Pomimo częstych interwencji Straży Miejskiej, Policji i kamer monitorujących rejon ulic Opata Hackiego i Zamenhofa, mieszkańcy tej części Chyloni nadal nie czują się bezpiecznie.
Ich zdaniem, problem osób będących pod wpływem alkoholu, notorycznie zakłócających spokój w pobliżu wiaty, znajdującej się na szczycie bloku Opata Hackiego 27 i Zamenhofa 9, wciąż się powtarza. Mieszkańcy, którzy wzięli udział w społecznej debacie na temat bezpieczeństwa, zorganizowanej przez Klub Osiedlowy „Apteka”, podkreślali, że niektóre z tych osób można spotkać również przy sklepie oraz w środku osiedla.
Kamera widzi wszystko?
Prawie rok temu otwarto w Gdyni Centrum Monitoringu Wizyjnego, w wyniku czego system objął swym zasięgiem wszystkie dzielnice. Od tamtej chwili, bezpieczeństwa pilnuje łącznie 175 kamer, a przed monitorami siedzą przez całą dobę operatorzy, którzy starają się wychwycić każde, wymagające interwencji, wydarzenie. Przy wyborze lokalizacji dla kamer miasto kierowało się sugestiami policji, straży miejskiej i rad dzielnic, by rozmieścić je w taki sposób, aby praktycznie każda dzielnica była odpowiednio zmonitorowana. Obraz z kamer jest przechowywany przez 30 dni na dysku i może być wykorzystywany dla celów operacyjnych lub dowodowych.
Jednak uczestnicy debaty podkreślali, że zasięg kamer monitorujących niebezpieczne miejsca na osiedlu jest niewystarczający. Głównie chodziło im okolice bloku Opata Hackiego 27 i Zamenhofa 9.
Kamery są obrotowe, a więc ustawione nie tylko na jeden punkt, lecz lustrujące dane miejsce dookoła. Jeżeli tylko operator obserwujący monitor zauważy coś niepokojącego, może przejąć ten punkt na ręczne sterowanie i jest w stanie przyjrzeć się dokładnie, zatrzymując obraz w formie stop klatki. Po namierzeniu niepokojącej sytuacji, operator zawiadamia odpowiednie służby – mówi Zdzisław Kobyliński, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności Urzędu Miasta Gdyni.
Czekając na patrol
- Mieszkam niedaleko tego miejsca, mam małe dziecko, które nie może spokojnie zasnąć, bo wciąż dochodzą do nas pijackie wrzaski. Wielokrotnie dzwoniłam do Straży Miejskiej i stałam na balkonie, wypatrując przyjazdu patrolu, ale niestety, nie doczekałam się interwencji – mówiła zdenerwowana mieszkanka dzielnicy.
- Często jeździmy na patrole i nie omijamy miejsc niebezpiecznych, ale nie jesteśmy w stanie kilka razy dziennie podjeżdżać wciąż do tego samego miejsca. Najczęściej jest tak, że jak zbliża się patrol, to te osoby chowają się, lub uciekają, stąd nie zawsze jesteśmy w stanie złapać je na gorącym uczynku – argumentował przedstawiciel Straży Miejskiej.
Mandaty i co dalej?
Okazuje się, że Straż Miejska ma do czynienia ciągle z tymi samymi osobami, popełniającymi te same wykroczenia na terenie tego osiedla i to o różnych porach dnia.
- Interweniujemy i nakładamy mandaty, ale często na tych osobach nie robi to żadnego wrażenia. Chcę przypomnieć, że na dziewięćdziesiąt dwie interwencje straży dotyczących łamania prawa, tylko kilka przypadków zostało zgłoszonych przez mieszkańców – poinformowała rewirowa Katarzyna Krampichowska.
- A czy te osoby płacą za wystawione mandaty? - dopytywal się jeden z uczestników spotkania.
- Tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić, gdyż nie leży to w naszych kompetencjach. Zdarzają się przypadki, że osoby, którym wystawiliśmy mandat, potrafią nawet go zniszczyć, ale to nie ma znaczenia, gdyż w naszym bloczku pozostają kopie i prędzej czy później za wykroczenia trzeba ponieść karę – zaznaczyła Katarzyna Krampichowska.
