Strona główna Kultura Street art – młoda sztuka

Street art – młoda sztuka

Email Drukuj
Do tej pory, aby podziwiać dzieła współczesnego malarstwa, należało kupić bilet i udać się do galerii. Obrazy dumnie wiszą tam na ścianach a zwiedzający kontemplują ich piękno w elitarnym wnętrzu. Młode pokolenie malarzy coraz częściej jednak decyduje się „uwolnić” swoje prace i tworzyć w przestrzeni miejskiej. A my podziwiać sztukę możemy w drodze do szkoły czy pracy.

Street art – bo o nim będzie mowa, to kierunek w malarstwie stosunkowo młody. Jego początki datuje się na lata 80. Nazwę tę wprowadzono, aby odróżnić go, od kojarzonego nieraz z wandalizmem, grafitti. Jak wiele współczesnych prądów w sztuce, steet art przybył do Europy zza oceanu.
Uliczne malowanie spopularyzował na skalę masową brytyjski artysta o pseudonimie Banksy. Konsekwentnie i z pomysłem malował na ulicach. Jego prace często mają akcenty humorystyczne, jak np. zwisający z okna kochanek na ścianie jednego z domów w Bristolu. Często są też manifestami politycznymi, jak praca zwracająca uwagę na sytuację więźniów w Guantanamo.

Zachodni malarze street artowi, jak Banksy, ROA czy Neck Face, zyskali już uznanie krytyków i marszandów. Kolekcjonerzy płacą niemałe pieniądze aby wejść w posiadanie obiektu ich ulicznej sztuki. Chociaż w Polsce przesadą byłoby mówić o takich sukcesach, nie pozostajemy w tyle! Przestrzenie postindustrialne, pustostany, ściany duże i małe coraz częściej stają się nowymi galeriami sztuki. A widzem jest każdy przechodzień.
Wyjątkowym miejscem na mapie polskiego street artu jest Gdańsk. W 2000 roku, każdy kto przemierzał trasę Gdańsk – Gdynia, na wysokości stacji Sopot, został skonfrontowany z dziełem „Tuse pomaluj” – trójmiejskiego malarza Tuse.

http://tuse.pl/graffiti/walls/

Od tego czasu miejskich obrazów pojawiło się bardzo dużo a gdańscy street artowcy stali się charakterystyczni i rozpoznawalni. Jednym z nich jest Picaso. Jego wystawy miały miejsce w galeriach Gdańska i Warszawy. Jego prace kojarzą się głównie z twarzami bez oczodołów, ust, proste w formie i bardzo sugestywne. Zapytany co znaczy dla niego tworzenie „na ulicy” odpowiada:

Street art pozwala dotrzeć do szerokiego grona ludzi. Kiedy idziemy ulicą i widzimy różne działania w przestrzeni miejskiej, jesteśmy po prostu na nie skazani. Z galeriami jest tak, że ma się wybór, czy się chce coś oglądać, czy też nie, a  tutaj go po prostu nie ma. Ulica jest tak samo ciekawą przestrzenia jak white cube galerii. Wymusza inne działania, a galeria inne. Nie przeszkadza mi to, że często obrazek nie przetrwa więcej niż jeden dzien. Kiedy umieszczam go w przestrzeni miejskiej, uważam, że od tej pory należy do ulicy, do ludzi.

http://pikasoone.tumblr.com/tagged/street

Wydaje się, że street art tworzą głównie mężczyźni. Nic bardziej mylnego!
Gdańskie ściany i przejścia podziemne stały się miejscem twórczych aktów Very King.


O tym dlaczego zdecydowała się malować „na streecie” mówi:
- Moja decyzja,  dotycząca malowania w przestrzeni ulicznej, wiąże się z moim zamiłowaniem do malowania i rysowania w ogóle. Nigdy nie byłam graficiarą - jak wielu "street artowców", jednak możliwość tworzenia swojego rysunku na dużej powierzchni jest czymś, czego - jak się okazało - bardzo potrzebuję. Ze względów technicznych to tylko kwestia przystosowania sie do nowego narzędzia, a  dla mnie łączy się to z fizycznym "wyżyciem się" i pracą twórczą, plastyczną.

Steet art to też szansa dla amatorów. Mogą wystawiać swoje prace na widok publiczny, zaznaczyć swoją obecność w świecie sztuki. Jednym z amatorów – malarzy, tworzący na ulicy od niedawna - jest El Hombre. Dla niego ta forma to przede wszystkim szansa na twórcze spełnienie. El Hombre przyznaje:
- Maluje, bo daje mi to  wrażenie, że mam jakikolwiek wpływ na to, co się dzieje z otaczająca mnie przestrzenią


To tylko kilka sylwetek trójmiejskich street artowców. Jest ich wielu i każdy ma swój styl i sposób malowania. Łączy ich nowa forma artystycznego wyrazu – otwarta dla każdego, w której miejsce tworzenia jest tak samo ważne, jak samo dzieło. Przy tym, każdy z nich pozostaje anonimowy, są tym czym są ich prace. A Gdańsk? Czy jest dla nowego pokolenia miejscem szczególny? Vera King mówi:

- Gdańsk jest pełen miejsc, które aż proszą się o zamalowanie - począwszy od wielu przejść podziemnych, skończywszy na miejscach niedostępnych dla turystów, jak choćby umierające pustostany, skomlące o nadanie im życia).
 

Dodaj komentarz