Losy Gdyni od zawsze związane są z Marynarką Wojenną. Morze odgrywa strategiczną rolę w dbaniu o bezpieczeństwo kraju, a gwarancją pokoju jest tutaj właśnie Marynarka. Na co dzień pracująca cicho i bez rozgłosu niedawno po 40 latach znowu ukazała się w pełnej krasie. A jak powitała ją Gdynia?
Marynarka Polska została powołana do życia 93 lata temu, 17 dni po tym, gdy w 1918 roku Polska pod wodzą Józefa Piłsudskiego odzyskała niepodległość. Już wtedy zdawano sobie sprawę z faktu, że morze jako otwarta i wolna od murów granica, zasługuje na szczególną opiekę i trwałe struktury. Przez wszystkie kolejne lata Marynarka Wojenna bezustannie stoi na straży bezpieczeństwa kraju, pełniąc wiele strategicznych funkcji. Zmienia się wiele wokół, niezmienna pozostaje tylko ona. Czy ma jednak powody do zadowolenia, obserwując to, jak zmienia się podejście do morza?
Parady Marynarki Wojennej to nie codzienność, to wyjątkowe wydarzenie, które podziwiać jest nam dane rzadziej niż sporadycznie. Poprzednio taka okazja miała miejsce 28 czerwca 1970 roku, czyli dokładnie 41 lat temu. Warto pokusić się o refleksję, jak bardzo zmieniła się pozycja morza dla kraju i jego znaczenie nie tyle dla bezpieczeństwa, ile dla życia ludzi nad nim żyjących.
Spoglądając w stronę parady sprzed kilkudziesięciu lat, trudno nam dzisiaj wyobrazić sobie, jak wielki wpływ miało wówczas na mieszkańców Wybrzeża. Wpływy morza rozciągały się na całe rodziny. Począwszy od edukacji aż do sposobu zarabiania na życie. W szkołach częściej przy okazji uroczystości i Dni Morza czy Marynarki Wojennej wspominało się o morskiej stronie kraju. Wiedza była żywsza, bo żywszy był związek morza z zarobkami. Lata 70. to przecież rozkwit polskiej floty handlowej. Roczne przewozy głównego przewoźnika morskiego mającego siedzibę w Gdyni, wynosiły wówczas 5 mln ton. Tylko w Polskich Liniach Oceanicznych na 176 jednostkach handlowych zatrudnionych było wówczas 10 000 osób. Kolejni wiązali swoje życie zawodowe z pracą w portach, stoczniach czy firmach tylko pośrednio z morzem związanych. Takiego Pomorza dzisiaj już nie ma.
Dzisiaj w ramach grupy PLO funkcjonują trzy statki. Może to nieuchronny upływ czasu, zmiany struktur w gospodarce, a może po prostu zasada, że nic nie trwa wiecznie, sprawiły, że dzisiaj morze postrzegamy jednak inaczej.
Czerwcowej paradzie przyglądało się 40 000 mieszkańców. Nie było reakcji innej niż zachwyt. I słusznie. W prezentacji wzięły udział jednostki reprezentujące wszystkie klasy okrętów, którymi może pochwalić się Marynarka Wojenna. Dumnie pokazywały się: fregata rakietowa, okręt podwodny, niszczyciel min a nawet korweta zwalczania okrętów podwodnych. Taka okazja szybko się nie powtórzy, bo i jednostki Marynarki na co dzień pełnią misje z dala od portu macierzystego. Tak było zawsze, tak jest i dzisiaj. Brakowało tylko nieco statków handlowych na redzie. Podczas poprzedniej odsłony stanowiły one piękne tło. Dzisiaj to się zmieniło. Tłem dla parady były raczej motorówki i mnóstwo kolorowych parasoli. I oczywiście turyści w rybackich knajpkach. Tak jak zmienił się rodzaj więzi morza z mieszkańcami, tak zmieniły się dodatki do parady. Pozostaje życzyć sobie, by podczas następnej, tło stanowiła i flota handlowa, i plażowicze. I to życzenie ma spore szanse się spełnić.


Komentarze