Strona główna Kultura „Markowski // Sygitowicz” – rock nie dla mas

„Markowski // Sygitowicz” – rock nie dla mas

Email Drukuj
Tytuł1 :: Fot. nadesłane

Tytuł1 :: Fot. nadesłane

Dobrze się stało, że panowie nie nagrali tej płyty dla pieniędzy, bo by ich nie zarobili. Rynek od dawna jest tak powalony, że nawet projekty wybitnych twórców przepadają, i tak pewnie stanie się z tą płytą.

Grzegorz Markowski i Ryszard Sygitowicz znają się co najmniej od 30 lat. Obaj nagrywali pierwszy album Perfectu, a także reaktywowali zespół już bez udziału Zbyszka Hołdysa.

Jako muzycy uznawani są za członków panteonu polskiego rocka. Informacja o ich wspólnym projekcie zelektryzowała fanów głównie dlatego, że trzeba mieć olbrzymią cierpliwość, by doczekać nowej płyty Perfectu czy Sygita. „Schody” nagrano niemal 10 lat temu, a solowe płyty gitarzysty powstały jeszcze za komuny.

Dwa odejścia

Sygitowicz dwa razy odchodził z Perfectu i za każdym razem czynił to na chwilę przed olbrzymim sukcesem w dziejach grupy. Po reaktywacji w 1993 roku nagrał płyty „Jestem” i „Geny” i odszedł tuż przed nieoczekiwanym powodzeniem piosenki „Niepokonani”, która stała się hymnem drugiego pokolenia fanów Markowskiego i spółki.

Jego miejsce zajął inny gigant gitary – Dariusz Kozakiewicz – i gra tam do dziś dla pełnych sal. Sygitowicz natomiast zamienił rockowy band przechodzący zastój na rokującą Natalię Kukulską i raczej nie wyszedł na tym najlepiej.
Perfect nie nagrał od dawna nowego albumu z wielu powodów. Od czasów płyty „Geny” zespołowi nie po drodze jest z wytwórniami, mimo iż za każdym razem wydawcą jest Universal Music Polska.

Druga sprawa to fakt potwierdzany przez Markowskiego, że muzycy nie odczuwają od fanów wielkiego parcia na nowe hity i na koncertach oczekują sprawdzonych, starych przebojów. Inna rzecz, że stacje radiowe nie pomagają promować polskich piosenek.

Osobne historie

Minął rok od zapowiedzi albumu i na rynku pojawił się digipack sygnowany „Markowski // Sygitowicz”, wydany przez EMI Music. Trudno by było udowodnić tezę, że jest to spójne dzieło. Każdy utwór to zupełnie osobna historia, muzycznie i tekstowo. Można uznać, że materiał był zbierany latami. Mamy tu rockowe, ostre kawałki, ballady i typowe piosenki do grania w radiu. Groch z kapustą, ale na wysokim poziomie.

Pierwszym singlem, który pojawił się w radiu, był hitowy utwór „Każdej nocy”. To taka kompozycja dla dziewcząt, które uwielbiają inny „perfekcyjny” przebój „Kołysanka dla nieznajomej”. Na pewno może się podobać też facetom, ale dla nich na tej płycie są inne kawałki. Ja bym polecił bluesowy „Idę na szczyt” czy „Z duszą na ramieniu”, który zaczyna się niczym „Piknik Country”, by przerodzić się w Perfect z płyty „Jestem”.

Wcześniej wspomniałem o balladach. Jest tu ich sporo: „Wybacz mi”, „Ty wiesz” czy „To”, które nagrano w dwóch wersjach (druga z rozbudowaną sekcją symfoniczną). Każdy z wymienionych utworów to bardzo zgrabnie wymyślone piosenki, tak by w każdej chwili mogły posłużyć za następny „hit” do radia, ale też bronią się liryką. Nie ma tu rymów częstochowskich, wylewania łez i picia wódki... Rockowym żarem ogrzeje natomiast „Chcesz więcej”, „Nie da rady” czy już wspomniany „Z duszą na ramieniu”. Gościnnie na gitarze we wszystkich wymienionych zagrał Jacek Królik. „Wyrzuć TiVi” to protest song przeciw mediom, które robią nam sieczkę z mózgu, a w „Go Go – Shake Your Body” śpiewa Sygitowicz.

Bez pieniędzy

Dobrze się stało, że panowie nie nagrali tej płyty dla pieniędzy, bo by ich nie zarobili. Rynek od dawna jest tak powalony, że nawet projekty wybitnych twórców przepadają, i tak pewnie stanie się z tą płytą.

Spotkało się dwóch kolegów, może nawet przyjaciół, którzy postanowili popracować razem, stworzyć rockowy album taki, jakim go widzą na ten czas, i w stu procentach udało im się to. Wynik sprzedaży, zyski i inne apanaże to w tym przypadku rzecz drugorzędna, bo Markowski i Sygitowicz raczej na chleb mają, a muzycznie już dawno nie muszą nic udowadniać.

 Dla mnie nagrali fajny album, jakościowo poza zasięgiem dla większości młodych gwiazdek polskiego rocka, który co jakiś czas z przyjemnością sobie posłucham. Będę też nadal po cichu liczył, że niedługo Perfect wyda świetny album i zawojuje rynek jak dawniej.
 

Dodaj komentarz