Mieszkańcy osiedla zlokalizowanego przy ulicy Konwaliowej na Witominie przecierają oczy ze zdumienia i z niepokojem spoglądają w stronę masztu telefonii komórkowej, zainstalowanego na budynku OPEC. Maszt wyrósł z dnia na dzień i nikt ich nie pytał o zdanie.
Prawda jest taka, że o losach budowy stacji bazowej telefonii komórkowej mogą decydować mieszkańcy. Sprzeciwiając się, trzeba wykazać zły wpływ inwestycji na zdrowie ludzi lub cenę działek. Właściciel ziemi może żądać od gminy odszkodowania za obniżenie jej wartości. Możne też wnieść w ustawowym terminie odwołanie do decyzji o warunkach zabudowy dla planowanej inwestycji. Tyle, że nikt wcześniej nie powiadomił o budowie masztu ani mieszkańców, ani też Rady Dzielnicy, która ma statutowe prawo wydać opinię o lokalizacji inwestycji.
Zapisy prawa a rzeczywistość
Po wejściu w życie przyjętej 8 kwietnia 2010 r. przez Sejm ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych zniesione zostały wszelkie bariery, które przeszkadzają inwestorom w unowocześnieniu i w rozbudowie sieci telekomunikacyjnej. Ustawa nakazuje m.in. władzom lokalnym dostosować plany zagospodarowania przestrzennego do nowych przepisów, co oznacza dopuszczenie możliwości lokalizacji masztu niemal w każdym miejscu w Polsce. I takie urządzenia, niestety, coraz częściej wyrastają wśród zabudowań mieszkalnych. Co gorsza, przepisy prawa nie zawierają uregulowań określających wprost odległości sytuowania stacji bazowych od zabudowań mieszkalnych, ale określają maksymalne wartości poziomów pól elektromagnetycznych, które przyjęte zostały na podstawie polskich opracowań naukowych wykonanych w latach siedemdziesiątych. Jednak wartości te są znacznie niższe od wartości określonych przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Ochrony przed Promieniowaniem Niejonizującym ICNIRP i zalecanych przez Światową Organizację Zdrowia.
Prawda o promieniowaniu
Niestety, problemem są pomiary poziomów pól. Często zdarza się, że inwestorzy podają przy pomiarach zaniżone wartości mocy, tak aby była ona zgodna z deklarowaną. Okazuje się, że dziś normy przekraczane są zwłaszcza w dużych miastach, gdzie kumulują się pola elektromagnetyczne, czego inwestorzy nie biorą pod uwagę, wyliczając jedynie moc źródłową nadajnika. Tak było już w 2005 roku, kiedy to stwierdzono przekroczenie norm w Szczecinie, a w 2006 roku – w Mielcu.
Jak twierdzi prof. Tomasz Kozłowski z Politechniki Świętokrzyskiej, anteny nadajników telefonii komórkowej posiadają charakterystykę kierunkową, która sprawia - w połączeniu z lokalizacją na wysokości 20-40 metrów, że bezpośrednio pod nadajnikiem tzw. gęstość strumienia mocy promieniowania jest stosunkowo mała. Jednak wraz ze wzrostem odległości gęstość strumienia mocy promieniowania na poziomie gruntu wzrasta i osiąga trzy maksima w odległościach 8, 20 i 60 m i zależnie od ukształtowania terenu utrzymuje następnie wysoką wartość w strefie 60-300 m od nadajnika.
Mieszkańcy chcą wiedzieć
Zaniepokojeni mieszkańcy okolicznych bloków interweniowali już w Spółdzielni Mieszkaniowej „Wiczlino”, których są lokatorami. Władze spółdzielni skierowały pismo do Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Gdyni z prośbą o przekazanie informacji dotyczących oddziaływania tej stacji na otaczające środowisko.
- Inwestor dostał zgodę Wydziału Architektoniczno-Budowlanego Urzędu Miasta dotyczącą pozwolenia na budowę. Do wymaganych dokumentów, dołączył również analizę kwalifikacyjną tego przedsięwzięcia, które może oddziaływać na środowisko. Jak wynika z analizy, przedmiotowa stacja bazowa nie stanowi przedsięwzięcia mogącego znacząco oddziaływać na środowisko, a jej działanie nie będzie powodować występowania w miejscach dostępnych dla ludności pól elektromagnetycznych o poziomach wyższych, niż dopuszczalne – argumentuje w liście do SM „Wiczlino” Bartosz Frankowski, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Gdyni.
Dodajmy, że zgodnie z przepisami, zanim inwestor rozpocznie eksploatację stacji radiokomunikacyjnej, musi ją zgłosić właściwemu terenowo organowi ochrony środowiska na 30 dni przed planowanym uruchomieniem stacji. Do tego zgłoszenia, inwestor musi dołączyć sprawozdanie z pierwszorazowych pomiarów pól elektromagnetycznych, wykonanych podczas rozruchu nowej instalacji, wykonanego przez uprawnione laboratorium akredytowane przez Państwowe Centrum Akredytacji. Póki co, nadajniki jeszcze nie pracują.
Co na to operator sieci?
Oczywiście, bez pozytywnej opinii środowiskowej nie można postawić takiego obiektu – przyznaje Liliana Ciechanowicz-Kulesza z Biura Prasowego PTK Centertel, operatora sieci Orange.
Mieszkańcy nie odpuszczają
Póki co, radni dzielnicy Witomino-Radiostacja, występując w imieniu zdeterminowanych mieszkańców, wysłali pismo do Wydziału Architektoniczno-Budowlanego, Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta z prośbą o wyjaśnienie tej sprawy, wyrażając jednocześnie swój sprzeciw przeciwko niechcianej inwestycji, która nie była wcześniej konsultowana z mieszkańcami.
Zastanawiający jest fakt, że w niektórych raportach o wpływie wież na środowisko ich autorzy stwierdzają, że nie mają one żadnego negatywnego oddziaływania na ludzi, zwierzęta, rośliny, czy wartość nieruchomości. Po czym tłustym drukiem w tym samym raporcie piszą , że nie mają takiej wiedzy i narzędzi, żeby sprawdzić rzeczywisty wpływ pola elektromagnetycznego na otoczenie. To trochę tak, jakby testować nowe leki bez ich wcześniejszego przebadania na ludziach.


Komentarze
przecież antena jeszcze nie działa...