Po raz pierwszy w historii polska Marynarka Wojenna objęła 19 stycznia br. dowództwo nad Stałym Zespołem Obrony Przeciwminowej NATO.
Okrętem dowodzenia został nowoczesny, wielozadaniowy ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”, który spełnia wszystkie wymagania okrętu wojennego NATO. Na jego pokładzie znajduje się międzynarodowy sztab, składający się głównie z polskich oficerów Marynarki Wojennej. Dowódcą zespołu został kmdr por. Krzysztof Rybak.
Głównym zadaniem okrętów jest utrzymanie bezpieczeństwa żeglugi poprzez poszukiwanie, wykrywanie i niszczenie niebezpiecznych obiektów podwodnych. W ten sposób okręty zespołu tworzą system obrony przeciwminowej na akwenach morskich, określany mianem „tarczy przeciwminowej” dla Europy. Szacuje się, że na dnie Bałtyku może być 50 tys. min i pocisków – pozostałości po II wojnie światowej. Jak wielkie jest to nadal zagrożenie, niech świadczy fakt, że 19 stycznia br. niszczyciel min ORP „Mewa” przeprowadził akcję podjęcia i zabezpieczenia niewybuchu, na który natrafiła pogłębiarka podczas prac na torze podejściowym do Gdańska. Był to pocisk artyleryjski kalibru 152 mm i długości 370 mm z zapalnikiem, prawdopodobnie z czasów II wojny światowej. Pocisk został zabezpieczony przez minerski patrol oczyszczania i zniszczony na poligonie lądowym. Warto dodać, że siły Zespołu Obrony Przeciwminowej NATO mogą być także skierowane do wsparcia operacji antyterrorystycznych, akcji ratowania życia, reagowania w sytuacjach kryzysowych i ewakuacji ludności cywilnej z zagrożonych rejonów.
– Z jednej strony oczywiście będą to operacje niszczenia arsenału zalegającego dno morskie, tam gdzie były prowadzone intensywne działania wojenne. Liczymy się także z tym, że miny morskie mogą być łatwym narzędziem w rekach terrorystów. Bałtyk jest bardzo specyficznym akwenem, na którym jednego dnia może przebywać do 3 tys. jednostek pływających, a transportem morskim przechodzi przez Bałtyk m.in. 170 mln ton ropy rocznie. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, co by się stało, gdyby doszło do uszkodzenia tankowca na skutek wybuchu miny morskiej – mówi rzecznik prasowy Marynarki Wojennej kmdr por. Bartosz Zajda.
Zadaniem zespołu jest nie tylko obrona przeciwminowa, unieszkodliwianie arsenału zalegającego na dnie morza, ale także ochrona szlaków komunikacyjnych na Bałtyku, Morzu Norweskim, Morzu Północnym i na Kanale Angielskim.
– W pierwszej połowie roku „Kontradmirał Xawery Czernicki” będzie okrętem dowodzenia, potem dojdą jeszcze cztery niszczyciele min z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgii i Holandii. Jeśli zespół otrzyma rozkazy z NATO, to będzie w stanie podejść dalej – dodaje rzecznik prasowy Zespołu Obrony Przeciwminowej NATO ppor. Piotr Adamczak.
Polscy marynarze są dumni, że spośród państw przyjętych do struktur NATO w ostatnich 10 latach to właśnie Marynarka Wojenna objęła dowództwo nad tym zespołem.
– To duża nobilitacja dla Polski, a także dla polskich sił zbrojnych i marynarzy – podkreśla kmdr por. Bartosz Zajda.

