Nierzadko zdarza się, że nasi bliscy lub my sami stajemy się poszkodowanymi w wypadku drogowym. Zakres świadczeń, które może wówczas uzyskać osoba poszkodowana, zależy od następstw wypadku.
W przypadku uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia poszkodowanemu przysługuje jednorazowe odszkodowanie, które ma na celu pokrycie wszelkich wynikłych z tego powodu kosztów (leczenia, opieki, dojazdów, zabiegów rehabilitacyjnych, leków). Gdy wydatki związane z wypadkiem mają charakter trwały (potrzeba np. stałego zakupu leków, stosowania diety, poddawania się zabiegom itp.), można zażądać renty na zwiększone potrzeby. Osobie, która wskutek wypadku całkowicie lub częściowo utraciła zdolność do pracy zarobkowej, a ponadto zmniejszyły jej się dochody z tego powodu, przysługuje renta z tytułu utraconego dochodu. Poszkodowany w wypadku z reguły może też liczyć na wypłatę zadośćuczynienia. Wysokość tego świadczenia zależy od negatywnych następstw wypadku, a ma celu złagodzenie krzywdy (przeszłych, teraźniejszych i przyszłych cierpień psychicznych i fizycznych), która – jak wiadomo – w każdym przypadku jest inna.
Poszkodowany zwykle nie musi kierować swoich roszczeń do sprawcy wypadku. Ma prawo bowiem zażądać zapłaty tych świadczeń bezpośrednio od firmy ubezpieczeniowej, w której sprawca posiadał ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Firma ta przeprowadza własne postępowanie: ustala okoliczności wypadku, rozpatruje zgłoszone roszczenia i wypłaca stosowne świadczenia.
Wydawać się może, że uzyskanie ww. świadczeń od zakładu ubezpieczeń nie powinno sprawiać kłopotu. Jednak nierzadko zdarza się, że firmy ubezpieczeniowe wypłacają świadczenia w niższej wysokości (w szczególności zadośćuczynienie) albo w ogóle odmawiają ich przyznania, wskazując, że poszkodowany nie udowodnił jakiejś okoliczności lub poniesionej szkody. Wówczas pozostaje możliwość starania się o te świadczenia w sądzie. Choć taki proces trwa zwykle kilkanaście miesięcy, to z reguły poszkodowani są zadowoleni z rozstrzygnięć niezależnego sądu.


Komentarze