Pracowicie rozpoczęli nowy rok piloci i ratownicy z Babich Dołów. Wieczorem 4 stycznia służby ratownicze Marynarki Wojennej zostały zaalarmowane, że około 20 mil morskich na północny-wschód od Rozewia tonie szwedzki kuter z 5 osobami na pokładzie. Natychmiast do akcji ratowniczej wystartował śmigłowiec MW „Anakonda”.
Z informacji przekazanych służbom ratowniczym wynikało, że jednostka nabiera wody. Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne w Gdyni zaalarmowało Marynarkę Wojenną. Służby operacyjne MW wysłały w ten rejon śmigłowiec „Anakonda”.
– Śmigłowiec wystartował o godzinie 19.30. Po ok. 20 minutach lotu załoga śmigłowca osiągnęła rejon akcji i rozpoznała jednostkę pływającą (kuter rybacki), która wzywała pomocy – wyjaśnia kmdr Bartosz Zajda, rzecznik dowódcy Marynarki Wojennej. – Rybacy z tej jednostki walczyli o utrzymanie jej na wodzie. Śmigłowiec asystował rybakom, pozostając na pozycji w gotowości do ich podjęcia na wypadek, gdyby jednostka zaczęła tonąć. Cały czas załoga śmigłowca utrzymywała łączność radiową z kutrem.
„Anakonda” krążyła w pobliżu kutra aż do czasu przybycia na miejsce statku Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa „Bryza”. Załoga statku ratowniczego przejęła wówczas akcję od załogi śmigłowca Marynarki Wojennej.
Po półtoragodzinnym locie „Anakonda” powróciła na lotnisko MW w Gdyni Babich Dołach, gdzie załoga odtworzyła gotowość do ewentualnych kolejnych startów.
Oto skład załogi śmigłowca, która uratowała rybaków: por. mar. pil. Piotr Dejnek (dowódca załogi), por. mar. pil. Artur Kasprzak (drugi pilot), por. mar. Tomasz Sikora (lekarz), mł. chor. sztab. mar. Stanisław Czujkowski (ratownik), st. bosman sztab. Mirosław Ochtera (technik).
Lotnikom morskim życzymy tyle samo lądowań co startów.

