Z Wojciechem Konwickim, przewodniczącym Rady Nadzorczej Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani”, rozmawia Krzysztof Lubański.
‒ Jak dawno rozpoczęła się Pana „przygoda” z Robotniczą Spółdzielnią Mieszkaniową „Budowlani”?
‒ Jej członkiem jestem niemal od samego początku, a więc prawie 50 lat. Na początku byłem radcą prawny. Potem namawiano mnie bym jeszcze bardziej włączył się w pracę na rzecz spółdzielni, wykorzystując swoje doświadczenie zawodowe. W 1999 roku zostałem po raz pierwszy wybrany na przewodniczącego Rady Nadzorczej. Funkcję tę pełniłem przez dwie kolejne kadencje aż do 2005 roku. Zgodnie ze statutem naszej spółdzielni mogłem tylko dwie kadencje pełnić tę funkcję i dlatego miałem kilkuletnią przerwę w pracy w Radzie Nadzorczej. W 2008 roku ponownie zostałem jej przewodniczącym, a w tym roku znów obdarzono mnie zaufaniem i zdecydowano się wybrać na tę funkcję.
‒ Czy może Pan ocenić swoją pracę w Radzie Nadzorczej?
‒ Wydaje mi się, że czasami członkowie rady mają do mnie pretensje, że zbyt rygorystycznie prowadzę zebrania. Jestem człowiekiem zorganizowanym i tego samego wymagam od swoich kolegów z rady. O problemach należy rozmawiać krótko i treściwie. Trzeba też powiedzieć, że nie jest łatwo dostać się do rady kadencja po kadencji, czego sam doświadczyłem. W tegorocznych wyborach otrzymałem jedną z mniejszych liczby głosów.
‒ A jak wygląda sytuacja ekonomiczna spółdzielni?
‒ Moim zdaniem jest dobrze. Spółdzielnia posiada płynność finansową. Jest jednak szereg problemów, które trzeba rozwiązywać. Mamy przecież stare zasoby mieszkaniowe, które wymagają coraz większych nakładów finansowych. Na szczęście dość wcześnie udało nam się wykonać docieplenia naszych budynków. Teraz powinniśmy podjąć decyzję o podwyższeniu opłaty na fundusz remontowy.
‒ Na jaki cel miałyby być przeznaczone środki z funduszu remontowego?
‒ Bez wątpienia sprawą, którą trzeba zająć się w pierwszej kolejności jest wymiana wind, szczególnie tych najstarszych. Jest to jednak niezwykle kosztowne przedsięwzięcie, ponieważ tylko jeden taki dźwig osobowy kosztować może nawet 180 tys. zł. Trzeba je wymienić, bo większość z nich pamięta początki naszej spółdzielni i niebawem nie dostaniemy do nich części zamiennych w razie awarii. Wiadomo, że od razu tego nie zrobimy, dlatego w pierwszej kolejności wymieniane będą najbardziej zniszczone windy.
Kolejną sprawą, którą należy się zająć to drogi osiedlowe. Niektóre z nich wymagają poważnych remontów. Musimy też zająć się odpowiednim oznakowaniem naszych ulic wewnętrznych, byśmy mogli w razie potrzeby wzywać straż miejską albo policję, gdy samochody są źle zaparkowane.
Dość opornie idzie nam również ściąganie czynszów od mieszkańców. Niektórzy z nich mają nawet po 3 samochody, a w spółdzielni zalegają z czynszem. Próbowaliśmy różnych sposobów, ale nie do końca były one skuteczne. W pewnym momencie, kiedy była akcja wykupu mieszkań, część mieszkańców wyzerowała swoje zadłużenie. Dodam, że był to jeden z warunków wykupienia mieszkania za przysłowiową złotówkę. Jednak po niedługim czasie znów zaczęli zadłużać się i to w szybkim tempie.
‒ Czy są to jedyne sprawy, którymi trzeba się zająć?
‒ Oczywiście, że nie. Podstawowym zadaniem Rady Nadzorczej i moim będzie nadzór na działalnością spółdzielni w celu ograniczenia wzrostu opłat eksploatacyjnych w części zależnej od naszej spółdzielni. Ważnym tematem jest też segregacja śmieci. Od nowego roku obligatoryjnie będzie trzeba oddzielać odpadki suche od mokrych. Dlatego też trzeba zlikwidować zsypy, żeby mieszkańcy segregowali śmieci. Jest jeszcze jeden ważny temat – junkersy. Pracuję nad tym, aby mieszkańcy zrezygnowali z tych piecyków, bo jak wszyscy wiemy są one niebezpieczne, szczególnie, jeśli ktoś nie korzysta z nich w odpowiedni sposób. Woda mogłaby być przecież ogrzewana przez centralne ogrzewanie. Część osób już zrezygnowała z junkersów, ale w naszych zasobach mamy jeszcze 22 budynki z tego typu piecykami.
‒ Czy możemy porównać RSM „Budowlani” do innych spółdzielni mieszkaniowych na terenie naszego miasta?
‒ Otrzymujemy informacje od firmy, która przeprowadza badanie sprawozdań finansowych spółdzielni mieszkaniowych. Dzięki nim możemy dokonywać pewnych porównań. Trzeba jednak pamiętać, że każda spółdzielnia ma swoją odrębną specyfikę, ale są pewne punkty, które dają podstawę do dokonania pewnych ocen. Wiem skądinąd, że każdego roku należymy do najlepszych spółdzielni w Gdańsku. Jest to dla nas satysfakcjonujące, ale ostrożny byłbym w chwaleniu się. Jesteśmy dobrą spółdzielnią, ale pewne rzeczy mamy jeszcze do usprawnienia.
‒ Dziękuję za rozmowę.

