Od lat niestrudzenie pomaga mieszkańcom w wielu codziennych problemach. Reprezentuje ich interesy w Urzędzie Miasta, wydeptuje ścieżki w rozmaitych instytucjach, wspiera i walczy o sprawy dzielnicy Mały Kack z zapałem godnym pozazdroszczenia. Na sercu leży jej także sportowe wychowanie młodzieży i ma w tym swój wielki udział.
Z Teresą Bysewską, kandydatką Sojuszu Lewicy Demokratycznej z okręgu gdyńsko-słupskiego rozmawiamy o tym, jak widzi swoją pracę w parlamencie, a także o pierwszej inicjatywie ustawodawczej i szansach na miejsce w parlamencie.
– Zdecydowała się Pani na start w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Skąd ta decyzja?
– Całe swoje życie aktywnie uczestniczę w życiu społecznym. Drugą kadencję działam na rzecz społeczności lokalnej w Radzie Dzielnicy Mały Kack, angażuję się w prace charytatywne w Gdyńskim Klubie Rotary, czynnie pracuję społecznie na rzecz stowarzyszeń propagujących sport. W ramach tej działalności zdobyłam wiele doświadczeń, które – jak sądzę – mogą być przydatne i pożyteczne w pracach parlamentu. I chociaż zawsze uczestniczę w wyborach, jednak w ostatnich latach miałam pewien kłopot ze znalezieniem właściwych kandydatów. W tych wyborach nie mam problemu, bo głosuję na siebie.
– Jest tyle partii w Polsce, dlaczego właśnie Sojusz Lewicy Demokratycznej?
– Żadna z obecnych partii nie spełnia w stu procentach moich oczekiwań, dlatego jestem osobą bezpartyjną, ale ze względu na moją wrażliwość społeczną, jednak najbliżej jest mi właśnie do lewicy.
– Przed Panią niełatwe zadanie. Jest Pani 22. numerem na liście SLD. Jak ocenia Pani swoje szanse?
– Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w tych wyborach faworytką, ale podczas wielu rozmów z ludźmi dostrzegam, że coraz częściej nie głosują oni automatycznie na pierwszą osobę na liście, tylko starają się znaleźć kandydata, który jest najbliższy ich przekonaniom, komu ufają. Podczas kampanii chcę pokazać swój dotychczasowy dorobek i przedstawić swoje plany pracy w Sejmie. Wybór należy oczywiście do wyborców, ale mam nadzieję, że ich do siebie przekonam.
– Zakładając, że otrzyma Pani mandat poselski, jaka będzie Pani pierwsza inicjatywa w Sejmie?
– W parlamencie pragnę zająć się tworzeniem projektów rozwojowych dla dzieci i młodzieży, dotyczących sportu, kultury i edukacji. W pierwszej kolejności chcę opracować i wdrożyć projekt podniesienia efektywności wykorzystania powstających „Orlików”, poprzez propagowanie w ramach ich funkcjonowania wielu innych dyscyplin sportowych oraz stworzeniem podstaw dla powstawania ogólnodostępnych, profesjonalnie prowadzonych pracowni, rozwijających kulturowo-edukacyjne zainteresowania i uzdolnienia młodego pokolenia.
Dziękuję za rozmowę.
Teresa Bysewska, wiek – 49 lat, syn lat 15. Absolwentka Wydziału Politologii Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej w Gdyni oraz kierunku Bezpieczeństwo Narodowe Akademii Marynarki Wojennej. Od 2007 roku radna w dzielnicy Mały Kack. Autorka i koordynatorka projektów konkursowych „Kultura w dzielnicy” oraz „Bezpieczna dzielnica”, dzięki czemu powstała profesjonalna Pracownia Ceramiczna dla uczniów i mieszkańców. Prowadziła warsztaty ceramiczne, konkursy fotograficzne, rodzinne marsze po lesie na orientację, kursy na młodszego ratownika WOPR-u, podstaw nurkowania, naukę pływania dla niepełnosprawnych, a także śpiewania szant i języka migowego. Przygotowywała również wystawy prac ceramicznych, inscenizację przez teatrzyki szkolne oraz liczne festyny rodzinne w dzielnicy. Przez pięć lat pełniła funkcję przewodniczącej Rady Rodziców w Zespole Szkół nr 6 w Gdyni- Orłowie, a przez dwa lata była sekretarzem w Łuczniczym Uczniowskim Klubie Sportowym. Obecnie jest sekretarzem Pomorskiego Okręgowego Związku Biathlonu oraz wiceprzewodniczącą Rady Dzielnicy Mały Kack. Aktualnie zajmuje się przygotowaniem projektu placu zabaw, który powstaje przy ulicy Racławickiej w Małym Kacku. Prowadzi własną działalność gospodarczą. W czasie wolnym lubi podróżować i aktywnie wypoczywać na łonie natury w gronie licznych przyjaciół. Uwielbia sport, a zwłaszcza siatkówkę.


Komentarze
Czyli na Panią Teresę?