Mieszkanka Karwin jest oburzona wysokością czynszu naliczonego przez Spółdzielnię Mieszkaniową Karwiny. Uważa, że w innych dzielnicach miasta za dużo większy metraż, płaci się mniej.
- Dostałam rozliczenie czynszu na kolejne miesiące i za zużycie mediów i przyznaję, że jestem przerażona! Za niecałe 50 m kw. mam ustalony czynsz w wysokości prawie 620 zł miesięcznie. Niedpłata za ogrzewanie też jest porażająca, a ciepły kaloryfer mam tylko w łazience. Podzielników kosztów na kaloryferach nie ma i tak muszę płacić za tych, co się ochładzają otwierając okna, a nie skręcając grzejniki. Domofony nie wymienione, bo mimo że jest spółdzielnia lokatorzy sami muszą się tym zajmować. W mieszkaniu moich rodziców w centrum Gdyni za prawie 100 m kw. opłata wynosi niecałe 600 zł.
Z tego co widzę i rozmawiam ze znajomymi, opłaty za mieszkania na Karwinach są chyba najwyższe w Gdyni. Gdybym wiedziała, że tak przedstawia się sytuacja nigdy nie zdecydowałabym się na mieszkanie w tej spółdzielni. Jestem wściekła! Za co ja płacę? - pyta nasza Czytelniczka z Karwin.
W odpowiedzi na to zapytanie, otrzymaliśmy obszerne wyjaśnienie od Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej na Karwinach.
Okazuje się, że wszystkie opłaty za użytkowanie lokali mieszkalnych w SM Karwiny można podzielić na opłaty zależne od spółdzielni, czyli pełne opłaty związane z eksploatacją i utrzymaniem zasobów, łącznie z odpisem na fundusz remontowy, które dla członków spółdzielni wynoszą około 113 zł miesięcznie dla 50-metrowego lokalu mieszkalnego oraz na opłaty niezależne od spółdzielni, czyli opłaty z tytułu dostaw wszystkich mediów i usług, podatków, ubezpieczeń i użytkowania wieczystego.
Zdaniem Zarządu, ustalone na rok bieżący opłaty zależne od spółdzielni, są raczej poniżej, niż powyżej „średniej”, obowiązującej w innych spółdzielniach, a tym bardziej we wspólnotach. Dodać należy, że SM Karwiny jest w Gdyni jedną z nielicznych spółdzielni, które pozostawiły te opłaty w niezmienionej wysokości w stosunku do 2010 r. Jeśli natomiast chodzi o opłaty niezależne od spółdzielni, to są one dla każdego lokalu zróżnicowane i trudno porównywalne, gdyż zależą m.in. od ilości zamieszkałych w lokalu osób, powierzchni danego lokalu, wielkości indywidualnego i węzłowego zużycia wody zimnej i ciepłej, wielkości zużycia ciepła w konkretnym budynku (węźle).
- Opłata miesięczna, o której wspomina Czytelniczka Twojej Gazety, jest opłatą zimową i obejmuje okres od 01 października do 30 kwietnia. Opłata letnia jest pomniejszona o opłatę zmienną za c.o. i w niektórych przypadkach może być niższa nawet o połowę, w stosunku do wielkości opłaty zimowej. Dodać należy, że opłaty niezależne od Spółdzielni za dostawę mediów tj. opłaty za wodę, energię elektryczną, c.o. i gaz wnoszone są przez lokatorów w formie zaliczek, gdyż cały czas rosną ceny dostaw tych mediów, a ponadto są one rozliczane na podstawie zasad przyjętych w stosownym regulaminie - wyjaśnia Zarząd SM Karwiny.
Kolejnym problemem, który porusza mieszkanka Karwin, jest stan techniczny domofonów.
- Domofony nie są wymieniane, bo mimo, że jest spółdzielnia, lokatorzy sami muszą się tym zajmować - twierdzi nasza Czytelniczka.
Spółdzielnia uważa, że montaż lub wymiana domofonów może nastąpić tylko i wyłącznie na podstawie wniosku zbiorczego określonej regulaminem grupy mieszkańców danej nieruchomości np. klatki schodowej.
- Na wniosek lokatorów danej nieruchomości (węzła) istnieje też możliwość opomiarowania zużycia c.o. , czyli instalacji podzielników kosztów. Jednak płacić za to muszą wnioskodawcy, gdyż tego typu instalacje, wykonywane przez wyspecjalizowane firmy, nie są i nie mogą być one finansowane z funduszu remontowego spółdzielni – informuje Zarząd SM Karwiny.
Może to jest właśnie ten moment, by rozważyć, czy nie warto przekształcać dużych spółdzielni w mniejsze spółdzielnie lub wspólnoty mieszkaniowe? W wyniku takich działań mieszkańcy mają większą możliwość oddziaływania zarówno na organy, jak i na innych członków. W większości przypadków najlepszym wyjściem byłoby, gdyby jeden blok stanowił jedną wspólnotę bądź najwyżej kilka sąsiadujących bloków – jedną spółdzielnię.
Jednak jest tylko jeden problem. W dużej spółdzielni koszty remontu danego budynku pokrywają wszyscy lokatorzy, zaś w małej wspólnocie na remont danego budynku składają się tylko lokatorzy tej wspólnoty, przez co koszt jednostkowy jest o wiele większy we wspólnocie.
Ponadto trzeba wziąć także pod uwagę sytuację, kiedy lokatorzy w małej wspólnocie nie płacą opłat podstawowych typu woda, ogrzewanie, za które muszą zapłacić sąsiedzi i ten koszt przypadający na nich jest również wysoki.


Komentarze