Osiedle Piastów w Gdańsku to z pozoru miejsce idealne do mieszkania. Inwestycja spod ręki PB Górski, położna ustronnie i dobrze skomunikowana. Czego chcieć więcej. W tym przypadku jednak pozory mylą. I to bardzo. Jest tak za sprawą ulicy Nieborowskiej.
Ulica Nieborowska to przebiegająca przez Osiedle Piastów droga, bez której normalne funkcjonowanie mieszkańców osiedla nie byłoby możliwe. Dlatego też, kupując mieszkania w tej lokalizacji nikt z nich nie zakładał, że droga może stać się przedmiotem sporu i narzędziem zastraszania w rękach dewelopera. Stało się jednak inaczej. Rzeczywistość i deweloperzy czasem płatają figle.
Kość niezgody
Z początku nic nie zapowiadało problemów. Od momentu, gdy na Osiedle Piastów wprowadzili się pierwsi mieszkańcy, ulica była własnością dewelopera PB Górski. Mieszkańcy korzystali z drogi, traktując ją jako coś oczywistego. Nic w tym dziwnego, skoro ul. Nieborowska dla mieszkańców ponad 300 mieszkań stanowi jedyną drogę dostania się do własnego domu. Sposób użytkowania drogi przez mieszkańców można porównać do zasady służebności gruntu. Niestety, służebność taka nie wynika z jakichkolwiek regulacji prawnych, nie jest bowiem zapisana w księdze wieczystej nieruchomości. Problemu jednak nie było. Ulica służyła osiedlu. Deweloper w większym lub mniejszym zakresie wywiązywał się z obowiązku jej bieżącego utrzymania. Na tej płaszczyźnie idealnie jednak nie było. PB Górski odśnieżał zimą drogę, choć tylko na szerokość jednego pasa i tylko na wyraźne zgłoszenia. Latem pojawiały się z kolei niespodziewane fontanny tryskające wprost ze studzienek. To efekt wad studzienek wodno-kanalizacyjnych. Nawierzchnia, w postaci z lekka już pozapadanej kostki, również pozostawia wiele do życzenia.
Wszystko jest na sprzedaż
W takich okolicznościach mieszkańcy dowiadują się o planach dewelopera. PB Górski postanawia sprzedać ulicę Nieborowską. Teoretycznie rzecz biorąc, jest to jego własność, więc i jego prawo. W praktyce pojawia się wiele problemów dla mieszkańców. Ale widocznie ci ostatni od momentu zakupu lokali nie są już dla dewelopera najważniejsi. A co dla nich oznacza decyzja dewelopera? Bilans nie przedstawia się najlepiej.
Sporna jest sama kwestia tego, kto, z praktycznego punktu widzenia, powinien być właścicielem drogi. Sama wspólnota również nie wyklucza takiej możliwości.
– Koszty w wysokości 30.000,00 zł to pułap do zrealizowania. Pojawia się jednak problem obecnej jakości drogi. Brak oświetlenia, kiepskiej jakości nawierzchnia oraz wadliwa kanalizacja sprawiają, że nowy nabywca będzie musiał z początku ponieść bardzo wysokie koszty usunięcia tych braków. Tym samym zmienia się spojrzenie na wskazaną cenę drogi – tłumaczy przedstawiciel wspólnoty mieszkańców.
Z drugiej strony pojawia się kwestia sposobu, w jaki ulica Nieborowska jest użytkowana. Warto bowiem podkreślić, że z drogi tej korzystają także kierowcy jadący od CH Cieszyńskiego ulicą Lipowicza. Stało się więc tak, że ulica znajdująca się w granicach konkretnego osiedla jest użytkowana publicznie. Nie oznacza to jednak, że Nieborowska jest ulicą miejską. Nigdy taką nie była i nie będzie. Określono to wyraźnie w uchwale rady miasta Gdańska VI/74/07 z 2007 roku. Pikanterii dodaje jednak fakt, iż sam deweloper drogę tę próbował miastu przekazać. Czyżby PB Górski nie był do końca pewny, kto drogę powinien objąć w posiadanie? Trochę to skomplikowane.
Co przyniesie nowy dzień?
Na dzień dzisiejszy ul. Nieborowska trafiła w ręce nowego właściciela. Pan Krzysztof Cel, jej aktualny posiadacz, zdążył już przywitać się z mieszkańcami okolicznych domów. Do wspólnoty trafiło pismo z informacją o dalszej współpracy, a konkretniej, mówiące o odpłatności za użytkowanie. Właściciel drogi podkreśla, że brak wnoszenia opłat skutkuje zablokowaniem dostępu do drogi. Spółdzielnia w chwili obecnej jest w trakcie opracowywania wspólnej strategii. Na najbliższym spotkaniu zapadnie decyzja co do odkupienia drogi lub też formy jej użytkowania. Spółdzielnia jest w sytuacji bez wyjścia. Postawiona w narożniku musi rozwiązać sprawę tak, by mieszkańcy nie obudzili się pewnego dnia nie w mieszkaniu, a w więzieniu. Szlabany i brak możliwości wydostania się z domu to przecież synonim uwięzienia.
Życie mieszkańców w otoczeniu ul. Nieborowskiej ma w sobie coś z „Procesu” Kafki, bowiem po części przypomina po prostu absurd. Cóż, kupując mieszkania, korzystając z wolnego rynku, można również paść jego ofiarą. Nie wszystko da się przewidzieć. Zawsze można jednak wyciągnąć lekcję na przyszłość. I niech tak się stanie w tym przypadku.


Komentarze