Ponad 100 razy interweniować musiały gdyńskie służby po nawałnicy, która w połowie października przeszła nad morzem.
W Orłowie morze podmyło fragment brzegu i zmieniło wygląd plaży, która została usiana drzewami, konarami, gałęziami. Molo wyszło z nawałnicy bez szwanku, jednak po jego prawej stronie, gdzie latem rezyduje Teatr Miejski, prawie całkiem zniknęła plaża.
Żywioł wyrządził wiele szkód w przystani rybackiej, gdyż woda rozmyła umocnienia brzegowe, a plaża została zawalona połamanymi drzewami i konarami, które uniemożliwiły wyciągnięcie łodzi na brzeg. Nie czekając na przyjazd służb, rybacy na własny koszt podjęli się cięcia konarów, a także uzupełniali piaskiem i krzakami podmyte umocnienia brzegowe. Musieli czekać na pomoc miasta, by wiatrołomy zostały wywiezione z terenu przystani rybackiej. W mieście do prac porządkowych zaangażowane zostały wszystkie odpowiedzialne służby, ale nie nadążały z interwencjami, stąd trochę potrwało, zanim plaża została uprzątnięta.
Całkowite straty po ostatnim sztormie zostały oszacowane przez Urząd Morski w Gdyni na kwotę 20 mln zł. Wśród szkód, jakie trzeba naprawić, są zniszczone plaże, morska nawigacja i wejścia do portów. Jak powiedział Roman Kołodziejski, główny inspektor ochrony wybrzeża Urzędu Morskiego w Gdyni, takiego stanu brzegu w Orłowie nie widzieliśmy już od wielu lat.
– Wielkiej destrukcji uległa plaża po obu stronach orłowskiego molo. Woda zabrała wiele dziesiątek tysięcy metrów sześciennych piasku – dodał Roman Kołodziejski.

