Przy Placu Konstytucji, naprzeciw dworca PKP, powstało „białe rondo”. Możemy na nim podziwiać białe kwiaty i krzewy. Na wiosnę zakwitną białe bratki i tulipany, latem białe petunie, wczesną jesienią białe chryzantemy, a zimą srebrzyste krzewy.
To powrót do czasów, gdy biel była symbolem „miasta z morza i marzeń”. Mało kto zastanawia się, dlaczego w Gdyni trudno spotkać nieotynkowane domy z czerwonej cegły. Otóż styl ówczesnego budownictwa w Gdyni był w ideowo uzasadnionej opozycji do stylu państw zaborczych.
Warto dodać, że za pomocą bieli elewacji domów, a także kształtu budynków, nawiązywano do architektury okrętów. Jednym słowem, „białe rondo” nawiązuje do gdyńskiej tradycji architektonicznej lat 30. ubiegłego wieku, która charakteryzowała się jasnym kolorem elewacji, a dla określenia jasnokremowej barwy używano nawet nazwy „kolor gdyński”.
– Rondo jest zadedykowane Gdyni, a Gdynia, kiedy powstawała, miała być miastem białym. Stąd pomysł, by wszystkie rosnące tam kwiaty były właśnie tego koloru – tłumaczy Maura Zaworska-Błaszkiewicz, Miejski Ogrodnik Gdyni.
Gdynia zyskała nową wizytówkę, która gościom przybywającym pociągami sygnalizuje już na wstępie, że znaleźli się w „białym mieście”.
Dzięki oryginalnym pomysłom i pracy Maury Zaworskiej-Błaszkiewicz, Gdynia po prostu pięknieje. Wszystkim przypadło już do gustu kolorowe Rondo Brzeskiego w Redłowie, a także efektowne kwiaty osadzone w kremowych donicach-łodziach, które podziwiać można na ulicy Świętojańskiej.
Przygotowanie i ukwiecenie każdego ronda to koszt ok. 40 tys. zł. Z kolei miesięczny koszt utrzymania kwiatów to kolejnych kilka tysięcy.


Komentarze