Strona główna Kultura Nowa, pierwsza (?) płyta zespołu „Baszta”

Nowa, pierwsza (?) płyta zespołu „Baszta”

Email Drukuj

Zespół Baszta w całej okazałości i z dawnych czasów:: fot. Archiwum

Pod koniec listopada ukazała się płyta „Baszta”, będąca zwiastunem serii wydawniczej „SWINGUJĄCE 3-MIASTO”, w ramach której ukazywać się będą płyty z nagraniami najciekawszych artystów działających na Wybrzeżu w czasach, gdy Trójmiasto dyktowało style i mody zarówno w polskim rocku, jak i jazzie.

„Baszta” powstała w lutym 1976 roku z inicjatywy trębacza, kompozytora i aranżera Edwarda (Woitek) Kolczyńskiego, który zirytowany finansową mizerią naszego rynku muzycznego postanowił organizować profesjonalny zespół muzyczny, mający grać przede wszystkim za granicą.

Nową, grupującą młodych, acz już doświadczonych instrumentalistów, formację przygarnął legendarny Klub Studentów Wybrzeża „Żak”, mieszczący się wówczas w Gdańsku przy Wałach Jagiellońskich. Muzycy dostali do swej dyspozycji pomieszczenie na trzecim piętrze, do którego prowadziły piekielnie strome, kamienne i kręcone schody – stąd nazwa „Baszta”. W zamian za gościnę zespół grywał w klubie do tańca na przemian z dyskoteką. Grali przede wszystkim oryginalnie aranżowane przeboje muzyki rozrywkowej, standardy jazzowe oraz kompozycje własne.

Dzięki rekomendacji goszczącej w Żaku krakowskiej grupy Laboratorium „Baszta” zaczęła występować poza rodzimym Trójmiastem, co owocowało coraz lepszymi recenzjami w mediach. W tym samym czasie zostali zaproszeni do studia Polskiego Radia w Gdańsku, skąd pochodzi większość prezentowanych na płycie nagrań. Wiosną 1977 roku w wyniku „spisku” klubowych działaczy, zostali zgłoszeni do udziału w konkursie festiwalu „Jazz nad Odrą” – muzycy twierdzili, że „tam trzeba wymiatać, a im do tego jeszcze wiele brakuje”.

Mimo tych obaw przywieźli wyróżnienie, choć zdaniem wielu, to im należało się zwycięstwo. Miarą sukcesu jest fakt, że za konkurentów mieli m.in.: muzyków na co dzień akompaniujących Zbigniewowi Namysłowskiemu, którzy na festiwal stworzyli grupę - efemerydę pn. Świadectwo Dojrzałości (m.in. Dariusz Kozakiewicz i Worawski, później znani z grupy Breakout, Test i Perfect), Warsztat (m.in. Krzesimir Dębski i Krzysztof Przybyłowicz, którzy chwile potem założyli String Connection) oraz MSA 111 (m.in. Mietek Jurecki, wieloletni basista Budki Suflera). Tak czy siak, werdykt jury zaowocował ich koncertami na kolejnych festiwalach i we wszystkich liczących się ośrodkach jazzowych w Polsce, co w krótkim czasie uczyniło z nich również jedną z najbardziej rozpoznawalnych formacji w kraju. Latem tego samego roku „Baszta”, jako The Tower, po raz pierwszy wyjechała na zagraniczny kontrakt. Od tego momentu swą działalność koncertową dzielili między zachodnie lokale taneczne i nasze kluby studenckie (innych w zasadzie nie było) oraz festiwale jazzowe.

W 1978 roku grupę opuścił jej spiritus movens Edward Kolczyński i choć zespół funkcjonował jeszcze prawie dwa lata, był to jednak początek końca zespołu. Muzycy ją tworzący rozpierzchli się po świecie. Lider „Woitek” Kolczyński na wiele lat wyemigrował do Szwajcarii, gdzie występował i wykładał aranżację. Wokalista i gitarzysta Leszek Dranicki po występach w kilku naprawdę znanych grupach (m.in. Krzak) zdecydował się na karierę solową i legitymuje się dzisiaj czterema firmowanymi własnym nazwiskiem płytami. Saksofonista Jerzy „Cypis” Główczewski został laureatem kilku festiwali jazzowych, a obecnie wykłada na Wydziale Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach i występuje m.in. z grupą Globtrotters. Pianista Leszek Woś i basista Aleksander Śliwa po dzień dzisiejszy uprawiają muzykę użytkową pod wszystkimi szerokościami świata. Saksofonista Zbigniew Kędzierski robił to samo, ale od lat nie uprawia już zawodu, choć grywa nadal dla przyjemności, a perkusista Jan Rucki wyemigrował do Kanady i słuch o nim zaginął. Warto dodać, że z zespołem współpracowali również: puzonista Stanisław Suchecki (obecnie Dekathlon), od lat mieszkająca w USA, wokalistka Barbara Kowalska-Moore, występujący we francuskim zespole Opus 4 skrzypek Piotr Sapieja oraz klawiszowiec Czesław „Chester” Adamowicz, który wsławił się renowacją pałacu w Kaleniu.

„Baszta” przez kilka lat zaliczana była do najciekawszych młodych formacji z pogranicza jazzu i rocka, tym większy żal, że na swoją pierwszą płytę musieli czekać 35 lat, co jest chyba światowym rekordem.
 

Komentarze 

 
0 #1 kazik 2011-12-18 17:09
chyba jednak nie pierwsza.
Cytować
 

Dodaj komentarz