Niedawno na skrzyżowaniu ul. Kwiatkowskiego z Podgórską doszło do tragicznego w skutkach wypadku drogowego, w wyniku którego śmierć poniosła kobieta. Zdaniem mieszkańców, mogłaby żyć, gdyby ktoś wcześniej wysłuchał ich monitów o zainstalowanie w tym miejscu fotoradaru.
Przypomnijmy, do wypadku doszło w styczniową niedzielę przed godz. 21.00. Kierujący dacią, jadąc od strony Trasy Kwiatkowskiego i skręcając w lewo w ul. Podgórską, najprawdopodobniej wymusił pierwszeństwo na jadącym z przeciwka volkswagenie. W konsekwencji volkswagen uderzył w bok dacii, a następnie dachował.
Trzy osoby znajdujące się w dacii, w tym kierowca i dwie pasażerki, zostali przewiezieni do szpitala. Niestety, w wyniku odniesionych obrażeń jedna z kobiet zmarła. Kierujący pojazdami byli trzeźwi. Tyle policyjny komunikat, za którym kryje się dramat bliskich i troska mieszkańców o bezpieczeństwo na drodze.
Potrzeba było tragedii…
Ich działania od lat wspiera Rada Dzielnicy, która wzięła udział w konkursie „Bezpieczna dzielnica” i przygotowała projekt dotyczący poprawy bezpieczeństwa na tym odcinku. Niestety, projekt nie zyskał uznania jury i przepadł w konkursie. Tragiczny w skutkach wypadek, który zdarzył się ostatnio, doprowadził do spotkania przedstawicieli policji, straży miejskiej, radnych miasta oraz Zarządu Dróg i Zieleni z mieszkańcami.
– Gdyby nie ostatni wypadek, to nie byłoby tego spotkania, bo policja twierdzi, że stacjonarne stanowisko fotoradaru nie jest potrzebne. Podobno codziennie prowadzone są kontrole, także z użyciem urządzeń do pomiaru prędkości. Mieszkam tu 45 lat i nigdy nie widziałem radaru. Uważam, że powinien być zamontowany na stałe, a nie przenośny. Urzędnicy widzą tylko ul. Świętojańską, Skwer Kościuszki, a już problemów naszych dzielnic się nie widzi – mówił z rozgoryczeniem mieszkaniec Obłuża.
Niepokój mieszkańców budzi też fakt zbyt małej ilości przejść dla pieszych. Wiele osób skraca sobie drogę, bo do przejścia oznakowanego jest zbyt daleko.
– Najpierw trzeba pokonać z zakupami kilkaset metrów w dół po to, by wrócić z powrotem pod górę. Nie rozumiem argumentu, że światła na tym odcinku nie mogą być w zbyt bliskiej odległości, bo wystarczy pojechać na ul. Władysława IV czy na Świętojańską. Tam nie ma takich wymogów, a tutaj są? – żaliła się jedna z uczestniczek spotkania.
Pomysły mieszkańców
Podczas dyskusji mieszkańcy proponowali wiele rozwiązań, m.in. fotoradar, światła pulsujące, przejście dla pieszych, kamery zamontowane na sygnalizacji świetlnej, oświetlenie przejść dla pieszych oraz rondo na środku skrzyżowania.
– Najtańszym sposobem są ronda. We Francji na każdym skrzyżowaniu, gdzie był wypadek, stawia się znak „rondo”, maluje się białe kółko o średnicy półtora metra i kierowcy muszą zwalniać – mówił mieszkaniec Obłuża.
Jednak policja twierdzi, że najczęściej zawodzą ludzie.
– Przyczyną wszystkich wypadków, które się wydarzyły na tym skrzyżowaniu, było naruszenie przepisów przez pieszych i kierujących. Doszliśmy do wniosku, że nie ma wskazań, by na stałe montować w tym miejscu fotoradar. Naszym zdaniem, lepiej zainstalować przy istniejącym przejściu dla pieszych sygnalizację świetlną – mówił asp. Piotr Cesarz, zastępca szefa gdyńskiej drogówki.
Policja bagatelizuje problem?
Zdaniem policji, na terenie Gdyni są miejsca bardziej zagrożone, stąd dylemat, gdzie wysłać policjantów.
– Mamy ograniczone możliwości. Sytuacja zmieni się jednak na lepsze za pół roku, gdyż po raz pierwszy od wielu lat zostały zapełnione wszystkie wakaty w gdyńskiej drogówce – dodał Piotr Cesarz.
Jednak mieszkańcy uważają, że policja bagatelizuje problem bezpieczeństwa na tym odcinku.
– Mam wrażenie, że jest tak, że mieszkańcy czegoś chcą, ale policja wie lepiej i nie widzi problemu – argumentował kolejny uczestnik spotkania.
– Ta sytuacja wymaga analiz, a na tym spotkaniu nie uda się od razu wypracować gotowej recepty – ripostował Piotr Cesarz.
W oczekiwaniu na zmiany
– Ulica Kwiatkowskiego ma bardzo szerokie parametry. Problemy są wszędzie, wzrasta natężenie ruchu. Jeśli chodzi ten odcinek, to chcę przypomnieć, że budowano go w czasach gierkowskich i na płyty położono asfalt. Jak jadą ciężkie pojazdy, to wszystko się trzęsie i ulica wymaga remontu kapitalnego. Jednak my operujemy w ramach środków, które dostajemy od miasta. Nie zapomnieliśmy o tym osiedlu, dlatego dokładnie ulicę zmierzymy i zastanowimy się, czy nie można wydzielić prawo- i lewoskrętów. Spróbujemy rozmalować to skrzyżowanie na papierze. Znacznie ułatwi to poruszanie się w tym rejonie. Jeżeli policja i miasto zaakceptują rozwiązanie, my te zmiany wprowadzimy – zapowiedział kierownik działu dróg w Zarządzie Dróg i Zieleni w Gdyni Stefan Benkowski.
– W mojej ocenie, należy wyegzekwować prawidłowe zachowywanie się pieszych i kierowców. Wypadki, które miały miejsce na tym odcinku, wydarzyły się wtedy, gdy ruch był mniejszy, a kierowcy szarżowali – stwierdził wiceprzewodniczący Rady Miasta Jerzy Miotke.
Pod koniec spotkania ustalono, że mieszkańcy wraz z przedstawicielami władz miasta, policji i poszczególnych wydziałów mają się spotkać za miesiąc i omówić konkretne plany zmian organizacji skrzyżowania.


Komentarze
zgadzam się - ja nie chcę fotoradaru, to nie o to w tym wszystkim chodzi