Przed nami śnieżna zima i pewnie dla niektórych sezon rowerowy już dawno się zakończył. Jednak złodzieje pracują przez cały rok. Jeden z nich będzie musiał zaprzestać swojej działalności, gdyż został namierzony i aresztowany przez policjantów z przymorskiego komisariatu.
Przymorscy kryminalni przez kilka miesięcy główkowali nad tym kto kradnie rowery na ich terenie. Jak informuje nadkomisarz Andrzej Chyliński, naczelnik Wydziału Prewencji V Komisariatu Policji, pojazdy ginęły przede wszystkim z garaży oraz piwnic.
– Z braku dowodów, sprawy musieliśmy umarzać. Nie oznacza to jednak, że ich akta odkładaliśmy na półkę, gdzie pokrywał je kurz – mówi naczelnik Chyliński. – Nasi kryminalni zbierali kolejne materiały, analizowali zapis kamer z monitoringu oraz wszelkie informacje od mieszkańców. Wytypowaliśmy mężczyznę, którego podejrzewaliśmy o kradzieże rowerów.
Z pomocą przyszli policjantom pracownicy ochrony budynków przy ulicy Dąbrowszczaków. Dzięki temu udało się zatrzymać 31-latka, który na swoje nieszczęście próbował ukraść 2 rowery z hali garażowej. Złodziej znał się na swojej robocie, bo oba pojazdy wyceniono na, bagatela, 12 tys. zł.
– Sprawa jest rozwojowa. Już teraz gdańszczanin podejrzany jest o kradzież … 47 rowerów na terenie całego miasta. Swój nabytek sprzedawał. Jego łupem padały zazwyczaj jednoślady, które kosztowały od 1 do 1,5 tys. zł, a sprzedawał je za trzecią część ich wartości. Po podliczeniu wszystkich strat okazało się, że ukradzione rowery mogły kosztować ponad 66 tys. zł – wylicza naczelnik.
Policjanci cały czas pracują nad odzyskaniem skradzionych rowerów. Amator cudzego mienia stanie przed sądem, który skazać może go na 10 lat odsiadki za kratkami. Może jednak być pewny, że na rowerze nie zostanie zawieziony do więziennej celi.


Komentarze