W kościele parafialnym w Cedrach Wielkich poświęcono dzwon, który po 70 latach wrócił z niemieckiej Lubeki do rodzinnej miejscowości. W uroczystościach, poza gospodarzami powiatu i gminy, uczestniczył m.in. Franz-Peter Boden, wiceprezydent Lubeki.
O planowanym powrocie dzwonu, który w 1694 roku ufundował ówczesny burmistrz Gdańska Konstanty Ferber, pisaliśmy już w majowym wydaniu „Twojej Gazety”. Przypomnijmy tylko, że zabytek wykonany został w – najsłynniejszej w owych czasach w Europie – ludwisarni gdańskiej. Niestety, w czasie II wojny światowej, jak wiele innych dzwonów, został wywieziony do Niemiec, a z wyposażenia kościoła nie zachowało się nic. Dzwon miał być przetopiony na cele militarne. Los jednak oszczędził zabytek, który trafił do Lubeki. Tam na jego ślad natrafił znawca historii gdańska, miłośnik karylionów i dzwonów – prof. Andrzej Januszajtis. Dzwon znajdował się w parafii św. Piotra, gdzie stał przed wejściem do kościoła. Działania nad jego sprowadzeniem do rodzinnej wsi trwały 2 lata.
– Na jednej z konferencji w Nowym Dworze Gdańskim właśnie prof. Januszajtis zadał nam zadanie, by zadbać o powrót dzwonu do Cedrów Wielkich – mówił podczas uroczystości Janusz Goliński, wójt gminy.
Pracowało jednak nad tym wiele osób, zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej. Uroczystość w Cedrach Wielkich była okazją do podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do tego, by zabytek wrócił na swoje miejsce.
– Kiedy byłem w Niemczech, zapisywałem i fotografowałem, w których miejscach są dzwony wywiezione z Polski. Cieszę się, że jeden z nich wrócił do Cedrów Wielkich. Wiem, gdzie znajdują się trzy gdańskie dzwony, i marzy mi się, żeby za jakiś czas także powróciły one na swoje dawne miejsce – podkreślał w Cedrach Wielkich prof. Januszajtis.
Na razie dzwon nie bije. W planach jest jednak jego renowacja. Powstać ma również w Cedrach Wielkich replika niewielkiej dzwonnicy, która stanąć miałaby obok kościoła. Dzwon miałby być w niej umieszczony, dzięki czemu każdy mógłby go zobaczyć, odczytać inskrypcję. Zabytek mógłby oczywiście w ważnych dla parafii chwilach bić, tak jak przed II wojną światową.

