W połowie października w Kolibki Adventure Park odbyły się dni przygody. Na tych, którzy zdecydowali się odwiedzić park w jeden z dwóch weekendów zaplanowanych na imprezę czekało mnóstwo atrakcji.Były zawody strzeleckie HFT, w których wzięło udział 150 strzelców. Chodząc po lesie przez cały dzień, strzelali oni do rozmieszczonych w ciekawych miejscach celów z odległości 20–30 m. Niezwykle widowiskowe były zawody rowerowe Slope Style, czyli skoki oraz różnego rodzaju ewolucje na rowerach. Ciekawym punktem programu były ogólnopolskie zawody instruktorów parków linowych.
– To nowa dyscyplina, którą popularyzujemy od roku – mówi Maciej Szulwach, właściciel Kolibki Adventure Park. – Wystartowało 5 ekip. Zwyciężyła nasza ekipa, ale nawet nie dlatego, że byli na swoim terenie, tylko, że byli najlepiej przygotowani. W jury zasiadały osoby niezależne, niezwiązane z ekipami, instruktorzy wysokościowi.
Odbyły się również zawody w paintballu, turnieje wspinaczkowe, wyścigi samochodów terenowych, nordic walking oraz wiele innych atrakcji równie emocjonujących dla uczestników.
Atrakcją, której wielu chciało spróbować, były loty balonem na uwięzi. Balon wznosił się na wysokość kilkudziesięciu metrów, a potem swobodnie opadał. Dochód z lotów przeznaczony był na Pomorskie Hospicjum dla Dzieci.
I również o dzieciach nie zapomniano. W pierwszy weekend został otwarty Szlak domków na drzewach.
– Pomysł, żeby zrobić coś na drzewach jak zwykle poddały nam dzieci – opowiada Maciej Szulwach. – A jak już powstał plan jednego domku, to zrobiliśmy cały szlak. Domki budowaliśmy 4 miesiące z dwutygodniową przerwą.
Powstało 5 domków nadrzewnych. Każdy z nich zbudowany jest w innej stylistyce i dotyczy innej bajki. Jest domek Kwiatek Calineczki, Chata Kota w Butach, Zamkowa Wieża Baby Jagi, Klatka Jasia i Małgosi oraz Domek Muminków w stylu modernistycznym (ukłon w stronę Gdyni – miasta modernizmu).
– Początkowo może się wydawać, że wejście jest łatwe, bo są tylko 3 m różnicy w poziomach, ale potem ta wysokość z każdym domkiem się zwiększa i mamy wreszcie 15 m – dodaje pan Maciej. – Pomiędzy domkami znajdują się przejścia w formie ruchomych kładek. Będziemy też odpowiednio zagospodarowywać domki sprzętami i postaciami bajkowymi.
– Córki są zachwycone, ale ja bałam się wejść – twierdzi pani Agata, mama Zuzi i Mai.
Co ciekawe, w każdym domku można zdobyć pieczątkę z literami, z których później należy ułożyć hasło.