Wątpliwości mieszkańców
Część mieszkańców uważa, że zdarzają się patrole, które podjeżdżają do osób spożywających alkohol i zakłócających spokój, jednak ich reakcja w niczym nie przypomina interwencji osób mundurowych.
- Pewnego dnia, byłam świadkiem, jak na moje osiedle podjechał samochód Straży Miejskiej i wysiedli z niego funkcjonariusze. Podeszli do osób spożywających alkohol w pobliżu wiaty i ich reakcja była co najmniej dziwna. Jaka to interwencja, skoro uśmiechali się i byli z nimi na ty? - denerwowała się jedna z mieszkanek.
- W takim przypadku, proszę pisać skargi, podając konkrety, czyli dokładną datę zdarzenia, godzinę interwencji, a także numer boczny samochodu patrolującego - zachęcał przedstawiciel Straży Miejskiej.
- Każdy funkcjonariusz ma także identyfikator, dlatego mają państwo pełne prawo zanotować dane osobowe czy to strażnika, czy policjanta. To na pewno wszystkim ułatwi pracę. Zapewniam, że zarówno Straż Miejska jak i policja chce, by interwencje wyglądały jak należy – dodał podinsp. Sławomir Pachura, komendant Komisariatu Policji w Chyloni.
Co na to Rada Dzielnicy?
Przedstawiciele komisji bezpieczeństwa rady dzielnicy argumentowali, że mają ograniczone kompetencje prawne w tym zakresie.
- Możemy tylko przekazywać informację odpowiednim służbom i monitorować, jak problem został rozwiązany. Chcę zaznaczyć, że w naszej siedzibie dwa razy w miesiącu odbywają się także spotkania z udziałem przedstawicieli straży i policji, jednak mieszkańcy rzadko korzystają z tej formy kontaktu - powiedział Piotr Rojek, przewodniczący komisji.
- To może warto opracować wniosek na konkurs „Bezpieczna dzielnica”? - dopytywała Agata Mróz-Wykusz, animator społeczności lokalnej.
- Środki uzyskane od miasta w drodze konkursu „Bezpieczna dzielnica” przeznaczone są przede wszystkim na zaktywizowanie młodych ludzi i zagospodarowanie im czasu wolnego – odpowiedział Piotr Rojek.
Naszym zdaniem, Straż Miejska jest niezbędna i wykonuje ważną, acz mało efektowną robotę. Sprowadzenie problemu do konkluzji, że wszystkiemu winna jest policja i Straż Miejska, nie jest do końca prawdziwe, bo za bezpieczeństwo mieszkańców odpowiedzialne są nie tylko służby mundurowe, ale także władze miasta i dzielnicy, szkoły i sami mieszkańcy. Dobre efekty da tylko ich dobre współdziałanie. W sytuacjach oczywistego zakłócania spokoju (jakimi są np. pijackie burdy), konieczne są także bardziej energiczne interwencje Straży Miejskiej.
GDZIE O POMOC?
Telefon interwencyjny Straży Miejskiej (również ds. zwierząt) 58 660 22 04, 58 660 22 03 oraz linia bezpłatna 986 (całodobowo)
Dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Gdyni tel. 58 662 12 22, komisariat Chylonia tel. 58 662 13 55, alarmowy 997


Komentarze
Raczej nie ma czym się chwalić
Raczej na spotkania AA, ale nie każdy chce tak się obnażać. To bardzo trudne
Wysłać ich wszystkich do AA
To nie takie łatwe niestety :(
Wariat, wcale nie jesteś taki szalony. Pozamykac ich w wariatkowie
Dokłądnie. nie dawajmy im kasy!
To podstawa. Nawet 50 groszy zostawmy w kieszeni
Chyba juz ktos kiedys pisal o czyms takim, ale jakos nie wypalilo. Z drugiej strony - jesli ktos niszczy siebie to czy powinnismy na sile ciagnac go do gory?