Letnie wyprzedaże trwają w najlepsze, galerie handlowe kuszą klientów przecenami sięgającymi nawet 70 proc. Kupując towary podlegające letnim wyprzedażom pamiętajmy, jakie przysługują nam prawa.
Po pierwsze, korzystając z promocji lub wyprzedaży, mamy takie same prawa do reklamacji, jak podczas zakupów po cenach bez obniżki. Zgodnie z prawem unijnym niezgodny z umową towar (np. sukienkę lub telewizor) możemy reklamować u sprzedawcy w ciągu 2 lat od dnia zakupu.
Po drugie, jeśli cena na metce obniżona jest ze względu na defekt produktu (np. zepsuty suwak, odbarwienie materiału), powinno być to wyraźnie zaznaczone. W takiej sytuacji nie przysługuje nam prawo do reklamacji wady, z powodu której produkt został przeceniony, ponieważ dokonując zakupu, wiedzieliśmy o jej istnieniu. Jeśli jednak w kurtce z niesprawnym suwakiem zauważymy inną wadę, mamy pełne prawo do reklamacji. Pamiętajmy, że na złożenie reklamacji mamy 2 miesiące od momentu zauważenia wady. Po upływie tego czasu sprzedawca może uchylić się od rozpatrzenia skargi.
Po trzecie, pamiętajmy, że o ile mamy prawo reklamować produkt wadliwy, o tyle żadne przepisy nie przyznają nam możliwości zwrotu rzeczy pozbawionej wad. Sprzedawca może odmówić przyjęcia zwrotu niewadliwego towaru, np. butów, bluzki czy sukienki, jeśli oddajemy daną rzecz tylko dlatego, że zmieniliśmy zdanie.
Po czwarte, zakupy przez Internet i korzystanie z obniżek w e-sklepach jest dobrym pomysłem dla niezdecydowanych. Możliwość zwrotu towaru w tradycyjnych sklepach zależy od dobrej woli sprzedawcy. Kupując w Internecie – zgodnie z przepisami unijnymi – mamy prawo odstąpić od umowy zawartej przez Internet bez konsekwencji w ciągu co najmniej 7 dni roboczych (w niektórych krajach więcej: Polska – 10 dni kalendarzowych, Niemcy – 14). Należy wysłać do sprzedawcy oświadczenie o odstąpieniu, a następnie odesłać produkt w ciągu 2 tygodni.
Po piąte, jeśli zdarzy się tak, iż polski sprzedawca odmówi nam przyjęcia reklamacji lub nie uwzględni zgłoszonych roszczeń, możemy zwrócić się o pomoc do rzecznika konsumentów (jest w każdym mieście lub powiecie).
Pamiętajmy: korzystanie z przecen wcale oznacza mniejszej ochrony dla konsumentów.


Komentarze