Trwają intensywne prace przy zażegnaniu konfliktu pomiędzy Komendą Powiatową Państwowej Straży Pożarnej a Pogotowiem Ratunkowym w Pruszczu Gdańskim. Kilka tygodni temu lekarze pogotowia złożyli do prokuratury doniesienie u utrudnianiu pracy służb ratowniczych.
W każdym mieście powiatowym mają powstać Centra Powiadamiania Ratunkowego. Taką jednostkę utworzono jakiś czas temu w Pruszczu Gdańskim. Centrum uruchomiono w budynku straży pożarnej. Podpisana została umowa na wynajem pomieszczeń przez pogotowie. Przy jej podpisywaniu strony nie zgłaszały żadnych zastrzeżeń.
Od samego początku zaczęły pojawiać się jednak konflikty między służbami, które powinny współpracować i ratować ludzkie zdrowie i życie. Na początku chodziło o błahe sprawy, które można było rozwiązać dzięki wspólnej rozmowie. W końcu jednak sami lekarze powiedzieli „dosyć!” i złożyli doniesie do prokuratury.
W rozwianie konfliktu włączyli się przedstawiciele powiatu i województwa. Tydzień temu w Starostwie Powiatowym w Pruszczu Gdańskim odbyło się spotkanie skłóconych stron. Nie wziął w nim udziału komendant KP PSP – mł. bryg. Piotr Śmiechowski, który przebywał na urlopie. Tuż przed pójściem na urlop odpierał on zarzuty, argumentując przy tym, że działa zgodnie z zawartą umową. Na spotkaniu w starostwie komendanta reprezentował jego zastępca – st. kpt. Marek Puzdrowski.
Jak mówi Beata Groth, dyrektor pruszczańskiego pogotowia, bez komenda nie można było podjąć konkretnych działań, ponieważ nie został do tego upoważniony jego zastępca.
– Rozmowy były gorące i trwały dość długo. Musimy poczekać na powrót komendanta z urlopu, by dalej prowadzić negocjacje i podejmować konkretne decyzje – dodaje Beata Groth.
W spotkaniu uczestniczył także Ireneusz Czernecki, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Pruszczu Gdańskim.
– Stwierdziliśmy jedno, że musimy dopracować niektóre punkty umowy. Chodzi przede wszystkim o rozliczanie liczników mediów. Wszystkie omówione propozycje przekazaliśmy straży pożarnej i czekamy na ich opinię. Myślę, że w tym tygodniu dojdzie do dalszych rozmów. Wierzę, że po doprecyzowaniu spornych kwestii i podpisaniu nowej umowy najmu wszystko wróci do normy i obie służby ratownicze będą zgodnie współpracować – dodaje Ireneusz Czernecki.
Sytuacja, która pojawiła się w naszym mieście, jest ewenementem w skali województwa.
– CPR funkcjonują w wielu miejscach, ale nie dotarły do mnie słuchy o konfliktach. Wszystko dzięki temu, że obie strony skrupulatnie dotrzymują warunków umowy. Wiadomo, że ich stacjonowanie w jednym miejscu daje korzyści, bo dzięki szybkiemu powiadamianiu ratownicy oszczędzają minuty, które mogą okazać się cenne dla życia ludzkiego. Mam nadzieję, że spór w Pruszczu Gdańskim szybko zostanie rozwiązany. Umowa musi dokładnie określać, w jaki sposób rozliczane będą media, czy też ile karetek może stacjonować na terenie straży. Są to błahe sprawy, wokół których niepotrzebnie zrobiono zbyt wiele szumu – podkreśla kpt. Tadeusz Konkol, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Gdańsku.

