciekawiły mnie treningi prowadzone w klubie.

– Czy to jest dla ciebie sport, czy coś więcej?
– Dla mnie to jest oczywiście sport, a także wielka pasja. Tak myślę, że poniekąd wszystko razem. Na pewno sposób na życie. Chciałbym zaznaczyć, że z tej dyscypliny nie ma wielkich pieniędzy. Kto nastawia się na duży zysk, niech lepiej da sobie spokój.

– Kiedy zauważyłeś, że z tym sportem mógłbyś wiązać przyszłość?

– W 2005 roku dosyć niespodziewanie jako młody junior pokonałem seniora, wicemistrza świata w kick-boxingu – Piotra Bąkowskiego. Zostałem powołany na zgrupowanie kadry narodowej i tam zobaczyłem treningi na profesjonalnym, najwyższym poziomie. Jako młody człowiek byłem pod ogromnym wrażeniem tej całej otoczki. Trenowałem z najlepszymi z najlepszych w Polsce, uczyłem się od nich. Trener kadry stał się dla mnie wielkim autorytetem. Wtedy zdecydowałem się to robić na poważnie i nie odpuszczać.

– Jak wyglądają treningi przed zawodami?
– Do każdej imprezy zawodnik powinien się przygotowywać jak najbardziej profesjonalnie. Na pewno wiążą się z tym bardziej intensywne treningi oraz odpowiednie nastawienie psychiczne. Często niestety trzeba wybierać, w których imprezach weźmie się udział, według rangi. Wszystko jest uwarunkowane finansowo.

– Co ze strachem, czy można go opanować?
– Jeśli chodzi o strach czy obawy o własne zdrowie, to bym chyba nie trenował, gdybym bardzo bał się walczyć. Zdrowie jest najważniejsze i tu potrzebna jest rozwaga. Gdy walczy się z młodym zawodnikiem głodnym zwycięstwa, stoi się na przeciw niego i widzi ten błysk w jego oku, to rodzi się obawa, by nie zrobić sobie niemiłej „niespodzianki”. Tak postrzegam strach.

– Jakie uczucia towarzyszą najczęściej kilka minut przed walką?
– Jest adrenalina. Jeśli pojawia się trochę złości sportowej, to też nie zaszkodzi. Bardzo ważne, żeby umieć się wyciszyć i uspokoić. Pomyśleć o tym, że trzeba dać z siebie wszystko! Gdy dochodzi do samego starcia, w końcu dostajemy mocny cios, który może zaboleć.

– Co się wtedy dzieje?
– Prawdę mówiąc, często tak jest, że ból przychodzi później. Nawet kilka dni po walce. To dzięki adrenalinie. Trzeba zacisnąć zęby i walczyć dalej. Iść do przodu, bo walka trwa!

– Umiejętności czy duch walki, co decyduje o zwycięstwie?
Trudno określić… Myślę, że gdzieś tak pół na pół, czyli umiejętności oraz przygotowanie psychiczne i fizyczne zawodnika.

– Czy kick-boxerem zostaje się na całe życie?

– To kwestia indywidualna. Ja osobiście nie wyobrażam sobie niczego innego. Nic więcej nie potrafię robić (śmiech). Cały czas będę się tym zajmował, później pewnie jako trener. Ale jeszcze nie kończę kariery, jeszcze nie teraz.

– Dziękuję za rozmowę. I powodzenia na ringu!
– Dziękuję.
 

Komentarze 

 
0 #2 koma 2011-05-02 21:21
a ja znam. mimo osiagniec jest nadal fajnym kolega i mozna liczyc na niego, mimo ze zadko kiedy ma czas..ale to sie rozumie kiedy sie czyta o nim w gazetach. pozdrowki i powodzenia Rafcio!
Cytować
 
 
+1 #1 basior 2011-04-26 13:55
nie znam pana, ale dobrze wiedzieć ;->
Cytować
 

Dodaj komentarz