Zima jest uciążliwa, niesie ze sobą sporo utrudnień i trzeba sobie z tym jakoś radzić. Gorzej, gdy to nasze „radzenie sobie” narusza obowiązujące przepisy.
Służby powołane do odśnieżania osiedli nie zawsze należycie wywiązują się ze swoich obowiązków. Jeżeli już odśnieżają, to głównie osiedlowe ulice i chodniki. Miejsc parkingowych dla samochodów nie tykają, jakby to nie był teren należący do spółdzielni mieszkaniowych. Stąd ogromne problemy z parkowaniem. Kierowcy zmuszeni są na własną rękę odśnieżyć miejsca postojowe, by móc zaparkować swoje maszyny. Są i tacy, którzy robią to egoistycznie, dla siebie i tylko dla siebie. Odśnieżą takie miejsce, ale gdy je zwolnią, zamiast samochodu stawiają różne znaki informujące użytkowników dróg, że „to moje miejsce” i „wara od niego!”.
Pomysłowość w zabezpieczeniu odśnieżonego kawałka parkingu nie zna granic. Takie „odkopanie” publicznego miejsca postojowego ze śniegu nie upoważnia do wyłączności parkowania. A już blokowanie miejsca przed innymi jest niezgodne z obowiązującymi przepisami. Jak się dowiedzieliśmy, policja bądź straż miejska mogą na „samoluba” nałożyć mandat do wysokości 500 zł.
Zima trwa i jeszcze nieraz pokaże swój pazur. Śnieg może ponownie zasypać miejsca parkingowe. Warto więc pomyśleć o odśnieżaniu nie tylko chodników i ulic, ale również owych miejsc, gdzie samochody muszą stać.


Komentarze
Sasiedzi - kierowcy! Za łopaty i w kupie odśnieżamy. Kiedys były czyny społeczne a czemu by nie wrócic do tej formy!
To wujek musi być czujny.
Jasne, kto pierwszy ten lepszy a później mam bok obdrapany bo ktoś sobie odśnieżył a ja o tym nie widziałem.
to samo na Złotej Karczmie - taboret, wiaderko, krton, doniczka, stary garnek, jednym słowem graciarnia