Strona główna GDYNIA: Kosakowo Muzeum II wojny światowej w torpedowni?

Muzeum II wojny światowej w torpedowni?

Email Drukuj
Dzięki adaptacji torpedowni na muzeum II wojny światowej mogłaby się ona stać atrakcją turystyczną Babich Dołów :: Fot. Anna Łopion
Czy w miejscu popadającej w ruinę torpedowni w Babich Dołach powstanie kiedyś muzeum II wojny światowej z restauracją, czytelnią, tarasami widokowymi, wieżą obserwacyjną, kinem i multimedialną, interaktywną ekspozycją?


Torpedownia, zbudowana w 1942 roku na potrzeby ośrodka badawczego broni podwodnej (więcej informacji na temat jej historii znajdziecie Państwo w artykule Tomasza Zająca „Tajna budowla na wodzie”), znajduje się 400 metrów od linii brzegowej w Babich Dołach. Dziś zaglądają tu tylko płetwonurkowie, poszukiwacze przygód i amatorzy fotografowania. Za czasów Gierka planowano zaadaptować obiekt na ośrodek wypoczynkowy dla górników, ale na planach się skończyło. Nieremontowana od lat, po wojnie popadła w ruinę. Obecnie stoi samotnie, otoczona wodą, wokół straszą wiszące fragmenty stropów, zardzewiałe elementy zbrojenia, a przez otwory w oknach hula wiatr.
Na pomysł adaptacji ruin torpedowni na muzeum II wojny światowej wpadła Dorota Kunicka-Pawlicka, gdynianka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Co skłoniło autorkę projektu, by zająć się zmianą oblicza zapomnianego obiektu w Babich Dołach?

– Szukając tematu mojej pracy dyplomowej, założyłam, że przede wszystkim powinien być on związany z miastem, w którym mieszkam. Zupełnie przypadkiem trafiłam na fotografię torpedowni. Obiekt od razu wydał mi się szczególnie interesujący. Adaptacja właśnie tej budowli stała się dla mnie ogromnym wyzwaniem, co dodatkowo motywowało mnie do pracy projektowej – mówi Dorota Kunicka-Pawlicka.
W swoim projekcie autorka kreśli śmiałe i nowatorskie wizje nowego oblicza torpedowni. Proponuje, by podwodnym tunelem przejść wprost do przestrzeni wystawienniczej z ekspozycją muzealną, a także pubu, restauracji lub udać się na wieżę widokową albo na dwie boczne kładki, które również pełniłyby taką funkcję. Oprócz powierzchni wystawienniczych, pomieszczeń biurowo-magazynowych i czytelni naukowej, znalazłoby się także miejsce na dwie kameralne sale konferencyjno-wykładowe oraz kino z ekranem sferycznym. Przy torpedowni mogłyby także cumować jednostki pływające. Na poziomie drugim umiejscowione zostałyby kule multimedialne, mające możliwość przeniesienia widza w centrum bitew, nalotów bombowych. Dzięki interaktywnym obrazom współpracującym z dźwiękiem widz miałby złudzenie, że znajduje się w innym miejscu jako czynny uczestnik prezentowanego wydarzenia.

Czy torpedownia pozostanie miejscem zapomnianym, czy też uda się zrealizować ciekawy pomysł na ożywienie tego miejsca i sprawić, by budowla stała się nie tylko ikoną dzielnicy, ale także atrakcją turystyczną regionu?
Projekt gdyńskiej absolwentki ASP pokazuje, że warto mieć marzenia. Przecież gdyby nie one, kto wie, czy powstałaby kiedyś Gdynia...
 

Komentarze 

 
0 #1 leszek 2010-09-21 14:45
brawo za pomysl i do roboty bo zawsze konczy sie na pomyslach
Cytować
 

Dodaj komentarz