Pewien klient za naprawę swojego auta nie zapłacił mechanikowi. Ten ostatni postanowił wziąć sprawiedliwość we własne ręce. I teraz to on ma kłopoty.
Do komisariatu na Oruni zadzwonił 46-latek. Zgłosił, że spod bloku skradziono mu auto. Okazało się jednak, że poszkodowany zna złodzieja. I ma wobec niego pieniężny dług.
Policjanci szybko ustalili faktyczny przebieg zdarzeń. Kiedy 46-latek przyjechał pod dom samochodem, tam czekał już na niego znajomy. 33-latek przywitał się dość osobliwie – zażądał pieniędzy, a później zaczął bić pięściami i kopać swoją ofiarę. Następnie zabrał jej kluczyki od auta, wsiadł do samochodu i odjechał. Wcześniej zdążył jeszcze powiedzieć swemu dłużnikowi: „Jak będą pieniądze, dostaniesz auto z powrotem”.
33-latek został zatrzymany. Jest to właściciel warsztatu samochodowego. Trzy miesiące temu ofiara napadu reperowała tam swój samochód. Mężczyzna nie zapłacił jednak za usługę. Właściciel postanowił więc „przypomnieć” mu o swojej należności.
Teraz odpowie on za stosowanie przemocy w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności. Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności. Najprawdopodobniej usłyszy on także zarzut „zabrania w celu krótkotrwałego użycia cudzego pojazdu mechanicznego”. Także i w tym przypadku czyn ten jest zagrożony 5-letnią karą więzienia.

