Szlaban na fragmencie ulicy Białowieskiej na Obłużu, która znajduje się w użytkowaniu wieczystym spółdzielni, postawił w lipcu ubiegłego roku prezes SM "Na Wzgórzu" Jacek Benert. W ten dość osobliwy sposób zaprotestował on przeciwko niewykupieniu przez miasto tego odcinka ulicy od spółdzielni. Dlaczego doszło do takiej formy "dialogu" i kto jest temu winien?
Zdaniem prezesa SM "Na Wzgórzu" Jacka Benerta, spółdzielnia dawno już przekazała ulice, w tym Białowieską, miastu, ale urzędnicy nie chcieli dokonać wpisu gruntu do ksiąg wieczystych. Obydwie strony nie potrafiły się porozumieć w sprawie odszkodowania za ulice, które wojewoda zaliczył do kategorii gminnych, lecz wybudowanych ze spółdzielczej kasy. W takiej sytuacji prezes Benert postawił na ulicy Białowieskiej szlaban.
Urzędnicy magistratu nie czują się winni i mają dowody na to, że podejmowali wszelkie niezbędne czynności, by załatwić ten problem. I w końcu załatwili.
Przypomnijmy, że 22 października spółdzielnia przedstawiła propozycję rozwiązania problemu dróg i wyraziła zgodę na ich zbycie, a pięć dni później prezydent miasta Wojciech Szczurek zaakceptował dotychczasowe uzgodnienia. 17 listopada projekt uchwały w sprawie nabycia przedmiotowych nieruchomości trafił pod obrady Rady Miasta, która podczas sesji 25 listopada została przyjęta.
– 7 grudnia ubiegłego roku spółdzielnia została zawiadomiona o podjętych przez miasto działaniach i poproszona o dostarczenie aktualnych danych, które dotyczyły możliwości sporządzenia aktu notarialnego oraz uchwał organów spółdzielni wyrażających zgodę na zbycie omawianych nieruchomości. Bez tych dokumentów urząd nie mógł kontynuować załatwienia sprawy. Akt notarialny miał zostać podpisany jeszcze w grudniu ubiegłego roku – zaznacza naczelnik Wydziału Polityki Gospodarczej i Nieruchomości UM Tomasz Banel.
Po kilku miesiącach braku odpowiedzi, 5 maja br., miasto wysłało pismo ponaglające spółdzielnię, by przystąpiła do sporządzenia aktu notarialnego, zwracając uwagę, że konieczne jest dostarczenie zgody wierzycieli na założenie nowych ksiąg wieczystych dla nabywanych nieruchomości.
– Spółdzielnia otrzymała 7 czerwca kolejne pismo od miasta z prośbą o informację, na jakim etapie znajduje sie sprawa wykreślenia zapisów dotyczących obciążenia hipotek przedmiotowych ksiąg wieczystych. To spółdzielnia nie była gotowa przystąpić do podpisania aktu notarialnego z powodu obciążeń hipotecznych swoich nieruchomości – mówi Tomasz Banel.
Dopiero po kilku miesiącach, dokładnie 28 czerwca, spółdzielnia dokonała takich zwolnień, informując o tym urząd. 9 lipca na biurko urzędników trafiły odpisy z ksiąg wieczystych, a także uchwała Zebrania Przedstawicieli Członków SM "Na Wzgórzu" oraz oświadczenie, które wyrażało zgodę na odłączenie nieobciążonych działek.
Zarządzenie prezydenta miasta nr 16116 z 24 sierpnia w sprawie wyrażenia zgody na nabycie prawa użytkowania wieczystego
na rzecz Gminy nieruchomości położonej przy ulicy Białowieskiej, a także Lukrecjowej, Imbirowej, Kolendrowej, Miłkowej i Melisowej, Kameliowej na Dąbrowie i Metalowej na Pogórzu na łączną kwotę 2 mln plus VAT, z zaznaczeniem, że powyższa kwota zostanie wypłacona w dwóch ratach (pierwsza w ciągu dwóch tygodni od dnia podpisania aktu notarialnego, czyli w połowie października, a druga do końca I kwartału 2011 roku), zakończyło spór między spółdzielnią, a miastem.
Na całym zamieszaniu cierpieli mieszkańcy, którzy chcąc dojechać do swoich domów na ul. Białowieskiej, ze względu na szlaban objeżdżali praktycznie połowę osiedla. Ich droga wiodła stromymi wertepami przez ul. Piekarską, Ciesielską i Cechową. Kłopot z dotarciem do swoich domów mieli też mieszkańcy z budynków przy ul. Jantarowej.
– To my, lokatorzy bloku, będziemy ponosić koszty związane z pomysłami prezesa, który sądzi, że zjednał sobie wszystkich mieszkańców. Ja jestem przeciwny takim praktykom i niech nasza ulica pozostanie wspólną wszystkich członków osiedla. Prezes spółdzielni wytworzył niezdrową atmosferę, skłócając w ten sposób niezaangażowanych dotąd ludzi z sąsiednich bloków – podkreśla pan Jacek, mieszkaniec Obłuża.
Spór dobiegł końca, lecz nasuwa za sobą pewną refleksję. Podczas comiesięcznych sesji Rada Miasta podejmuje wiele uchwał gruntowych, a przy okazji akceptacji miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, także i te, które dotyczą m.in. inwestycji drogowych. Miasto zawiera też mnóstwo transakcji zamiany, wykupu, sprzedaży nieruchomości, które nie kończą się okupacją ani budową szlabanów. A gdy zdarzy się, że w przypadku jednego z kontrahentów sprawy idą opornie, to nie znaczy, że urzędnicy nie podejmują dialogu.

