Zbyt wysokie okazały się wymagania, które postawiło miasto przed nowym 10-letnim dzierżawcą molo. W rezultacie w przetargu na jego zarządcę w wyznaczonym terminie do 30 lipca nie wpłynęła żadna oferta.
Na przyszłym gospodarzu rzeczywiście spoczywa wiele obowiązków, ale i konieczność zrealizowania bardzo kosztownych inwestycji. Będzie on musiał wyremontować Plac Zdrojowy, płacić miastu około 400 tys. zł czynszu rocznie, oddawać przynajmniej 20 proc. zysków ze sprzedaży biletów, wyposażyć budynek kubaturowy, który powstanie na terenie przystani jachtowej, wykonać nowe bramki wejściowe na pomost drewniany czy zmodernizować fontannę. To tylko kilka warunków – jest ich znacznie więcej, a ich łączna suma przekracza kwotę 10 mln zł.
Brak zainteresowania przetargiem dało do myślenia urzędnikom, którzy postanowili jeszcze raz przyjrzeć się warunkom postawionym nowemu zarządcy molo i przystani jachtowej.
– Teraz warunki przetargowe ponownie weryfikujemy, być może niektóre zostaną zmienione lub złagodzone. Decyzja co do ostatecznego kształtu warunków powinna zapaść z końcem sierpnia. Wówczas też najprawdopodobniej zostanie ogłoszony drugi przetarg – informuje Anna Dyksińska z biura prezydenta Sopotu.

